Polska, narodowa specjalność. Hejt internetowy

Kubańska rumba, indyjska joga, procesja w Bangladeszu, chiński słoneczny rok... To niektóre z nowych pozycji dopisanych ostatnio do liczącej już ponad 300 punktów listy niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. My, niestety, znowu zostaliśmy pominięci. A mamy się przecież czym pochwalić. Do polskich narodowych specjalności śmiało już można zaliczyć na przykład hejt internetowy.

Zdjęcie

Fot. 123RF/PICSEL /
Fot. 123RF/PICSEL
/

Jest to nasz własny, oryginalny wkład w dorobek kulturowy ludzkości, choć oczywiście słowo kulturowy prawdopodobnie należałoby wziąć w tym wypadku w cudzysłów. Hejterstwo nie omija rzecz jasna świata motoryzacji.

Celem ataków są zarówno ludzie, jak i samochody. Ludzie traktowani jako grupa, zbiorowość - przedstawiciele pewnych zawodów i służb (policjanci, inspektorzy transportu drogowego, strażnicy miejscy, drogowcy, osoby handlujące używanymi autami, urzędnicy odpowiedzialni za organizację ruchu drogowego), właściciele pojazdów niektórych marek (BMW, Skoda), "baby", "kapelusznicy" itp. - ale także konkretne osoby. Intensywność hejtu jest wprost proporcjonalna do rozpoznawalności określonej jednostki, chociaż istotną rolę odgrywają tu również inne, często trudno uchwytne czynniki.

Reklama

Za wręcz kliniczny przypadek można uznać nastawienie do Roberta Kubicy, który jako pierwszy polski kierowca w Formule 1 był uwielbiany, by nie rzec ubóstwiany przez rzesze rodaków, a po fatalnym wypadku i przy próbach odnalezienia się w rajdach stał się celem bezlitosnych szyderstw. Pogardy ze strony internautów, wygodnie kryjących się za parawanem anonimowości, doznali także Adam Małysz, Krzysztof Hołowczyc i wielu innych reprezentantów sportów motorowych.

Trudne życie mają wszelcy tzw. celebryci. Aktorka L. została przyłapana na jeździe z promilami? Zetrzemy ją w pył, niech sobie nie myśli, że jest taka ważna. Dziennikarz W. powinien zapłacić mandat za przekroczenie dopuszczalnej prędkości, ale wykpił się fotką z funkcjonariuszami drogówki? Rozgnieciemy go na miazgę i wdepczemy w ziemię.

Dużo ryzykują ci, którzy ze względu na swoją popularność są angażowani do bardziej lub mniej zawoalowanego promowania poszczególnych marek czy modeli aut. Ostatnio boleśnie przekonał się o tym Maciej Stuhr, który udzielił wywiadu  jako "ambasador Mitsubishi Outlandera PHEV". No i zaczęło się... 

 "Chłopaczek rżnie macho, to kupił sobie samochodzik"...

"Mnie wkurza taki szczur za kierownicą"...

"Najbardziej wkurza ryj idioty w szrocie"...

"Krótko i zwięźle cymbał!"...

"W zestawie firma Micubyszy dodaje odświerzacz powietrza o zapachu czosnku, świeżo wyciśniętego" (pisownia oryginalna - przyp. red.)...

"Naiwna reklamówka dziadowskiego auta"...

To tylko kilka stosunkowo łagodnych w treści i formie wpisów.

Jak łatwo zauważyć, przy okazji dostaje się także samemu pojazdowi. To zresztą oddzielna kategoria motoryzacyjnego hejtu: walimy nie tylko w człowieka, ale i w kojarzony z nim samochód. Agnieszka Radwańska, choć też hejtowana, ma jednak sporą grupę fanów. Podobnie jak Lexus. Jednak nasza najlepsza tenisistka sfotografowana przy japońskim SUV-ie segmentu Premium? Co to, to nie. Obu biada...

"Biorąc pod uwagę posturę i prezencję Radwańskiej, to powinna reklamować traktory i to tylko te o większej mocy. Taka z niej modelka jak z koziej ...py kapelusz."

"Ale koszmarnie brzydkie"..." Dacia duster premium lux?"
Sądząc po hejterskich komentarzach nie ma dzisiaj ładnych i dobrych samochodów.
Volvo XC90? "Z wyglądu jest paskudny, jak stary but wygląda"... "Nie jest idealny, bo nie nadaje się do miasta, środek jak w autach koreańskich, ogólnie obora na kołach".

Nowe AudiQ5?: "Nie wiem, jak można kupić coś, co jest tak brzydkie, a ten tył to już na wymioty bierze."

Skoda Kodiaq? "Śmieć od oszustów i złodziei".

Znalezieniem odpowiedzi na pytanie o przyczyny i źródłach polskiego hejterstwa powinni zająć się socjologowie i psychologowie. My zauważmy tylko, że fora w portalach internetowych są zazwyczaj moderowane. Najbardziej wulgarnych, obraźliwych komentarzy się nie publikuje. Aż strach pomyśleć, jak wyglądałaby nasza codzienność, gdyby pozwolić w sieci na pełną wolność słowa!

Leonardo DiCaprio, gwiazdor Hollywood, na zlecenie chińskiego koncernu BYD Co. będzie w przyszłym roku promował w ChRL elektryczne samochody. Ma facet szczęście, że nie został zatrudniony przez wicepremiera Morawieckiego do podobnej roboty w Polsce...     


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Polska, narodowa specjalność. Hejt internetowy

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 446,

przeczytane przez: 16 520 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony