Pomidory i dziury, dziury i pomidory...

Co wspólnego mają ze sobą pomidory i dziury w drogach? I jedne, i drugie były kiedyś zjawiskiem sezonowym. Pomidory pojawiały się w sklepach gdzieś tak koło maja, jako tak zwane nowalijki.

Zdjęcie

  W Polsce, cóż... każdy widzi jak jest /Stawinski/REPORTER /
  W Polsce, cóż... każdy widzi jak jest
/Stawinski/REPORTER /
Dziury w drogach nosiły oficjalnie nazwę "wiosennych przełomów". Dzisiaj i pomidory prosto z krzaka, i świeżutkie, stale powstające lub odradzające się dziury, mamy przez cały rok.

Zdjęcie

   jedynym skutecznym lekarstwem byłyby generalne remonty tysięcy kilometrów dróg i ulic /Fot. Stawinski/REPORTER
  jedynym skutecznym lekarstwem byłyby generalne remonty tysięcy kilometrów dróg i ulic
/Fot. Stawinski/REPORTER
W przypadku pomidorów z przyzwyczajeniem się do ich stałej obecności na naszych stołach nie ma żadnych kłopotów. Czy przywykniemy również do jazdy po dziurach? Z tym będzie gorzej, choć może nam w tym pomóc pewna narodowa cecha Polaków. Otóż czujemy się lepiej, mniej psioczymy i pomstujemy na rzeczywistość, wiedząc, że bogatszy, dumny sąsiad boryka się z podobnymi problemami jak my.

Reklama

Zobacz również:

  • Gładko, szeroko, przewidywalnie, nudno... Tak wyglądają główne drogi w Europie Zachodniej. W Polsce kierowca może liczyć na zdecydowanie większe urozmaicenie. Miejscowi owych osobliwości nie zauważają - zdążyli się do nich przyzwyczaić. Za to cudzoziemcy są co chwilę zaskakiwani... więcej

Brytyjskie media biją na alarm, wskazując na fatalny stan tamtejszych szos. Podobno jeszcze nigdy nie było tak źle, jak tej zimy. Według Asphalt Industry Alliance, czyli Porozumienia Przemysłu Asfaltowego, na każdej mili zarządzanych lokalnie dróg w Anglii i Walii znajduje się przeciętnie 10 dziur. Łącznie jest ich już zatem ponad dwa miliony, co zresztą wielu miejscowych kierowców uważa za liczbę wielokrotnie zaniżoną!

Co ciekawe, ludzie odpowiedzialni za brytyjskie drogi tłumaczą się tak samo, jak ich koledzy w Polsce. Wszystkiemu ponoć winna jest ostra zima, a zwłaszcza huśtawka pogodowa. Najgorszy był grudzień, gdy na przemian zamarzająca i topniejąca woda wnikała w szpary, rozsadzając nawierzchnię. Znacie to? Aż za dobrze. Podobnie jak i drugą wymówkę: dziur w drogach nie można usuwać szybko i skutecznie, gdyż brakuje na ten cel pieniędzy. W ramach ogólnych oszczędności budżetowych obcięto również, o 165 mln funtów, fundusze na remonty dróg.

Koszmarny stan jezdni zagraża nie tylko kierowcom samochodów, ale również, a może przede wszystkim motocyklistom i rowerzystom. Nic dziwnego, że w kampanię na rzecz poprawy stanu brytyjskich dróg włączyła się Victoria Pendleton, mistrzyni olimpijska w kolarstwie. Nie tylko jej zdaniem, od zwalczania skutków ważniejsze jest jednak likwidowanie przyczyn.

Zobacz również:

  • Czy widzieliście kiedyś, jak się łata dziury w polskich drogach? Jasne, że tak, to przecież codzienny widok. Na pewno też, przynajmniej na początku, byliście zszokowani stosowaną przy tej pracy technologią. więcej

Dlatego Miss Pendleton osobiście spotyka się z władzami gmin, nagradzanymi za działania, zapobiegające niszczeniu nawierzchni. W tworzenie takich programów zaangażowane jest również CTC, wpływowa organizacja, skupiająca brytyjskich rowerzystów. Od 2007 r. prowadzi ona specjalny serwis internetowy FillThatHole, który gromadzi informacje na temat uszkodzeń dróg, przekazywane następnie ich zarządcom. Codziennie wpływa w tej sprawie ponad 20 raportów internautów.

Zobacz również:

  • Gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Lubicie jeździć po gładkim, równiutkim asfalcie? Tak? Dużo mamy w Polsce dróg o takiej nawierzchni? Nie? A co mamy? No właśnie... więcej

Tak jest w Wielkiej Brytanii. W Polsce, cóż... każdy widzi. Drogi mamy jeszcze gorsze niż Wyspiarze, co da się jakoś wytłumaczyć wieloletnimi zaszłościami, peerelem i niesprzyjającym klimatem. To, co jednak chyba najbardziej denerwuje, to obezwładniający i wszystkousprawiedliwiający fatalizm. Powszechne przekonanie, że nic się nie da zrobić; że jedynym skutecznym lekarstwem byłyby generalne remonty tysięcy kilometrów dróg i ulic, na które nas nie stać i stać w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie. Dlatego jesteśmy jakoby skazani na wieczną i łataninę. Prymitywną technologicznie partaninę, tyleż kosztowną, co beznadziejną, bo wciąż na nowo powtarzaną. Już nie tylko raz w sezonie, na wiosnę, ale praktycznie przez cały rok.

Pomidory i dziury, dziury i pomidory...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Pomidory i dziury, dziury i pomidory...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 36,

przeczytane przez: 54 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony