Pomysły pani premier dla zmotoryzowanych. Zaczęło się od...

Premier Ewa Kopacz jeździ po Polsce pociągiem i na każdej stacji wysiada z nowym pomysłem. Niektóre z nich bezpośrednio dotyczą zmotoryzowanych obywateli, a ponieważ trwa kampania wyborcza, więc zamiast zwyczajowego pouczania, dyscyplinowania i straszenia mamy mnóstwo czułości i smarowania miodkiem.

Zdjęcie

. /Fot. Witold Rozbicki /Reporter
.
/Fot. Witold Rozbicki /Reporter

Zaczęło się od zapowiedzi, że dla oszczędzenia kierowcom nerwów i marnotrawienia czasu w korkach przed punktami poboru opłat, w wakacyjne weekendy prowadzącą na Wybrzeże autostradą A1 będziemy podróżować za friko. Niektórzy już zaczęli kombinować, jakby tu przychomikować kilkadziesiąt złotych na flądrę z frytkami i, zamiast w dzień powszedni, jak planowali, ruszyć na nadmorski urlop w sobotę lub niedzielę. Niestety, okazało się, że nic nie będzie działało z automatu, a decyzja o podniesieniu szlabanów na bramkach za każdym razem musi być poprzedzona skomplikowaną i żmudną procedurą.

Miny nam trochę zrzedły, ale wtedy pociąg znowu się zatrzymał i w świat poszła kolejna, jakże oczekiwana przez naród wiadomość. Ogłoszono, że parlamentarzyści, sędziowie i prokuratorzy stracą immunitet, chroniący ich przed mandatami za wykroczenia drogowe. Nic tak Polaka nie boli jak cudze przywileje, więc od Bałtyku po Tatry rozległy się burzliwe oklaski, przechodzące chwilami w niekontrolowane owacje. Początkowy entuzjazm szybko jednak opadł, gdy wyjaśniono, że przyłapany na łamaniu przepisów poseł czy senator nie tyle będzie musiał ponieść z tego powodu karę, co mógł jej się poddać. Bez wymaganych obecnie ceregieli, korespondencji między policją a Sejmem, specjalnych uchwał itp. 

Reklama

Ponownie odrobinę posmutnieliśmy. Na szczęście nie na długo, bowiem wybuchła prawdziwa bomba. Szefowa rządu oznajmiła, a Sejm szybko to oznajmienie usankcjonował stosownymi zmianami w prawie, że straże miejskie i gminne stracą swoje ulubione zabawki, czyli fotoradary. Podstawą do podjęcia tej rewolucyjnej decyzji był miażdżący raport Najwyższej Izby Kontroli. Jak mówił prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski, nie ma dowodów, by strażnicze fotoradary przyczyniały się do poprawy bezpieczeństwa. "Są za to bezspornie narzędziem używanym w wielu wypadkach do zwiększenia dochodów gmin. W istocie odrywają strażników od innych, ważniejszych niż pomiar prędkości zadań - na przykład patrolowania osiedli, okolic szkół, reagowania na zakłócenia porządku".

Gdyby przeprowadzić rzetelne badania na temat szacunku, jaki mają w społeczeństwie przedstawiciele poszczególnych zawodów, strażnik miejski znalazłby się prawdopodobnie na samym dole tabeli, zaraz za komornikiem i rakarzem. Radość z decyzji Sejmu była zatem ogromna. Pojawiły się propozycje, by dla uczczenia doniosłości owego zdarzenia ustanowić nowe święto narodowe i dzień wolny od pracy. Zgłosili się też pierwsi ochotnicy, gotowi, zupełnie nieodpłatnie, uczestniczyć w akcjach publicznego złomowania znienawidzonych fotoradarów (nie doczytali biedaczyska, że urządzenia te zostaną przejęte przez policję i inspekcję transportu drogowego). A internauci zaczęli podsuwać przerażonym widmem bezrobocia strażnikom pomysły na nowe zajęcia. Szczególnie często powtarzała się sugestia sprzątania psich odchodów, zbierania niedopałków na przystankach komunikacji miejskiej, a zimą ręcznego odśnieżania chodników.

Trzeba przyznać, że były również głosy odrębne. "Moim zdaniem wylano dziecko z kąpielą! Małym gminom odebrano możliwość samoobrony przed piratami drogowymi. Teraz będą musiały się prosić o kontrole policji i krokodyli. (...) Policja powinna dokonywać kontroli w ruchu i eliminować piratów drogowych a straże powinny mieć urządzenia stacjonarne na słupach i tylko takie! Teraz idą wybory i za tym populizm a nie zdrowy rozsądek! (...) Przecież fotoradary powstały w miejscach gdzie ginęli ludzie!" - napisał "mądry emil".

Coś nam się jednak wydaje, że jego opinia nie zyska powszechnego uznania. Podobnie jak propozycja strażników, aby tę grupę zawodową objąć systemem wcześniejszych emerytur, na wzór policji.

A pociąg z panią premier jedzie dalej...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Pomysły pani premier dla zmotoryzowanych. Zaczęło się od...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 101,

przeczytane przez: 4383 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony