Poproszę ćwiartkę. Byle w kolorze!

Polacy w całym świecie słyną ze słabości do wszelkiej maści ćwiartek i połówek, z którymi - na tle innych narodów - radzimy sobie nadzwyczaj sprawnie.

Zdjęcie

Jeśli kupimy element „pod kolor” odkrycie naprawy będzie niezwykle trudne /Fot. http://www.poboczem.pl/wizytowka-Alfa /
Jeśli kupimy element „pod kolor” odkrycie naprawy będzie niezwykle trudne
/Fot. http://www.poboczem.pl/wizytowka-Alfa /

W tym przypadku nie chodzi wyłącznie o naszą słowiańską skłonność do wodnych roztworów etanolu, ale też o narodowego ducha przedsiębiorczości. Nielimitowany zezwoleniami handel ćwiartkami i połówkami kwitnie w serwisach ogłoszeniowych. Tzw. "przeszczepy" są dziś bowiem najpopularniejszą formą naprawy pojazdów powypadkowych.

Warto wiedzieć, że sama technologia nie jest zła i - często - ma dużo wspólnego z tą zalecaną przez producentów pojazdów. W skrócie chodzi o to, by zamiast "klepać" i szpachlować uszkodzone elementy, w ich miejsce wspawać całe. Różnica jest tylko taka, że te nie pochodzą wprost z linii montażowej, a wycina je się uprzednio z tzw. "dawców".

Reklama

To świetna metoda, jeśli naprawa ogranicza się np. do zastąpienia innymi poszarpanych w wypadku elementów poszycia, jak chociażby tylnych błotników. Taki zabieg nie wpływa w większym stopniu na sztywność karoserii, pozwala za to ograniczyć stosowanie, siejącej grozę wśród kupujących, szpachli.

Niestety, w większości przypadków, nie chodzi wyłącznie o poszycie ale też elementy nośne karoserii, jak chociażby podłużnice, grodzie czy podciągi.

Oczywiście w Polsce nie brakuje fachowców potrafiących odbudować samochód w taki sposób, by jego eksploatacja nie była niebezpieczna dla nowego właściciela. W takim przypadku największą rolę odgrywa doświadczenie i jakość pracy składającego auto blacharza.

Cytat

Prawdą jest, że samochód, który uczestniczył w kolizji czy wypadku może być bezpieczny i bezawaryjn

Problem w tym, że w przypadku aut kupowanych "na handel", naprawy zawsze wykonywane są po kosztach. Handlarzom zależy co najwyżej na czasie i skutecznemu zamaskowaniu wypadkowej przeszłości auta.

Do takich napraw "ćwiartki" nadają się rewelacyjnie. Jeśli kupimy element "pod kolor" odkrycie naprawy będzie niezwykle trudne. Praca lakiernika ograniczy się wówczas do delikatnego "pryśnięcie" słupka czy progu, by ukryć miejsce spawania elementów. Oznacza to, że - nawet dysponując miernikami grubości lakieru - osoba o niewielkiej wiedzy i doświadczeniu może być przekonana, że ogląda właśnie absolutnie bezwypadkowy pojazd. Nie wystarczy wiedzieć, jak wykryć szpachlówkę, ale trzeba jeszcze mieć pojęcie, w których miejscach jej występowanie świadczy o poważnych naprawach blacharskich.

Prawdą jest, że samochód, który uczestniczył w kolizji czy wypadku może być bezpieczny i bezawaryjny. Niestety, obie te kwestie zależą do jakości pracy odbudowujących go osób. Jeśli uczestniczyliśmy w wypadku własnym pojazdem lub kupiliśmy uszkodzone już auto, możemy sami oszacować ryzyko i koszty. W przypadku aut o nieznanej historii narażamy się nie tylko na duże wydatki ale i sporo ryzykujemy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Poproszę ćwiartkę. Byle w kolorze!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 252,

przeczytane przez: 30 095 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony