Przyłapani na oszustwie. Tak reagują Niemcy. A Polacy...

Wrzawa wokół afery spalinowej, zwanej również dźwięcznie i wdzięcznie dieselszwindlem, nieco przycichła i jest to dobry moment, aby bliżej przyjrzeć się reakcjom kierownictwa Volkswagena na zaistniałą sytuację. Zachowaniu, które zapewne trafi do podręczników zarządzania kryzysowego jako wzorcowe. I tak bardzo odbiega od standardów, z którymi mamy do czynienia nad Wisłą...

Zdjęcie

Afera wokół manipulowania pomiarami spalin trwa, ale wśród szefostwa Volkswagena nastroje całkiem dobre /AFP
Afera wokół manipulowania pomiarami spalin trwa, ale wśród szefostwa Volkswagena nastroje całkiem dobre
/AFP

1. Przyłapano cię na oszustwie, fałszerstwie, manipulacji? Nie chowaj głowy w piasek, lecz odważnie przyznaj się do błędu.

Tak właśnie postąpiło prezydium rady nadzorczej Volkswagen AG, błyskawicznie wydając oświadczenie, w którym czytamy, że "z głębokim smutkiem przyjmuje do wiadomości zaistniałe zdarzenia. Jego [prezydium] członkowie są świadomi nie tylko szkód finansowych, jakie się z nimi wiążą, lecz przede wszystkim utraty zaufania wielu klientów na całym świecie."

Reklama

A przecież można było milczeć, kluczyć i bagatelizować. Ogłosić, że całą sprawę rozdmuchały media. Zasugerować spisek, który ma przeszkodzić w osiągnięciu ambitnego celu, jakim jest zajęcie przez Volkswagena za kilka lat pozycji lidera na globalnym rynku motoryzacyjnym. Oczywiście spisek o podłożu politycznym: "Wiemy, kto za tym stoi i komu to służy, ale na obecnym etapie nie możemy ujawnić żadnych szczegółów na ten temat".

Szefostwo niemieckiego koncernu zupełnie nie wykorzystało też faktu, że machinacji z testami emisji spalin nie wykryła żadna rządowa instytucja w USA, lecz naukowcy z Uniwersytetu Zachodniej Wirginii. Wszak aż prosiło się zapytać, co to za uczelnia. Podważyć jej dorobek, a zatem i wiarygodność badań, od których zaczęła się obecna afera.  

2. Wyraź skruchę i zapewnij o swojej otwartości i wszelkiej pomocy osobom oraz instytucjom, które będą prowadziły dochodzenie w tej sprawie.

Tak właśnie uczynił Volkswagen. Mało tego - oznajmił, że "przedsiębiorstwo dobrowolnie złoży doniesienie do prokuratury w Brunszwiku, bowiem jego zdaniem "doszło do nieprawidłowości, które mogą mieć znaczenie także z punktu widzenia prawa karnego."

No, to już przegięcie. Żeby składać na siebie samego donos do organów ścigania? Według zwyczajów, obowiązujących w kraju, którego nazwa zaczyna się "P", a kończy na "ska", wystarczyło - gdyby nie udało się od razu zamieść afery pod dywan - zapowiedzieć wewnętrzne śledztwo, prowadzone przez specjalną komisję, oczywiście z udziałem głównych podejrzanych. I dać jej co najmniej pół roku na drobiazgowe wyjaśnienie sprawy. Z nadzieją, że w tym czasie opinia publiczna o niej zapomni.  

3. Wyciągnij konsekwencje personalne. Znajdź kogoś, kto poświęci się dla dobra organizacji. Rzecz jasna nie może być to jakaś nikomu nie znana płotka, lecz naprawdę gruba ryba.

W przypadku Volkswagena okazała się nią ryba najgrubsza z możliwych, czyli sam szef koncernu Martin Winterkorn. Co prawda początkowo próbował się on migać, zapewne nie chcąc się żegnać z prestiżową i lukratywną posadą (tym bardziej, że ledwie dwa tygodnie wcześniej rada nadzorcza przedłużyła mu kontrakt o kolejne trzy lata). W końcu jednak ustąpił ze stanowiska, oświadczając, że "czyni to w interesie przedsiębiorstwa"; mimo świadomości, iż nie dopuścił  się "jakichkolwiek niewłaściwych zachowań". Poinformował ponadto, że jest "wstrząśnięty wydarzeniami ostatnich dni", a przede wszystkim "zaskoczony faktem, że w koncernie Volkswagena doszło do tak wielkich uchybień".

Gdyby Volkswagen był firmą polską, do tego państwową, z roboty zapewne wyleciałby odpowiedzialny za informatykę zastępca kierownika działu silników TDI, a najwyższe szefostwo co najwyżej zostałoby na jakiś czas "zawieszone w czynnościach", oczywiście z zachowaniem poborów.

4. Dokonaj reorganizacji i restrukturyzacji. Niech opinia publiczna widzi, że coś się dzieje, choćby nie rozumiała przeprowadzanych zmian.

25 września rada nadzorcza koncernu opublikowała komunikat, w którym czytamy m.in., że "Struktura zarządzania na poziomie Grupy będzie jeszcze bardziej zorientowana na modułowe platformy.(...) Strategia modułowych platform będzie jeszcze ściślej kontrolowana przez CEO Grupy - w celu realizacji tego zadania zostanie utworzony oddzielny dział. Grupa Audi z Lamborghini i Ducati pozostanie, tak samo jak holding samochodów ciężarowych oraz pion Energetyczny i pion Usług Finansowych. Każda z marek wolumenowych, czyli Volkswagen (z nadrzędną odpowiedzialnością za modułowe platformy przeznaczone dla samochodów z silnikiem umieszczonym poprzecznie) oraz SEAT i Skoda, będzie reprezentowana w Zarządzie Grupy przez jednego członka. (...) Nowy CEO - Matthias Müller - będzie do odwołania tymczasowo zarządzał również Działem Sprzedaży na poziomie Grupy. Jürgen Stackmann (lat 54), wcześniej Prezes marki SEAT, przejmie funkcję Christiana Klinglera jako Członek Zarządu marki Volkswagen. Na miejsce Stackmanna mianowano Lukę de Meo (lat 48), który jest obecnie Członkiem Zarządu Audi AG ds. Sprzedaży i Marketingu."

Przeciętny śmiertelnik niewiele z tego rozumie i mało go te wszystkie roszady obchodzą, ale przekaz jest jasny: firma wyciąga wnioski i energicznie zabrała się do wprowadzania nowych, lepszych porządków.

W Polsce, jeżeli chodzi o różnego rodzaju przetasowania personalne, też jesteśmy nieźli. Zwykle jednak dokonują się one po cichu i tak, aby nikomu naprawdę ważnemu nie działa się krzywda.   

5. Okaż niezłomną wiarę w przezwyciężenie kryzysu i przekonanie, że firma wyjdzie z niego umocniona.

Prezydium rady nadzorczej, oświadczenie z 23 września: "Volkswagen jest wspaniałym przedsiębiorstwem, zbudowanym na pracy setek tysięcy ludzi."

Matthias Müller, nowy prezes koncernu w wystąpieniu przed ponad 20 tysiącami pracowników Wolfsburgu, 6 października: "Potrafimy przezwyciężyć i przezwyciężymy ten kryzys. Dlatego, że Volkswagen jest koncernem z wielkim potencjałem i przede wszystkim dlatego, że mamy najlepszą załogę, jaką można sobie wyobrazić".

Hans Dieter Pötsch, nowy prezes rady nadzorczej, podczas posiedzenia tego gremium, 7 października: "Chcę się przyczynić i przyczynię się do tego, by zaufanie klientów, opinii publicznej, udziałowców i partnerów handlowych do Volkswagena znów mogło rosnąć. Moje podstawowe zadanie polega na tym, by koncern Volkswagena mógł spoglądać w przyszłość pełną sukcesów".

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Przyłapani na oszustwie. Tak reagują Niemcy. A Polacy...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 60,

przeczytane przez: 1958 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony