Radary ISKRA. Kolejna zastawiona przez Rosję pułapka

​Nie cichnie wrzawa związana z ręcznymi miernikami radarowymi używanymi przez policję do łapania przekraczających dopuszczalną prędkość kierowców.

Zdjęcie

Dlaczego Rosjanie sprzedali nam 480 sztuk ISKIER-1? Wiadomo, chcieli zarobić, a przy okazji po raz kolejny spowodować w naszym kraju trochę zamieszania /Fot. Pawel Skraba /Reporter
Dlaczego Rosjanie sprzedali nam 480 sztuk ISKIER-1? Wiadomo, chcieli zarobić, a przy okazji po raz kolejny spowodować w naszym kraju trochę zamieszania
/Fot. Pawel Skraba /Reporter

Najbardziej dostaje się zwykłym funkcjonariuszom drogówki, tak jakby to oni ponosili winę za to, że zostali wyposażeni w wadliwy sprzęt. Polskojęzycznym mediom dziwnie "umyka" jakoś przy tym fakt, że krytykowane radary ISKRA-1 to urządzenia produkcji rosyjskiej. Takie ich pochodzenie wiele wyjaśnia, ale jednocześnie rodzi wiele nowych wątpliwości i pytań.  

Czego wymaga się od policyjnego radaru? Przede wszystkim precyzji, pozwalającej  jednoznacznie wyłowić z potoku innych pojazdów ten jadący zbyt szybko oraz właściwie określić rozmiary wykroczenia popełnionego przez jego kierowcę. Wspomniana dokładność pomiaru decyduje nie tylko o wysokości mandatu, ale nierzadko także o utracie prawa jazdy za przekroczenie limitu punktów karnych.

Reklama

Niestety, sformułowanie "rosyjska precyzja" jest równie sensowne, jak używane kiedyś określenie "radziecki parlamentarzysta". Na drogach za naszymi wschodnimi granicami panuje bezhołowie. Wiarygodność mierników prędkości to prawdopodobnie ostatnia rzecz, na której zależy przedstawicielom tamtejszych służb pilnujących porządku i bezpieczeństwa.

Rosyjska, a także białoruska i ukraińska milicja (ostatnio, przynajmniej w Rosji, została zdaje się oficjalnie przemianowana na policję) ma opinię wyjątkowo samowolnej i skorumpowanej.

Tak było zresztą zawsze. W epoce Związku Radzieckiego polscy kierowcy podróżujący do Bułgarii czy Rumunii, chcąc nie chcąc często korzystali ze skrótu przez zachodnią Ukrainę. Na pokonanie tego odcinka mieliśmy dobę. Kto przekraczał ten limit lub zboczył z wyznaczonej trasy (co było nawiasem mówiąc trudne, ponieważ na każdym skrzyżowaniu stały posterunki tzw. GAI-u, czyli Gosudarstwiennoj Awto Inspekciji - Państwowej Inspekcji Samochodowej), narażał się na surowe kary.

Jednak tak czy inaczej uniknięcie przykrych spotkań z sowiecką drogówką było prawie niemożliwe. Pamiętam, jak kiedyś na kompletnym pustkowiu zostałem dogoniony i zatrzymany przez cywilną ładę, z której wysiadło dwóch brzuchatych funkcjonariuszy.

Zarzucili mi, że 30 kilometrów wcześniej przekroczyłem linię ciągłą na szosie. Oczywiście, nie mieli na to żadnych dowodów, co nie przeszkodziło im zabrać się do wypisywania mandatu na jakąś horrendalną kwotę. Do zapłacenia na komendzie milicji w najbliższym mieście powiatowym. Jutro, bo kasa jest czynna tylko do 15. a minęła już 17. W ten sposób przekroczyłbym czas przeznaczony urzędowo na tranzyt? Nie mam gdzie przenocować? Trudno, to mój problem.... Skończyło się rzecz jasna na łapówce wsuniętej w kieszeń munduru.

Cytat

Dalekosiężny cel rządu Putina i działających pod jego dyktando miejscowych firm dla każdego myślącego polskiego patrioty jest oczywisty

Czy dla takich ludzi lub ich następców może mieć jakiekolwiek znaczenie precyzja działania ręcznych radarów? Uznajmy powyższe pytanie za retoryczne.

Dlaczego Rosjanie sprzedali nam 480 sztuk ISKIER-1? Wiadomo, chcieli zarobić, a przy okazji po raz kolejny spowodować w naszym kraju trochę zamieszania. Wadliwy sprzęt podważa przecież wiarygodność polskiej policji, a co za tym idzie również polskiego państwa.

Dalekosiężny cel rządu Putina i działających pod jego dyktando miejscowych firm dla każdego myślącego polskiego patrioty jest oczywisty. Wypada się jednak zastanowić, dlaczego daliśmy się wpuścić w zastawioną przez Kreml pułapkę. Dlaczego zamiast postawić na sprzęt pochodzący z krajów bardziej zaawansowanych technologicznie, mających większe doświadczenie i tradycje motoryzacyjne, lepiej rozwiniętą infrastrukturę drogową, sprowadziliśmy badziewie ze wschodu. Czy to jedynie czysty przypadek, przejaw urzędniczej nieudolności?

Ktoś powie: ISKRA-1 była najtańsza, a nas obowiązują przepisy o zamówieniach publicznych, gdzie wysokość ceny oferowanego wyposażenia ma nadrzędne znaczenie.

Nędzna, z góry zaplanowana wymówka. Dlatego trzeba domagać się powołania specjalnej sejmowej komisji śledczej, która dokładnie przyjrzy się procesowi decyzyjnemu w tej sprawie, roli poszczególnych instytucji i ustali winnych dopuszczenia do kolejnej kompromitacji polskiego państwa. A może trochę wolnych mocy przerobowych znajdzie jeszcze poseł Antoni Macierewicz?    

Autorem jest zalogowany czytelnik o nicku "Alfa". Inne jego teksty oraz zdjęcia i filmy znajdziesz  po kliknięciu w avatar.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Radary ISKRA. Kolejna zastawiona przez Rosję pułapka

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 256,

przeczytane przez: 384 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony