​Rowerzyści. Święte krowy na drogach?

Władze Strasburga postanowiły wydać zdecydowaną walkę lekceważącym przepisy ruchu drogowego rowerzystom. To wydarzenie zostało uznane za na tyle ważne, że zajął się nim korespondent Polskiego Radia w Paryżu. Dowiedzieliśmy się zatem, że rowerzyści stanowią 5 proc. wszystkich śmiertelnych ofiar wypadków drogowych we Francji, tymczasem tamtejsza policja patrzyła dotychczas na popełniane przez nich wykroczenia przez palce. Teraz ma się to zmienić, przynajmniej w Strasburgu. Organizacje cyklistów nie kryją z tego powodu oburzenia i wskazują na pieszych, którzy, ich zdaniem, są prawdziwymi "świętymi krowami" na francuskich drogach i ulicach.

Zdjęcie

Rowerzyści blokują ruch w miastach, urządzając masowe demonstracje na rzecz budowy ścieżek rowerowych /fot. Bartosz Krupa /East News
Rowerzyści blokują ruch w miastach, urządzając masowe demonstracje na rzecz budowy ścieżek rowerowych
/fot. Bartosz Krupa /East News

No właśnie. Czy i my mamy swoje święte krowy i kogo można byłoby zaliczyć do owej cieszącej się specjalnymi względami kategorii użytkowników dróg?

Rowerzyści? To prawda, często robią, co chcą. Są nieostrożni. Jeżdżą ze słuchawkami na uszach, izolując się od świata głośną muzyką. Lawirują między przechodniami na chodnikach. Bezczelnie ustawiają się na skrzyżowaniach przed samochodami. Zaskakują kierowców, niespodziewanie przejeżdżając przez przejścia dla pieszych. Blokują ruch w miastach, urządzając masowe demonstracje na rzecz budowy ścieżek rowerowych. Z drugiej strony muszą jednak wysłuchiwać złorzeczeń, zmagają się z dziurami w jezdniach, są ochlapywani błotem. No i służą do podbijania policyjnych statystyk, stanowiąc znaczną część zatrzymywanych "nietrzeźwych kierujących" i zaludniając, po nieopatrznym wypiciu paru piw, więzienia.

Reklama

Piesi? Rzeczywiście cieszą się pewną bezkarnością i muszą naprawdę mocno przeskrobać, aby narazić się na mandat. Właściwie cała działalność służb pilnujących porządku na drogach i wykorzystywana do tego celu infrastruktura są nakierowane na dyscyplinowanie kierowców. Jednak pojęcie "świętej krowy" sugeruje nietykalność i szacunek otoczenia. Tymczasem piesi wciąż są traktowani jako uciążliwe zawalidrogi i źródło stresu dla użytkowników pojazdów. Czy zauważyliście jak wiele osób - skinieniem głowy, gestem, uśmiechem - dziękuje kierowcom, którzy zatrzymali się, by przepuścić je na przejściu dla pieszych? A przecież święta krowa nikomu nie okazuje wdzięczności tylko po prostu korzysta ze swoich przywilejów. Pieszy, dziękujący za rzekomą uprzejmość kierowcy, a tak naprawdę za to, że ten zechciał podporządkować się obowiązującym przepisom, przypomina klienta rozpływającego     w podziękowaniach wobec sprzedawcy, który podał mu towar w sklepie.

Internauci polują na... policjantów

Ponad 40 tysięcy internautów poparło już na Facebooku akcję o nazwie "Sfotografuj policjanta". czytaj więcej

Statusem "świętych krów" długo cieszyli się w Polsce policjanci. Uważali, że mundur i radiowóz są atrybutami władzy, a władzy wszak wolno więcej. Dlatego czuli się bezkarni. Zresztą kto niby miałby ich karać? Kumple z komisariatu? Kres takiej postawie położył rozwój telefonii komórkowej i Internetu. Coraz więcej osób dokumentuje za pomocą aparatów  fotograficznych, a także kamerek montowanych w samochodach, wykroczenia drogowe popełniane przez policjantów i publikuje je w sieci. M.in. w serwisach społecznościowych, takich jak fejsbukowy profil "Sfotografuj policjanta". Ich działalność dodaje pracy rzecznikom prasowym w komendach różnych szczebli, którzy muszą pisać wyjaśnienia i tłumaczyć, że parkowanie na przejściach dla pieszych i miejscach dla inwalidów, przekraczanie prędkości, przejeżdżanie przez ciągłe linie itp. było absolutną koniecznością, wynikającą z wykonywania obowiązków służbowych. Tłumaczenia tłumaczeniami jednak groźba napiętnowania w mediach zmusiła policjantów do większej czujności i samodyscypliny.

Może "świętymi krowami" są politycy? Ciepło, ciepło... Wiele krytyki wywołuje instytucja immunitetu, gwarantująca bezkarność również dla niektórych sprawców wykroczeń drogowych. Opinię publiczną bulwersują doniesienia o pirackich wyczynach parlamentarzystów, którzy, przyłapani, łaskawie zgadzają się zapłacić mandat, a nawet z wielkopańskim gestem dorzucić parę złotych na rzecz jakiejś organizacji charytatywnej.

To jednak nic wobec sprawek, które wyszły na jaw ostatnio. Szacowni wydawałoby się posłowie, wysocy urzędnicy państwowi okazali  się takimi samymi drobnymi kombinatorami, jak pan Zenek, który nacina szefa na parę groszy telefonując w prywatnych sprawach z firmowego telefonu i pani Zosia, przynosząca z biura do domu dwie rolki papieru toaletowego. Cwaniaczkami, wyciągającymi nienależne im pieniądze podatników. Ten leci za granicę samolotem tanich linii lotniczych, a bierze kasę za podróż samochodem. Tamten bierze jednocześnie delegację do trzech różnych miejscowości. Ów, dysponując służbową limuzyną, twierdzi, że co tydzień rusza w dalekie trasy prywatnym autem, za co rzecz jasna oczekuje finansowej rekompensaty...

Ludzie, którzy ustanawiają surowe prawa, nakładające na przedsiębiorców obowiązek skrupulatnego rozliczania się z każdego przejechanego kilometra, sami żadnym prawom i ograniczeniom nie podlegają. Święte krowy... Chociaż słowo "święte" nijak jakoś tu nie pasuje.  

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Rowerzyści. Święte krowy na drogach?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 231,

przeczytane przez: 346 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony