Rowerzysta napadł na kierowcę Nissana. Jak zareagowała policja?

​W przydrożnej zatoczce motocyklista kłóci się z dziewczyną. Po chwili, zostawiając ją z kaskiem w ręku na chodniku, wsiada na swój pojazd i ostro dodając gazu z rykiem silnika odjeżdża. Co było dalej - nie wiemy. Mamy nadzieję, że dojechał szczęśliwie do celu. No i że się pogodzili, jak w brazylijskiej telenoweli...

Zdjęcie

Rowerzysta tak szybko jechał przeciskając się przez korek, że nie zdążył zahamować przed stojącym między autami skuterem i wpadł na Golfa. Natychmiast uciekł /
Rowerzysta tak szybko jechał przeciskając się przez korek, że nie zdążył zahamować przed stojącym między autami skuterem i wpadł na Golfa. Natychmiast uciekł
/

Nerwy, nerwy, nerwy... Chyba nikt nie bada naukowo ich znaczenia dla bezpieczeństwa  na drogach, podobnie zresztą jak i innych stanów ducha uczestników ruchu. Wśród oficjalnych, figurujących w policyjnych statystykach przyczyn wypadków trudno szukać takich pozycji, jak "irytacja", "depresja", "kłótnia rodzinna" - czy przeciwnie "nagła euforia". Tymczasem zarówno osobowość, cechy indywidualne, temperament, jak i różnego rodzaju czynniki zewnętrzne wpływają na samopoczucie i postępowanie człowieka. Frustracje, mające swe źródło w życiowych niepowodzeniach i rozczarowaniach, ale też wzburzenie, spowodowane zachowaniami innych użytkowników dróg, mogą prowadzić do niekontrolowanych wybuchów agresji, których później, gdy ochłoniemy, będziemy żałować i się wstydzić.

Choć popularne naklejki na samochodach przestrzegają przed motocyklistami, to coraz częściej dochodzi do konfliktów między kierowcami a rowerzystami. Ci ostatni uchodzą za słabszych, w razie kolizji bardziej narażonych na szkody, dlatego przyznaje się im specjalne przywileje i patrzy przez palce na popełniane przez nich wykroczenia. Cykliści cieszą się ponadto opinią ludzi prowadzących godny pochwały, zdrowy tryb życia, korzystających z ekologicznych, nie zatruwających świata spalinami i hałasem środków transportu. To ze zrozumiałych względów nie podoba się zmotoryzowanym, nieustannie piętnowanym, ograniczanym w ich prawach, ściganym i karanym. Tym bardziej budzi sprzeciw kierowców samochodów, że chyba każdy z nich ma na podorędziu liczne przykłady nagannych zachowań rowerzystów.

Reklama

Problemem nie są rowery, rowerzyści, piesi... Problemem jest to, że Polacy nie mają kultury

Wojna pomiędzy rowerzystami i pieszymi jest od początku nakręcana przez media i totalnie bezcelowa! Dlaczego? czytaj więcej

- Wlokłem się ostatnio za takim delikwentem, który oczywiście musiał jechać dobry metr albo półtora od krawężnika. W końcu udało mi się go wyprzedzić, ale przytrzymał mnie korek i po chwili znowu był przede mną. Widziałem, jak lawirował między autami stojącymi na światłach przed skrzyżowaniem. Niemal zahaczając o boczne lusterka...

- A mnie wkurza, że rowerzyści nagminnie przejeżdżają przez przejścia dla pieszych. Dojeżdżasz do przejścia. Jest pusto, aż tu ni stąd ni zowąd przejeżdża ci tuż przed maską jakiś rozpędzony gówniarz. Zgroza...

- Kiedyś rowerzysta wpakował się w tył mojego wozu. Wysiadłem, żeby zobaczyć, co się stało, a on tymczasem dał po pedałach i zwyczajnie uciekł. Okazało się, że mocno porysował mi zderzak. I co? Sprawcy nie ma...

Rowerzysta ucieka z miejsca kolizji

Konflikty między kierowcami a użytkownikami jednośladów napędzanych siłą mięśni prowadzą do słownych utarczek, a niekiedy również, niestety, do rękoczynów. Warszawscy policjanci zatrzymali ostatnio rowerzystę, który na jednej ze stołecznych ulic zaatakował kierowcę Nissana.

"Według ofiary, czyli kierującego nissanem - czytamy w policyjnym komunikacie - rowerzysta blokował możliwość jazdy. Pomiędzy mężczyznami doszło najpierw do utarczki słownej dotyczącej stylu jazdy. Później kierujący Nissanem zatrzymał się i wysiadł z auta, bo rowerzysta zaczął wyzywać jego i pasażerkę. W pewnym momencie rowerzysta rzucił się w kierunku kierowcy i złapał go za koszulkę, rozrywając ją. Potem chwycił metalową obejmę zabezpieczającą i zaczął bić swoją ofiarę po głowie. Na miejsce zostali wezwani policjanci i karetka pogotowia. Kierowca Nissana trafił do szpitala z obrażeniami głowy, ręki i nogi."

36-letni rowerzysta usłyszał zarzut "naruszenia narządów ciała lub spowodowania rozstroju zdrowia". Grozi mu za to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

W latach 60. i 70. na zatłoczonych autostradach Kalifornii dochodziło do strzelanin między sfrustrowanymi długotrwałym tkwieniem w korkach kierowcami. W Polsce tak źle jeszcze nie jest, prawdopodobnie z powodu... ograniczonego dostępu do broni palnej. Jednak i u nas szybko rosnąca liczba pojazdów, coraz intensywniejszy ruch, niedostatki infrastruktury (chodniki, ścieżki rowerowe, bezkolizyjne skrzyżowania), a także ogólny pośpiech, problemy dnia codziennego, traktowanie dróg jako pola walki, mogą prowadzić do groźnych, jak widać, w skutkach zdarzeń.

Co robić, gdy narasta w nas złość i czujemy, że lada moment możemy zrobić coś głupiego i nieodpowiedzialnego? Tradycjonaliści radzą, by w takich sytuacjach policzyć - powoli i głośno - od jednego do dziesięciu. Tylko czy w dzisiejszych czasach to wystarczy?  

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Rowerzysta napadł na kierowcę Nissana. Jak zareagowała policja?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 392,

przeczytane przez: 13 876 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony