Rząd ukróci "wiejski tuning"

Kilka tygodni temu pisaliśmy, że w kodeksie drogowym szykują się rewolucyjne zmiany. Prędkość na autostradach ma zostać podniesiona do 140 km/h, mandaty będą droższe.

Zdjęcie

Rządowe NIE dla "wiejskiego tuningu"
/
Okazuje się jednak, że to nie koniec. W projekcie nowej ustawy, na wniosek policji, znalazł się również zapis o "zgodności pojazdu z jego wzorcem homologacyjnym".

Chodzi o to, by ukrócić zjawisko tzw. "wiejskiego" tuningu, który nie tylko szpeci pojazdy, ale również stwarza poważne zagrożenie dla użytkowników dróg. W myśl przygotowywanych przepisów w czasie przeglądu technicznego uprawniony diagnosta będzie kontrolował zgodność badanego pojazdu z jego dokumentami homologacyjnymi. Niewielkie odstępstwa, takie jak np. zmiana kół czy hamulców na większe (wartość liczona będzie procentowo) nie będą wpływać na werdykt badania.

Reklama

Zdjęcie

Rządowe NIE dla "wiejskiego tuningu"
/
Powody do obaw będą mieli jednak właściciele samochodów po tzw. "tuningu optycznym" z pakietami spojlerów (dotyczyć to będzie również niefabrycznych otworów w nadwoziu, takich jak wloty powietrza), przyciemnionymi szybami czy przerabianymi reflektorami. Taki pojazd nie będzie miał prawa przejść badania technicznego, a jeśli kierowca mimo to zdecyduje się nim jeździć, pierwsza kontrola drogowa zakończy się odholowaniem auta na policyjny parking i mandatem w wysokości 3 tys. zł. Za każdy dzień postoju na policyjnym placu kierowca będzie musiał zapłacić.

Po zabraniu samochodu z policyjnego parkingu właściciel auta otrzyma dokument - na wzór "próbnego" dowodu rejestracyjnego - który warunkowo dopuszczać będzie pojazd do ruchu na okres 14 dni. W tym czasie trzeba będzie usunąć stwarzające niebezpieczeństwo dodatki i udać się na kolejny przegląd. Jeśli i ten okaże się negatywny, auto pozbawione zostanie prawa rejestracji.

Ten tekst był żartem prima aprilisowym.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony