Rzecz o niedostosowaniu

Zielonogórska policja zajęła się... dziurą w jezdni.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Co sprawiło, że funkcjonariusze pochylili się nad tak prozaiczną z pozoru sprawą, z którą polscy kierowcy mają do czynienia zawsze, ilekroć wsiądą do samochodu?

Ano, jeden z policjantów, pech chciał, że jadący motocyklem, wjechał w ową dziurę, skutkiem czego spadł ze swojego rumaka i uderzył się w głowę.

Reklama

Wina dziury jest bezsprzeczna, wszak rzeczniczka policji zapewniła, że mowy o brawurze być nie mogło, gdyż funkcjonariusz to nie pierwszy lepszy motocyklista, ale doświadczony policjant drogówki.

Nie mamy najmniejszych nawet powodów, by rzeczniczce nie wierzyć. Nieodparcie nasuwa nam się jednak wniosek, że funkcjonariusz nie dostosował prędkości do warunków jazdy. Gdyż - skoro był doświadczony - to nie mógł jej nie dostosować do własnych umiejętności.

Oczywiście, w Polsce często nawet 20 km/h to prędkość niedostosowana do warunków jazdy. Tyle tylko, że zwykle policji to nie obchodzi. Samochód wypadł z drogi? Powodem nadmierna prędkość i niedostosowanie do warunków jazdy. Czy to było 50, 70 czy 120 km/h, to już jest mniej ważne. Najistotniejsze jest niedostosowanie, co jak mantrę słyszymy z ust każdego policjanta obecnego na miejscu dowolnego zdarzenia drogowego.

Szkoda tylko, że wtedy nikt nie zastanawia się, co zrobić, by te 50 km/h było prędkością jednak dostosowaną...

Dopiero gdy wypadek miał doświadczony funkcjonariusz, okazało się, że nie zawsze winny jest kierowca, rozwinięta przez niego prędkość i jej niedostosowanie do warunków jazdy, ale po prostu fatalna droga. A to nowość!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Rzecz o niedostosowaniu

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony