Są tylko trzy klasy aut: "do kościoła", "na kredyt" i "zbyt drogie"

Kobiety, jak głosi znany stereotyp, dzielą samochody na czerwone, niebieskie, zielone, białe, srebrne, czarne itd. Mężczyźni, kpiąc z ignorancji swoich piękniejszych połówek, starają się podejść do klasyfikacji modeli aut bardziej fachowo.

Zdjęcie

Co zrobić jednak, gdy ktoś ze znajomych kupi sobie wóz, na którego widok zieleniejemy z zazdrości? /
Co zrobić jednak, gdy ktoś ze znajomych kupi sobie wóz, na którego widok zieleniejemy z zazdrości?
/

Ale nawet najwięksi miłośnicy motoryzacji zaczynają gubić się już w tych wszystkich podziałach na hatchbacki, liftbacki, sedany, kombiaki, mikrovany, minivany, vany kompaktowe i pełnowymiarowe, kombivany, SUV-y, MPV-y, prawdziwe terenówki, niby-terenówki, pseudoterenówki, quasiterenówki,  crossovery, segmenty A, B, C, D itd. A można przecież znacznie prościej.

Nam spodobała się propozycja z komentarza pod jednym z opublikowanych przez nas tekstów. Jego autor pisze tak (zachowujemy pisownię oryginału):

Reklama

"Dla mnie jest tylko 3 klasy aut. Kl 1, to ta co już mam, służy do jazdy, np. do kościoła albo na zakupy. Kl 2, to ta kupiona za dwa kredyty (mój i żony) i pożyczone pieniądze od rodziców. Tym samochodem się nie jeździ (bo nie daj Boże jeszcze by się gdzieś zepsuł), ale fajnie go postawić w niedzielę koło domu, żeby sąsiedzi mieli na co patrzeć. Kl 3. To ta, na którą mnie nie stać. Ale sąsiadów też nie stać i to jest właśnie najważniejsze !!!"

Podział klarowny i jakże polski w duchu. A przy tym zaskakująco bliski rzeczywistości.

Cytat

Mawia się, że Polak, który ma dwie krowy, a jego sąsiad pięć, nie dąży do tego, żeby też dorobić się kolejnych trzech, lecz marzy, by tamtemu owe nadwyżkowe trzy, a najlepiej wszystkie, zdechły.

Mimo powszechnych narzekań na postępującą nędzę społeczeństwa wciąż przybywa rodzin, które mają dwa lub więcej samochodów. Jeżeli dwa, to zwykle mieszczą się one we wspomnianej wyżej "Kl 1". Jednocześnie tak się jakoś składa, że auto mniejsze, gorzej wyposażone, ze słabszym silnikiem, starsze, przypada zazwyczaj w udziale żonie ("użytkowany przez kobietę", he, he...). To większe, mocniejsze i bardziej wypasione, bardziej zaspokajające potrzeby męskiego ego rezerwuje dla siebie pan mąż. Taki podział rodzinnego parku samochodowego narzuca się często w sposób niejako naturalny, a jeżeli nawet dochodzi do dyskusji, wówczas koronnym argumentem jest ten o łatwiejszym parkowaniu mniejszego wozu.

Motoryzacyjna dyskryminacja kobiet w polskich małżeństwach jest typowym przejawem bezczelnej samczej dominacji i aż dziw, że jak dotąd nad tym problemem nie pochyliła się żadna organizacja feministyczna. Być może sprawę należałoby rozwiązać na drodze prawnej, wprowadzając parytety, obowiązkową przemienność w użytkowaniu samochodów, jeżeli zasadniczo różnią się one wielkością, poziomem wyposażenia, komfortu i bezpieczeństwa. Przyjęcie stosownych przepisów w tej sprawie uczyniłoby nas pionierami na światową skalę i poprawiło opinię zszarganą przepychankami wokół ustawy o związkach partnerskich.

Tak jak sugeruje autor cytowanego wyżej komentarza trzecim (choć również niekiedy drugim, gdy na co dzień wystarcza jeden) samochodem w rodzinie jest ten zaliczany do "Kl 2". Odpicowany, otoczony troską, trzymany w pełniącym funkcję garażu blaszaku. Takie auta widuje się w niedziele pod kościołami lub na parkingach przy hipermarketach, dokąd w wolne od pracy dni tłumnie zjeżdżają mieszkańcy okolicznych miejscowości.

Wreszcie zostaje "Kl 3". I tu pojawia się pewien kłopot...

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy twój samochód jest:

  • 51%
  • 29%
  • 26%
głosów: 1666

Mawia się, że Polak, który ma dwie krowy, a jego sąsiad pięć, nie dąży do tego, żeby też dorobić się kolejnych trzech, lecz marzy, by tamtemu owe nadwyżkowe trzy, a najlepiej wszystkie, zdechły. Coś w tym jest. Nie lubimy, gdy inni wychodzą przed orkiestrę, nie lubimy też sami od tej orkiestry odstawać. Gdy w naszym otoczeniu nikt motoryzacyjnie nie wybija się ponad przeciętność, czujemy się dobrze. Co zrobić jednak, gdy ktoś ze znajomych kupi sobie wóz, na którego widok zieleniejemy z zazdrości?

Jest kilka wyjść z tej nieprzyjemnej sytuacji. Można pod byle pozorem jednym chirurgicznym cięciem zerwać taką znajomość. Można zaciskać zęby, udawać obojętność i przy każdej okazji deprecjonować irytujący nas zakup. "Wiesz co, czytałem ostatnio test tej twojej beemki. Piszą, że to niezbyt udany model. Merc i audik są lepsze" - rzucamy od niechcenia, ku poprawie własnego samopoczucia i pognębieniu właściciela bmw. Można też spróbować dołączyć do czołówki i kosztem wielu wyrzeczeń kupić równie dobrej klasy samochód. Tak właśnie czyni wielu Polaków i jest to niewątpliwie jedna z przyczyn powodzenia, jakim na rynku wtórnym cieszą się luksusowe aczkolwiek mocno nadgryzione zębem czasu pojazdy z górnych półek. 

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Są tylko trzy klasy aut: "do kościoła", "na kredyt" i "zbyt drogie"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 195,

przeczytane przez: 292 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony