Samochód dla maturzysty. "Mam do wydania 7 tys., chciałbym wydać 5, resztę na ewentualne problemy

Maj to czas żniw dla sprzedawców smartfonów, konsol do gier, dronów, komputerów, tabletów, rowerów, quadów, złotej biżuterii itp. Skoro na kosztowne prezenty mogą liczyć dzieci, przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej, to czy tym bardziej nie zasługują na nie maturzyści, którzy, również właśnie w maju, zdają egzamin dojrzałości?

Zdjęcie

Jakie auto doradzilibyście maturzyście? /
Jakie auto doradzilibyście maturzyście?
/

A ponieważ są już zazwyczaj pełnoletni, często mają też prawo jazdy, więc dla wielu z nich wymarzoną nagrodą za świadectwo maturalne byłby pierwszy w życiu samochód. Że za drogo? Owszem, jeżeli chcielibyśmy zafundować latoroślom nówkę prosto z salonu. Taki wydatek przekracza możliwości finansowe przeciętnej polskiej rodziny. Niezłe, używane auto można już jednak kupić za równowartość markowego laptopa.

W internetowych dyskusjach na ten temat dominuje wątek wychowawczy. Pojawiają się rady, by, jeżeli ktoś już zdecyduje się na taki gest, to raczej w formie dołożenia się do oszczędności syna lub córki niż pokrycia całości rachunku. Jednocześnie należy przyjąć zasadę, że wszelkie koszty eksploatacji pojazdu (paliwo, ubezpieczenie, naprawy, nawet nie wspominając o mandatach) pokrywa świeżo upieczony maturzysta, z własnych dochodów. Dodatkowym warunkiem są odpowiednie wyniki egzaminu.

Reklama

Dużo mniej uwagi poświęca się wyborowi konkretnej marki i modelu samochodu. Co ciekawe, większość wpisów na ten temat pochodzi z dość odległej przeszłości, więc wydają się one mało aktualne.   

"Wszystko wskazuje na to, że syn zdał maturę z dobrymi wynikami. W zamian chcę mu zafundować prawo jazdy i pomóc kupić (dołożyć kasę, bo on ma trochę własnej) jakiś samochód (taki 6-8 letni), tani w utrzymaniu i w miarę małoawaryjny. Mam na uwadze Forda Escorta, Fiesta lub może Focusa (takiego z 1998 r.). Ewentualnie w grę wchodzi jakaś Ibiza, Lanos, Polo lub Bravo. Syn ma zajawkę na Civica lub Almerę. Co byście doradzili?" - pytał ktoś w 2008 r.

W odpowiedzi niektórzy ironizowali ("Chłopak się namęczył, więc na Audi S6 zasługuje (...) A na dyskotece to żaden nie robi lepszego wrażenia niż Evo VIII."). Inni jednak pospieszyli z rzeczową pomocą: 

"Gdybym miał 18 lat, wybrałbym bezapelacyjnie civica"...

"Jako że jestem rok po maturze, więc byłem w podobnej sytuacji, tyle że ja miałem prawo jazdy przed maturą i przez blisko rok jeździłem CC 700, a kilka miesięcy po maturze, a dokładniej we wrześniu, kupiłem już coś nieco większego, za własną kasę, i w moim przypadku też założenie było takie, że sam go opłacam i jeżdżę, jak mam na paliwo. Jako że w CC nic mnie złego nie spotkało, oprócz jednej przygody nie z mojej winy, nie było większego problemu z zakupem czegoś z większym silnikiem."

Cytat

W ubiegłym roku media obiegła wiadomość o pewnym wychowującym się w rodzinie zastępczej dziewiętnastolatku z Gryfic, któremu w nagrodę za pracowitość i dobre wyniki w nauce, samochód kupili... jego nauczyciele z Technikum Samochodowego.

W 2013 r. odezwał się kandydat na właściciela samochodu (nie  zdradzający pochodzenia przeznaczonych na ten cel funduszy):

"Jestem tegorocznym maturzystą, wczoraj zdałem prawko, no i zaczynam szukać pierwszego autka, ale że się całkowicie nie znam, proszę o pomoc. Mam do wydania 7 tys., ale fajnie by było wydać 5, a resztę na ewentualne problemy. (...) Nie liczę na auto zrywne, "sportowe", tzn. żadnego szpanu nie trzeba. Auto niedrogie w utrzymaniu (żeby części fortuny nie kosztowały i były łatwo dostępne). Nie musi jeździć o kropelce, ale żeby nie żarło jak smok. Mieszkam w wawie i dalej będę jeździł autobusami, autem będę tylko po mieście się czasami przemieszczał, więc trasy to raczej żadne. Żeby [auto] się stosunkowo zbyt często nie psuło (ale będę i tak nim tylko max 2 lata jeździł,  więc też nie musi być niezniszczalne). Auto nieduże, a'la golf, civic. Bagażnik byle jaki, jeździć będę sam, plecak na siedzenie, żadne bajery niepotrzebne, ale jakieś ogrzewanie będzie plusem. Byłoby miło, jeśli za tę cenę auto będzie choć trochę bezpieczne, raczej nie chciałbym skończyć, jak w puszce, jeśli nie daj Boże coś się stanie."

A oto jedna z obszernych odpowiedzi - od internauty wykazującego się dużym znawstwem i doświadczeniem życiowym:  

Młody kierowca z Seiceno, dzięki internautom, stanie się bogaty!

„Hojność ludzka nie zna granic” – tak można by podsumować efekt zbiórki pieniędzy dla 21-letniego Sebastiana na zakup kolejnego Seicento. Okazało się bowiem, że będzie mógł sobie pozwolić na znacznie ciekawszy samochód. czytaj więcej

"Dla mnie dobrą myślą jest Fiat CC bądź SC. Oczywiście nie kupuj 700, tym bardziej w gazie, bo to jest porażka. Lepszym rozwiązaniem będzie 900 bądź 1100. Bardzo dobrze tolerują gaz. Fiat bo Fiat, ale te egzemplarze nawet tak często się nie psują, części są bardzo tanie i spalanie zerowe, jeżeli jest gaz. Następną moją propozycją będzie Golf III z silnikiem 1.8 w gazie. Silnik nie do zajechania. Postaraj się tylko znaleźć nie zgnitego. Wiem, że to nie lada sztuka, ale takie auto naprawdę dużo przetrwa. Następnie mogę ci polecić Peugeota 206 z silnikiem 1.1. Kolega ostatnio zakupił takowego za 4 tys. i śmiga ładnie. Oczywiście autko bez wspomagania, ale da się przyzwyczaić. Jest to francuz, ale nie ma w nim prawie żadnej elektroniki, która najczęściej tam pada. Spalanie wychodzi w granicach 5-6 l. benzyny, czyli naprawdę oszczędne autko, choć części już trochę droższe. Co do Hond, to nie miałem za dużej styczności z nimi, lecz nie jestem do nich przekonany. Sam kupiłbym Audi 80 2.8 V6 z silnikiem ACK (w moim przypadku wyłącznie Quattro, bo mieszkam w górach, lecz ty możesz kupić ośkę). Zaraz pytanie, ile to będzie palić, przecież to nie jest oszczędne auto, śrutu tutu. Nieprawda. Wszyscy ludzie boją się dużych silników, lecz one są czasem bardziej ekonomiczne niż te małe. Spalanie wychodzi w granicach 13 l gazu na 100 km. Utrzymanie tego auta jest stosunkowo tanie. Tylko pytanie, co z ubezpieczeniem? Cholernie wysokie? To zależy. Możesz się wpisać do dowodu tylko jako współwłaściciel, a samochód zarejestrować na rodzica, który ma duże zniżki. Tobie polecą zniżki a ubezpieczenie nie wyjdzie tak kosmicznie drogo. Osobiście nie pchałbym się w żadne takie wynalazki, jak Alfy, Daewoo i tym podobne. Tym bardziej silniki TDI czy JTD, gdyż to są turbodoładowane jednostki. Trzeba je umieć użytkować, a poza tym one nie lubią krótkich tras. Takie też propozycje, jak np. BMW E30. Nie powiem, bo chciałbym mieć takie w posiadaniu, bo to są ładne auta. Ale to już powoli klasyk. Coraz droższe, a części są też dość drogie. Jeżeli nie masz pociągu do takich aut, a szukasz czegoś co ma 4 kółka, silnik i jeździ, to nie możesz czegoś takiego kupować. I jeżeli już oglądasz auto, to nigdy nie wierz, że nie bite itp. Czasem lepiej kupić z jakimś wgniecionym błotnikiem, gdyż cena drastycznie takich aut spada w dół, a wiesz, że autko było tylko lekko draśnięte."

W 2014 r. na jednym z forów inny świeżo upieczony maturzysta zastanawiał się, co kupić: hondę prelude, bmw, czy hyundaia? "Generalnie interesują mnie samochody typu coupe, ewentualnie sedan. LPG nie musi być konieczne. Samochód głównie ma za zadanie mi służyć do dojazdów 1 - 2 razy w miesiącu na studia (150 km w jedną stronę). Jeżeli macie jakieś inne ciekawe pomysły odnośnie marek lub uwagi, to śmiało walcie" - apelował.

"Nadmuchiwany dorosły" zadba o bezpieczeństwo młodego kierowcy

Młodzi kierowcy często mają tendencje do niebezpiecznych zachowań za kierownicą. Okazuje się jednak, że robią to znacznie rzadziej, jeśli jedzie z nimi ktoś dorosły, na przykład ojciec. czytaj więcej

Internauci jak zwykle nie zawiedli:

"Moim zdaniem najlepsze będzie e36 6-cylindrowe (...) Samochód bardzo prosty w budowie, dużo możesz w nim sam pogrzebać, przy okazji ucząc się ,,jak to jest zrobione". Części bardzo tanie, dużo zamienników za grosze. Co prawda te najtańsze zamienniki niestety jakością nie grzeszą... Samochód bardzo twardy konstrukcyjnie, zniesie ciężkie traktowanie i wybacza wiele zaniedbań. Wiadomo, jak to u młodych ludzi. Nieraz z kasą bywa krucho, a więc i na samochód może zabraknąć. Nie jest to alfa romeo, gdzie jak coś zgrzytnie albo zaskrzypi, to biegiem do serwisu, bo samochód może w każdej chwili rozkraczyć się na drodze. Napęd na tył plus dość mocny silnik, to połączenie, dzięki któremu można polubić samochód i rozbudzić zainteresowanie motoryzacją. Przy okazji uczy myślenia za kierownicą, szczególnie gdy przychodzi zima."

Wśród maturzystów trafiają się także prawdziwi farciarze. W ubiegłym roku media obiegła wiadomość o pewnym wychowującym się w rodzinie zastępczej dziewiętnastolatku z Gryfic, któremu w nagrodę za pracowitość i dobre wyniki w nauce, samochód kupili... jego nauczyciele z Technikum Samochodowego. "Lśniące nowym lakierem" 10-letnie Daweoo Kalos kosztowało 5 tys. zł.

Tym, którzy uważają, że samochód jako nagroda z okazji zdania matury, to przesada, polecamy inny prezent. Cytując ofertę pewnego sklepu internetowego: "dużą, śliczną posrebrzaną skarbonkę w kształcie samochodzika z indywidualnym grawerem. Figurka wykonana jest z wysokiej jakości stali posrebrzanej i zabezpieczonej lakierem ochronnym, dzięki któremu nie czernieje i zachowuje swój blask." Niech młody sam zbiera kasę na auto. Uwaga: "Skarbonka posiada możliwość otworzenia zawartości. Grawer gratis!!!!"

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Samochód dla maturzysty. "Mam do wydania 7 tys., chciałbym wydać 5, resztę na ewentualne problemy

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 55,

przeczytane przez: 2566 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony