Samochód jest dzisiaj... zbrodniarzem

Co to jest samochód? Pierwotnie była to zrodzona z ludzkiego geniuszu maszyna, która dzięki okiełznaniu praw mechaniki pozwalała przemieszczać się z miejsca na miejsce.

Zdjęcie

Kliknij  
Kliknij  
Obecnie jego definicja diametralnie się jednak zmieniła.

Biorąc pod uwagę najnowsze trendy samochód jest dzisiaj... zbrodniarzem. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że każdego roku w wypadkach giną tysiące ludzi na całym świecie. To na nikim nie robi już wrażenia. Dziś najważniejszy jest fakt, że cząsteczki CO2, które niczym z lufy kałasznikowa wypadają codziennie przez rury wydechowe naszych pojazdów coraz dotkliwiej szkodzą naszej planecie.

Reklama

To nie żart. Demonizowany przez ekologów efekt cieplarniany naprawdę będzie miał tragiczne skutki.

Jest tylko kwestią czasu, jak znane śródziemnomorskie kurorty zamienią się w odkrywkowe kopalnie soli, a tłumy zdziczałych Niemców i Anglików zamiast Majorki okupować będą rozpalony słońcem Hel, pluskając się w gorących wodach naszego Bałtyku. Koszmar.

W Europie obowiązują coraz bardziej rygorystyczne normy emisji spalin. Producenci zmuszeni są ograniczań moce silników lub wycofywać sportowe jednostki z charakterem z oferty. W zamian na ulice trafiają "bezpłciowe" silniki zduszone kilkoma katalizatorami. Okazuje się jednak, że zagrożenie... czytaj więcej

Na szczęście producentom samochodów nie brak jest empatii, więc istnieje spora szansa, że uda się uchronić nasze brudne plaże przed barbarzyńskim najazdem czystych turystów. Wybawieniem okazać się mają samochody hybrydowe o tzw. niskiej emisji.

Co więcej, nad naszym losem zlitowała się również komisja europejska, która chce, by w 2012 roku każdy nowo wyprodukowany samochód emitował do atmosfery mniej, niż 120 g dwutlenku węgla na kilometr. To mniej więcej tyle, ile po przejściu kilometra ze wszystkich swoich otworów wyemituje przeciętnie odżywiony koń, chociaż ortodoksyjni ekolodzy i tak kręcą nosami.

Ponieważ nikt jeszcze nie odważył się tego napisać, jako pierwsi postanowiliśmy przekazać wam tą smutną wiadomość. Z bólem serca informujemy, że już za pięć lat takie sławy jak Ferrari, Aston martin, Rolls Royce czy Lamborghini znikną z powierzchni ziemi, lub w najlepszym wypadku produkować będą elektryczne bolidy o osiągach zbliżonych do wózków dla niepełnosprawnych. Szkoda? Trudno. Czego to nasi partnerzy z Unii nie robią dla bałtyckich plaż!

Jak wyśrubowane są to normy niech świadczy fakt, że jadący ze średnią prędkością 50 km/h pojazd, który je spełnia w ciągu godziny wprowadzi do naszej atmosfery ok. 6 kg CO2. W tym samym czasie jego kierowca wydali z siebie ok 1,4 kg dwutlenku węgla.

Będziemy ginąć w imię ochrony przyrody!

Wiele wskazuje na to, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, na czele której stoi Zbigniew Kotlarek nauczona doświadczeniem z Rospudy, będzie teraz z przesadną skrupulatnością przestrzegać zasad ochrony środowiska podczas drogowych remontów. czytaj więcej

Z prostego rachunku wynika więc, że pięcioosobowa rodzina jadąca hybrydą na wczasy oddychając przez godzinę wytworzy więcej szkodliwych substancji, niż jej samochód. My już mamy z tego powodu wyrzuty sumienia. Przy obecnych trendach jest też całkiem prawdopodobne, że niedługo bolesny fakt oddychania może stać się głównym motywem samobójstw wśród ekologicznie nastawionej młodzieży.

Strach też pomyśleć, co będzie, gdy światowe lobby ekologów uświadomi sobie, że niezbędne jest np. zrównanie z powierzchnią ziemi Chin, gdyż 1 314 milionów płuc ich mieszkańców, każdego dnia emituje do atmosfery zabójcze ilości gazów cieplarnianych.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Samochód jest dzisiaj... zbrodniarzem

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 103,

przeczytane przez: 154 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony