Skarpety do sandałów na drodze

Ostatnio w radiu słyszałem, że odwiedziły nas dwie dobrodziejki, specjalistki od mody. Panowie w ich oczach nie cieszyli się zbyt pochlebną opinią. Co innego panie...

Zdjęcie

    /poboczem.pl
   
/poboczem.pl
Niestety, z moich obserwacji (a obserwuję często) wynika, że tu, w Polsce, z kierowcami jest tak, jak z tymi skarpetami do sandałów i plastikowymi reklamówkami. Ciągle jesteśmy gdzieś w zaścianku Europy i to nie tylko z winy dróg.

Wciąż czytam, że gdybyśmy mieli autostrady, byłoby bezpieczniej na drogach. Nawet dziś czytałem komentarz pod jednym z artykułów, że kierowca poruszający się z dozwoloną prędkością 90km/h jest zawalidrogą i że u naszych sąsiadów po autostradzie można jeździć, jak kto chce. Może i tak, ale na razie w Polsce takich autostrad nie ma, a poruszanie się w terenie zabudowanym na zakręcie po zniszczonej jednopasmowej drodze z prędkością bliską 150km/h wcale nie sprawi, że nagle stanie się bezpieczniej.

Reklama

Nieważne, czy właśnie skończyliśmy składać z czterech wraków naszą wymarzoną calibrę, czy wprawiliśmy w osłupienie panią w banku, przelewając pół miliona złotych na zakup nowego audi A8. Większość z nas poruszając się po drogach zachowuje się tak, jakbyśmy zakładali te sandały i skarpety! Przykładów są tysiące. Wystarczy pojeździć po mieście lub wybrać się w dłuższą trasę. Zarobki mamy takie, jakie mamy. Jednych stać na nowe auta i chwała im za to, innych nie, więc jeżdżą, czym mogą. Ale jeśli chodzi o sposób poruszania się po drogach, ci z porsche i ci z trabantów nie różnią się zbytnio od siebie.

Przykład 1, Kielce. Wracam od kolegi z grilla. Droga podporządkowana krzyżuje się z wylotówką na Łódź. Dojeżdżam do osi jezdni i zatrzymuję się, by ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, z dość dużą prędkością. Facet, mając do dyspozycji dwa pasy, w środku nocy zwolnił i zjechał na lewy, by przejechać obok i pokazać mi kilka gestów; chyba tylko za to, że śmiałem wjechać na drogę (nie łamiąc przepisów, nie zagrażając bezpieczeństwu ruchu, ani nie zajeżdżając mu drogi). Pojechałem za nim, spokojnie, z prędkością około 70km/h. Spotkaliśmy się na skrzyżowaniu, na czerwonym świetle. Koleś nadal coś mamrotał pod nosem i pokazywał w moją stronę jakieś niewybredne gesty. Kolega, którego odwoziłem, stracił cierpliwość i wyszedł zaprosić jegomościa na rozmowę obok auta. Ten jednak okazał się mocny tylko w gębie i ze strachu odjechał. Ot, i tyle zwojował...

Przykład 2. Jadę autem i widzę kobietę z dwójką dzieci i wózkiem, stojącą przy przejściu dla pieszych. Zatrzymałem się i z uśmiechem, gestem ręki, zaprosiłem ją na przejście. Pani też się uśmiechnęła i zaczęła przechodzić, gdy nagle usłyszałem klakson auta stojącego za mną. Uchylając szybę słyszę łomot "fajnej" muzyki i kolesia za kierownicą w pozycji półleżącej, którą szczerze podziwiam. Wystawała zza kierownicy jakaś jedna trzecia jego głowy. Spieszyło mu się najwyraźniej, bo dalej trąbił. Darowałem sobie komentarz, bo z samochodu za tym muzykalnym gościem wychylił się kolejny kierowca, kwitując sytuację słowami: "na ch... trąbisz, debilu?!"

Przykład 3. Ruszam z zielonego światła. Jadę prawym pasem. Obok z piskiem opon startuje koleżka, po kilku sekundach znacząco przekraczając dozwoloną prędkość. Zastanawiam się po co, skoro za chwilę są następne światła i z daleka widzę czerwone. Jadąc spokojnie, z prędkością około 60km/h, dojeżdżam do kolejnych świateł, gdzie spotykam tego, co mu się tak spieszyło. Różnica między nami była taka, że przejechałem przez to skrzyżowanie bez zatrzymania, bo akurat światło zmieniło się na zielone, a on musiał się zatrzymać i startować od zera. 1:0 dla mnie. Jadę tak, jak jechałem, zbliżam się do kolejnych świateł i widzę, że światło zmieniło się na pomarańczowe. W tym samym czasie znajomy już kolega zmienia pas i jedzie za mną. Dojeżdżam do świateł, światło zmienia się na czerwone, zatrzymuję się. Nagle słyszę pisk hamulców, klakson i krzyk, że mogłem przejechać. Samo południe, na przejściach piesi, inni włączają się do ruchu z sąsiednich ulic, czerwone światło, a facet na mnie trąbi...

Przykład 4, trasa Kielce - Kraków. Umiarkowany ruch. Szeroka droga, dwa pasy zwężają się w jeden. Jadę około 110km/h. Facet za mną nagle czuje przypływ energii i nie zważając na auta jadące z przeciwka zabiera się do wyprzedzania. Zjechałem na bok, żeby mu ten manewr umożliwić, ale w duchu zastanawiam się, po co? Jeszcze przed chwilą były dwa pasy i nie stwarzając zagrożenia mógł spokojnie wyprzedzać. Ale nie... jechał za mną dobre 3 km, żeby mnie wyprzedzić na zakręcie, gdy droga się zwęzi... Za chwilę widzę, że z przeciwka ktoś zaczyna taki sam manewr i znów muszę zjechać, żeby nie oberwać w czoło.

Przykład 5, najbliższy memu sercu. Pewnie dlatego, że doprowadza mnie do szewskiej pasji. Czerwone światło. W mieście korki. Przede mną sznur aut, za mną drugie tyle. Zielone światło. Stoję. Przejechały dwa auta, znów czerwone. Stoję. Zielone. Przejechały trzy auta. Czerwone. Stoję. I tak ponad 40 minut. Dodam, że z pracy do domu mam 3 km. To takie trudne, jak zapali się zielone światło po prostu ruszyć, bez czekania aż pojazd z przodu oddali się na 20 m? Ludzie, na Boga, za wami też są auta! Świat nie kończy się na waszym tylnym zderzaku.

Przykład 6. Robię już drugą rundkę wokół uczelnianego parkingu i z każdą chwilą mam większą ochotę wyciągnąć kartkę, długopis i wkładać ludziom pozdrowienia za wycieraczki. Dwa szerokie miejsca parkingowe. Jeden średniej klasy pojazd zajmuje oba, żeby ktoś inny obok nie zaparkował. Po co na parkingu na 500 aut ma ich stać 500, jak może stać 300, prawda? A reszta niech się martwi...

Wniosek: przestańmy wreszcie oglądać się na drogi i auta naszych sąsiadów. Nie mamy ani jednych, ani drugich i długo mieć nie będziemy. Mamy za to jako naród do odrobienia lekcję z kultury na drodze. Dopóki tego nie nadrobimy, to ani drogi, ani piękne samochody nie sprawią, że po Polsce będzie jeździło się łatwiej i przyjemniej.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Skarpety do sandałów na drodze

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 200,

przeczytane przez: 300 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony