Skodą tatusia 180 km/h...

Współczesna młodzież ma zdecydowanie za dobrze. W porównaniu ze światem, z jakim musieli się mierzyć ich rodzice, śmiało można powiedzieć, że większość dzisiejszych nastolatków wkracza w dorosłe życie w komfortowych warunkach.

Zdjęcie

/
Niestety, jednym z atrybutów dorosłości jest prowadzenie samochodu. Oczywiście, żeby robić to legalnie potrzebne są dwie rzeczy. Prawo jazdy i samochód. To z kolei oznacza, że tak naprawdę, potrzebna jest tylko jedna rzecz - pieniądze rodziców. Jeśli rodzice zapłacą, będzie można poszpanować. Tylko czym?

No właśnie. Świeżo upieczony, nastoletni kierowca, cierpi często na dwa schorzenia. Pierwszym jest niedobór umiejętności, drugim nadmiar głupoty. O ile jeszcze to pierwsze można mu wybaczyć, o tyle druga przypadłość często bywa zabójcza.

Reklama

Tato! Kup mi auto!

W życiu każdego rodzica przychodzi w końcu taki okres, gdy na poważnie należy zająć się dziećmi. Nie mówimy jednak o milusich bobasach, bo one wbrew pozorom nie stwarzają zbyt dużych problemów. czytaj więcej

Oto filmik, jaki w internecie zamieścił pewien nastolatek. Kierowca i pasażerowie uwiecznionej na nim skody octavii to nasi redakcyjni faworyci do przyznawanej corocznie nagrody Darwina. Wprawdzie "odznaczenie" to nadaje się zazwyczaj dopiero po śmierci danego osobnika, ale analiza zapisu wideo pozwala przypuszczać, że niedługo to potrwa... Dumnym z siebie młodocianym półgłówkom, którzy w komentarzach napiszą zapewne, ze to nic takiego, pragniemy uświadomić, że w spotkaniu z drzewem przy prędkości 180 km/h poległby nawet Chuck Norris. Jedynym plusem tej idiotycznej zabawy jest fakt, że miała ona miejsce na mało uczęszczanej drodze, a podrasowujący swą wątpliwą męskość nastoletni idioci przez większość czasu zagrażali jedynie drzewostanowi.

A wszystko przez bezstresowe wychowanie i dobrobyt. Bo niby skąd taki upośledzony nastolatek ma wiedzieć, że 180 km/h to prędkość, którą niekoniecznie zniosą standardowe opony, a samochód to maszyna pełna zawodnych elementów. Ale tak to jest, gdy jeździ się samochodami rodziców, będącymi często dorobkiem całego życia. Gdzie te czasy, gdy siedząc za kierownicą "malucha" czy "dużego fiata" przekraczając setkę spoglądało się ukradkiem na krzyżyk zawieszony pod lusterkiem, modląc się po cichu, by nie wystrzeliła opona, nie pękł przewód hamulcowy, czy nie rozpiął się wahacz. Fakt, we współczesnych samochodach tego typu usterki zdarzają się rzadziej. Ale się zdarzają... A gdy już do tego dojdzie, uratować nas może jedynie doświadczenie i zdrowy rozsądek. Cechy, których brakuje większości nastolatków.

Ciekawe, jak zareaguje ojciec szybkiego kierowcy, gdy dowie się o jego wyczynach... A nie ukrywamy, że mamy nadzieję, że tak się stanie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Skodą tatusia 180 km/h...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 2,

przeczytane przez: 23 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony