Słoń i staruszka...

- Halo, PZU? Chciałbym zgłosić szkodę komunikacyjną. Chodzi o moją Skodę Fabię...

- Szkoda z OC czy auto-casco?

Reklama

- No właśnie nie wiem...

- Kto jest sprawcą?

- Słoń.

- Kto?! Proszę powtórzyć!

- No przecież mówię wyraźnie: słoń.

- Gdzie się to stało?

- Na plaży w Łebie.

Czy potraficie sobie wyobrazić podobny dialog? Telefonujący z pewnością zostałby uznany za dowcipnisia lub jedną z nieszczęsnych ofiar plagi dopalaczy. A jednak to nie wytwór fantazji, lecz czysty autentyk...

Co prawda rzecz działa się nie w Łebie, lecz w jednej z nadmorskich miejscowości w Danii, a poszkodowany nie był zapewne ubezpieczony w PZU, lecz cała reszta się zgadza. Trzy cyrkowe słonie po dniu występów na arenie poszły wykąpać się w morzu. W drodze powrotnej jedno ze zwierząt stało się niespokojne. Według świadków, w pewnym momencie uderzył je treser. Wtedy wpadło w jeszcze większą złość, podnosząc i przesuwając o parę metrów stojący przy plaży samochód. Kierownictwo cyrku, komentując ten incydent, tłumaczyło że Skoda Fabia padła ofiarą rozjuszonego czworonoga, ponieważ była... źle zaparkowana.

Niestety, w relacjach opisujących powyższe zdarzenie zabrakło niektórych ważnych szczegółów. Niewiele wiemy na przykład o przeszłości krewkiego słonia. Niewykluczone przecież, że zanim trafił do cyrku służył on w policji drogowej w Indiach czy Tajlandii i jego obecne zachowanie wynika z nawyków wyniesionych z poprzedniej pracy. A może jest oznaką, że charakterystyczne dla Danii poczucie praworządności objęło również świat zamieszkującej ten kraj fauny?

Sprawcom wykroczeń drogowych sprawiedliwość wymierzają jednak przede wszystkim ludzie, chociaż również tacy, po których  nigdy byśmy się tego nie spodziewali.

Zmotoryzowanych mieszkańców jednej z ulic w Krakowie prześladował wandal, rysujący ostrym narzędziem karoserie ich samochodów. Poszkodowani swoje straty oszacowali na, łącznie, około 10 tys. zł. Policja w wyniku szeroko zakrojonych działań operacyjnych dopadła sprawcę, którym okazała się mieszkająca w pobliżu 81-letnia staruszka. Okazało się, że denerwowały ją samochody parkujące bezpośrednio pod jej oknami. Gdy zauważyła takiego intruza, sięgała po przygotowany zawczasu kawałek twardego drutu i tak uzbrojona wychodziła z domu, by własnoręcznie go ukarać. Teraz prawdopodobnie sama stanie przed sądem.

To nie pierwszy tego typu przypadek. Na szczęście działalność starszych ludzi nie zawsze przybiera aż tak drastyczne formy. Niekiedy ogranicza się ona do...hm... bliskiej współpracy z organami ścigania. Na wielu osiedlach funkcjonuje samozwańcza i ochotnicza straż obywatelska. Jej członkowie (lub członek, bowiem formacja ta często ma skład jednoosobowy), zazwyczaj emeryci, pilnie, w trybie całodziennych dyżurów, obserwują otoczenie i gdy tylko dostrzegą nieprawidłowo, ich zdaniem, zaparkowane auto natychmiast dzwonią po straż miejską. Kończy się to zwykle mandatem.

Wzmożoną czujność okazują zwłaszcza mieszkańcy terenów  sąsiadujących z ciągle powiększanymi strefami płatnego parkowania, na których przyjezdni, chcąc uniknąć opłat, masowo zostawiają swoje samochody. Ze zrozumiałych względów nie budzi to entuzjazmu lokalnej ludności.

Kierowco, dotychczas bałeś się policji, straży miejskiej, inspekcji transportu drogowego i paru innych tego typu służb. Okazuje się, że musisz się wystrzegać także słoni i wyposażonych w groźne narzędzia staruszek. Co za czasy...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Słoń i staruszka...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 20,

przeczytane przez: 2999 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony