Sposób na ekoterrorystów

Ekolodzy walczący o zaprzestanie wycinania lasów tropikalnych czy zachowanie w naturalnym stanie najpiękniejszych zakątków naszej planety to prawdziwi bohaterowie. Nie można ich jednak mylić z tymi podrabianymi - ufarbowani na zielono - pseudoznawcami, którzy wymuszają na Unii Europejskiej coraz to bardziej rygorystyczne normy emisji spalin.Tym zdecydowanie bliżej do kompletnych kretynów, niż bohaterów. Dlaczego?

Zdjęcie

Nie lubi samochodów? /internet /
Nie lubi samochodów?
/internet /
Od kilku lat w Parlamencie Europejskim toczy się ożywiona dyskusja na temat norm emisji dwutlenku węgla, jakie obowiązywać mają w przyszłych latach wszystkich producentów samochodów. Jak wynika z wyliczeń Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów ACEA, średni poziom emisji CO2 dla nowo zarejestrowanego w Europie samochodu wynosi ok. 160 gramów/km. Unijni urzędnicy chcą, by w 2012 roku wynik ten obniżony został do 120 gramów na kilometr. To niewątpliwy sukces ekodewiantów.

O tym, jak wyśrubowane są to normy niech świadczy fakt, że jadąca ze średnią prędkością 50 km/h hybryda, która je spełnia w ciągu godziny wprowadzi do naszej atmosfery ok. 6 kg CO2. W tym samym czasie jej kierowca wydali z siebie ok 1,4 kg dwutlenku węgla!

Reklama

Okazuje się jednak, że mózgowcy z takich firm, jak Ferrari, Aston Martin czy Lamborghini znaleźli skuteczny sposób na ekoterrorystów. Ponieważ poziom 120 gramów na kilometr ma być górną granicą, w której mieścić się muszą produkty wszystkich marek, sprawa jest banalnie prosta.

Zdjęcie

Więcej aut - więcej spalin /autor /AFP
Więcej aut - więcej spalin
/autor /AFP
Otóż przy zakupie aston martina, ferrari czy lamborghini kierowcy, oprócz instrukcji obsługi, książki gwarancyjnej dywaników i breloczka, w "gratisie" dostaną od firmy coś jeszcze.

W przypadku Aston Martina, jeżeli zakupimy DBS, DB9 albo Vantage, będzie to oparty na toyocie IQ, nieco większy od wózka sklepowego, model cygnet o zawrotnej mocy 68 KM (emitujący mniej, niż 100 gramów CO2 na kilometr).

Ferrari do 612 scaglietti i 599 GTB dokładać chce opracowywany właśnie przez Fiata mikrosamochód o historycznej nazwie topolino. Lamborghini planuje obdarowywać właścicieli gallardo i murcielago tworzonym obecnie przez inżynierów Audi modelem E1. Oczywiście tego rodzaju "dodatek" w pewnym stopniu odbije się na cenie najdroższych supersaochodów. Dla ludzi, którzy się na nie decydują, na pewno nie będzie to jednak problemem.

Efekt będzie więc taki, że zamiast jednego "trującego" auta, na drogach pojawią się dwa, tyle tylko, że to drugie będzie "przyjazny środowisku". Statystycznie rzecz biorąc średnia emisja dwutlenku węgla np. Ferrari spadnie. Pamiętajmy jednak, że statystyka ma to do siebie, że z jej punktu widzenia, wychodząc ze swoim psem na spacer, każde z nas ma po trzy nogi...

Nawet najbardziej przyjazny środowisku, a zbędny właścicielowi pojazd to przecież kolejna dawka dwutlenku węgla wyemitowanego do atmosfery. To również kolejne porcje toksycznych płynów eksploatacyjnych, zużytych opon i żelastwa, które trzeba będzie kiedyś zezłomować.

I w ten właśnie sprytny sposób, walcząc z globalnym ociepleniem (którego związku ze wzmożoną emisją CO2 do atmosfery naukowcy wciąż nie udowodnili), zieloni nakręcają zyski branży motoryzacyjnej, której najchętniej chcieliby się pozbyć. Jako fanom motoryzacji nie wypada nam więc powiedzieć nic innego, jak tylko brawo. Tak trzymać!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Sposób na ekoterrorystów

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 8,

przeczytane przez: 12 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony