​Sposób na korki przy bramkach? To proste. Podwyżka opłaty

Wielokilometrowej długości korki. Żółwie tempo podróży. Dzieci coraz głośniej marudzące na tylnej kanapie. Zdenerwowani kierowcy, wyładowujący złość na Bogu ducha winnych inkasentach. Frustracja, solenne przyrzeczenia, że "już nigdy więcej tędy nie pojadę"... Tak było ubiegłej wiosny i lata, tak będzie zapewne i podczas zbliżających się świąt, długich weekendów i szczytu wakacyjno-urlopowego.

Zdjęcie

1 marca podwyższono  opłaty za przejazd samochodem osobowym z 18 do 20 zł /INTERIA.PL
1 marca podwyższono opłaty za przejazd samochodem osobowym z 18 do 20 zł
/INTERIA.PL

Po zeszłorocznym horrorze, rozgrywającym się pod okiem telewizyjnych kamer przed bramkami na autostradach, rząd zapowiedział zmiany, mające usprawnić ruch. Oczywiście o żadnym pośpiechu nie było mowy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad poinformowała o rozpoczęciu "analizy rozwoju obecnego systemu opłat". Nie przesądziła jednak, co one konkretnie przyniosą. Obiecano jedynie, że problem zostanie rozwiązany "w ciągu kilku najbliższych lat", bez podawania jakichkolwiek szczegółów. Tak czy inaczej pojawiła się zatem nadzieja na poprawę sytuacji, co prawda w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale jednak... Niestety, ówczesna minister infrastruktury i rozwoju, Elżbieta Bieńkowska, wyjechała komisarzować w Brukseli i sprawa ucichła.

Cytat

Przejście na elektroniczny pobór opłat za korzystanie z autostrad byłoby do dogadania w ciągu paru dni i kosztowało około 20 mln zł.

Wobec urzędniczej bezczynności z własnymi inicjatywami wystąpili prywatni gospodarze koncesyjnych fragmentów  autostrad. I tak spółka Stalexport Autostrada Małopolska, zarządzająca odcinkiem A4 Katowice-Kraków z dniem 1 marca tego roku podwyższyła opłaty za przejazd samochodem osobowym na tej trasie z 18 do 20 zł. Koniec z marudzeniem przy kasie, poszukiwaniem drobnych, koniec z uciążliwym wydawaniem reszty w bilonie... Płacisz dychę przy wjeździe w Katowicach, drugą na bramkach przed Krakowem i jedziesz dalej. Znaczące usprawnienie, nieprawdaż?

Reklama

No dobrze, dajmy spokój ironii i przyjrzyjmy się faktom. A te dowodzą, że zarządzanie płatnymi drogami w Polsce to całkiem niezły biznes. Grupa Stalexport Autostrady, w której skład wchodzi wspomniana spółka Stalexport Autostrada Małopolska, zainkasowała w ubiegłym roku od kierowców na swoim kawałku A4 218,14 mln zł, czyli o prawie 8 proc. więcej niż w 2014 r. Na czysto zarobiła w tym czasie ponad 65 mln zł, przy niespełna 62,5 mln zł rok wcześniej.

Prezes spółki, Emil Wąsacz, podkreślił, że tak dobre wyniki finansowe to w głównej mierze zasługa zwiększonego ruchu na katowicko-krakowskiej autostradzie. W 2014 r. wspomnianym odcinkiem A4 przejeżdżało w ciągu doby średnio 34 001 pojazdów, 0 7,4 proc. więcej niż w 2013 r. Najważniejszą autostradową inwestycją było tu unowocześnienie placów poboru opłat, m.in. postawienie na każdym z nich czterech dodatkowych bramek. Do głównych zadań na rok 2015 należy budowa... ekranów akustycznych. Żaby żyjące wzdłuż autostrady, a przede wszystkim zające (ze względu na wielkość uszu) z pewnością będą zadowolone.

Zgodnie z umową koncesyjną z 1997 r. spółka Stalexport Autostrada Małopolska będzie zarządzała odcinkiem A4 Katowice - Kraków przez 30 lat, w 2027 r. przekazując go państwu. Prezes Wąsacz już teraz zgłosił zainteresowanie "współpracą w obszarze partnerstwa publiczno-prywatnego, jeśli tylko pojawią się nowe projekty autostradowe". Powyższe oświadczenie poddaje w wątpliwość lansowaną przez inne firmy tezę, że do dróg w Polsce trzeba tylko dokładać. Co uzasadniać ma podwyżki autostradowych opłat.

A  tak przy okazji... Gdyby ktoś chciał psioczyć na pazerność rodzimych gospodarzy autostrad może poczuje ulgę, gdy dowie się, że pakiet kontrolny akcji w Stalexporcie (ok. 60 proc.) ma grupa Autostrade per i’Italia z włoskiej grupy Atlanta, zarządzająca siecią ponad 5,1 tys. km płatnych dróg we Włoszech, Brazylii, Chile, Indiach i właśnie w Polsce.

Zdaniem specjalistów, od strony prawnej, przejście na elektroniczny pobór opłat za korzystanie z autostrad byłoby do dogadania w ciągu paru dni i kosztowało około 20 mln zł. Kwota ta nijak się ma do szacowanych na kilkanaście miliardów złotych rocznie strat (czas, paliwo...), wynikających z obecnego, archaicznego i skomplikowanego (praktycznie na każdej drodze odbywa się to inaczej) systemu bramkowego.

Jak długo jeszcze podstawowym lekarstwem na korki w punktach poboru opłat będzie doradzanie kierowcom, by... zjeżdżali zawczasu z autostrad i korzystali z dróg lokalnych?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Sposób na korki przy bramkach? To proste. Podwyżka opłaty

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 263,

przeczytane przez: 394 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony