Straż miejska się znęca!

To, co mnie drażni najbardziej, to życie w mieście, gdzie strażnicy miejscy uważają się za nietykalnych i mogących więcej od policji. (*)

W ostatnim czasie zmieniły się przepisy dotyczące kompetencji i uprawnień strażników miejskich, którzy coraz częściej to wykorzystują dla własnego widzimisię. Czy ktoś, kto zwiększył im te uprawnienia sprawdził, według jakich kryteriów są oceniani kandydaci do pracy w SM?

Zdjęcie

Straż Miejska - pilnuje porządku czy utrudnia życie?   /poboczem.pl
Straż Miejska - pilnuje porządku czy utrudnia życie?  
/poboczem.pl
Policjant musi ukończyć szkołę policyjną, w której uczy się podstaw prawa, poznaje granice swobód obywatelskich, których nie może przekraczać i przede wszystkim uczy się, że służba policjanta polega na pomocy i ochronie obywateli. A strażnik miejski, czego się uczy? Pilnować porządku (czyli karać mandatami), nadzorować przestrzeganie przepisów miejskich (czyli karać mandatami).

Reklama

A pomagać i chronić? To nie leży w ich w kompetencjach!

Jestem mieszkańcem małego miasta, liczącego ok. 25 tys. mieszkańców. Mamy taki wielki gmach, w którym mieści się kilka różnych urzędów (wydział komunikacji, nadzór budowlany, ARMiR, starostwo itd.). Przy tym gmachu znajduje się parking na ok. 200 samochodów. Godz. 7.00 - parking pusty. Godz. 8.00 - parking zajęty w 100 proc.! Czyje są to samochody? Ano urzędników, którzy tam pracują! Co robią strażnicy miejscy? Siedzą cały dzień w krzakach, co 15 minut robią rundkę i wypisują ok. 10 mandatów. Petentom, "przeszkadzającym w pracy urzędnikom". A gdzie ci petenci mają zaparkować? Nas jest 25 tysięcy i każdy ma coś do załatwienia!

Drugi przypadek. Otóż mieszkam w tym naszym uroczym miasteczku już 35 lat, wybudowałem dom, prowadzę działalność gospodarczą, a teraz rozbudowuję posesję. Odkąd powstała straż miejska, dostałem już ok. 10 mandatów!! Za składowanie materiałów budowlanych na pasie zieleni przy posesji (pas zieleni oczywiście należy do miasta, ale od 35 lat nie widziałem ani jednego nasionka trawy, ani jednej granulki nawozu czy kosiarki, nie wspomnę o sprzątaniu psich odchodów). Za zapylenie podczas budowy domu (strażnicy najpierw przeszli się po sąsiadach, szukając argumentów, i nawet usłyszawszy, że sąsiadom to nie przeszkadza, bo przecież dom buduje się raz w życiu a to, co wiatr rozniesie, i tak zaraz zmyje deszcz, uznali, że mandat się należy; prawa trzeba przestrzegać bez wyjątku - usłyszałem). Mandat za to, mandat za tamto...

Mam dość. Pracowałem w kilku krajach Europy i nigdzie (może poza Rumunią) strażnicy nie znęcają się tak nad mieszkańcami, z których podatków są przecież utrzymywani.

Pozdrawiam wszystkich, którzy mają podobne doświadczenia. Krystian

(*) List od czytelnika

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Straż miejska się znęca!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 253,

przeczytane przez: 379 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony