Straż miejska w akcji, czyli plan trzeba wykonać

Są ludzie, którzy działają pod wpływem impulsu, żyją chwilą, łatwo poddają się nastrojom. Niestety, nadmierny luz i spontan, aczkolwiek ma w sobie sporo kuszącego wdzięku, zazwyczaj prowadzi do chaosu.

Zdjęcie

Weź rower, ale nie waż się wsiadać! /Krzysztof Kaniewski /Reporter
Weź rower, ale nie waż się wsiadać!
/Krzysztof Kaniewski /Reporter

Chaos jest szczególnie niepożądany w różnego rodzaju instytucjach. Dlatego podstawą ich pracy stało się planowanie. Ma ono we współczesnej Polsce długą tradycję. Do historii przeszedł powojenny Plan Sześcioletni. Rytm gospodarki PRL odmierzały kolejne pięciolatki.

 A i dzisiaj, chociaż oficjalnie się na ten temat zbyt wiele nie mówi, programowanie przyszłości, określanie celów i wyznaczanie wiodących ku nim dróg, stanowi nieodłączną cechę dobrej organizacji. Oto krótki kurs planowania oparty o tzw. case study, czyli studium przypadku. Jako przykład posłuży nam straż miejska we Wrocławiu.

Reklama

Zacznijmy jednak od pewnych uwag natury ogólnej. Otóż planowanie, obok niewątpliwych zalet ma również pewne wady. Plan mianowicie trzeba nie tylko przyjąć, ale także wykonać. Najlepiej z leciutką nadwyżką. Leciutką, czyli taką, dzięki której wykonawcy zasłużą na premię w pełnym wymiarze, ale też taką, która nie zasugeruje pracodawcy, że jesteśmy niedociążeni, więc należy dołożyć nam roboty i na następny miesiąc, kwartał czy rok plan podwyższyć.

Przy wykonywaniu planu liczy się zatem umiar. Żadnego porywania się na nadzwyczajne czyny, żadnych wyrywających się przed szereg przodowników... Bardzo ważna jest także efektywność. Chodzi o to, co zrobić, żeby się nie narobić a zarobić. W tym miejscu wracamy do naszego case study...

Jak poinformowały lokalne media, wrocławska straż miejska masowo karze rowerzystów, którzy jeżdżą po chodnikach, chcąc odstawić jednoślady na stojaki miejskiej wypożyczalni, skąd je wzięli. Można rzec - co w tym dziwnego, przecież jazda rowerem po chodnikach jest zabroniona. To prawda, jednak sęk w tym, że większość stacji Wrocławskiego Roweru Miejskiego została usytuowana właśnie na szerokich trotuarach, zresztą w miejscach wskazanych przez magistrat. Nie da się do nich dojechać,  nie łamiąc przepisów.

Cykliści obwiniają strażników o złośliwość, twierdzą, że są karani, bo straż szuka okazji do łatwego zarobku. Przedstawiciele służb porządkowych oczywiście zaprzeczają, tłumacząc, że tylko wykonują swoje obowiązki. Egzekwują przestrzeganie prawa, reagując na skargi przechodniów.

Wyobraźmy sobie, jak mogłaby wyglądać - podkreślamy: całkowicie hipotetyczna - poświęcona tej sprawie odprawa w jednostce straży miejskiej...

- Koleżanki i koledzy, komendant ustalił nam plan mandatów na ten rok.

- Rany, jak ten czas leci... No to co z tym planem?

- Jest na poziomie 105 procent tegorocznego wykonania. Wiecie, są naciski z góry żebyśmy poprawili skuteczność. Inne miasta notują lepsze wskaźniki.

- Panie naczelniku, czy oni powariowali?! Przecież już teraz ledwo się wyrabiamy. Człowiek nie ma chwili dla siebie. Pan zobaczy - wczoraj wziąłem z magazynu świeży bloczek, a dzisiaj ledwo parę kartek zostało! Normalnie ręki od pisania nie czuję!

- Rozumiem, ale nie martwcie się, mam pomysł.

- To znaczy?

- Rowerzyści!

- Eeee tam... To już braliśmy. A właściwie bardziej policja brała. Jazda po wpływem alkoholu. Swoją drogą to były piękne czasy. Statystyki szły w górę aż miło. A te komunikaty: "Podczas ostatniego weekendu na drogach ujawniono 1400 nietrzeźwych kierujących". Nikt nie dodawał, że większość z nich to rowerzyści. Potem zmieniono kwalifikację prawną, z przestępstwa na wykroczenie i ściganie przestało się kalkulować.

- Owszem, ale pamiętajcie, że my jesteśmy rozliczani trochę inaczej. Poza tym nie będziemy łapać rowerzystów pijanych, lecz tych jeżdżących po chodnikach.

- Tylko jak złapać takiego skubańca?

- Spokojna głowa. Żadnej bieganiny, służba jak najbardziej stacjonarna. Kojarzycie te stanowiska z miejskimi rowerami? Znajdują się na chodnikach. Zresztą nie przypadkowo. To wynik konsultacji z nami. Przekonaliśmy urzędników, że tak będzie bezpieczniej, he, he... Teraz wystarczy się zaczaić, poczekać, a kiedy taki cwaniaczek podjedzie, żeby odstawić rower, wtedy my go cap i mandaciki się posypią. Plan zostanie wykonany, z nawiązką i przed terminem.

- A co będzie, jeżeli ludzie będą zsiadać z roweru i go po chodniku prowadzić, zgodnie z przepisami?

- Widzieliście małolata, który tak zrobi? Każdy przecież pomyśli, że to tylko parę metrów, więc nic się nie stanie. No i szybko się przekona, że jest w błędzie.

- Ale, panie naczelniku, ile my możemy wziąć od takiego szczeniaka? Pięćdziesiąt zeta? Nie szkoda zachodu?

- Znacie powiedzenie:, ziarnko do ziarnka... Zresztą sztuka to sztuka. Jak wiecie, w papierach najważniejsza jest wydajność. Liczba mandatów na jeden etat strażnika. Wszystko jasne? No to roboty. Niech moc będzie z wami!

Planowanie ma chlubną przeszłość, owocną teraźniejszość i zapewne świetlaną przyszłość...                

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Straż miejska w akcji, czyli plan trzeba wykonać

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 382,

przeczytane przez: 19 461 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony