Studenci drogowym problemem? Ale czy na pewno oni?

W życiu każdego dużego miasta w Polsce są dwa momenty, gdy zauważa się bardzo wyraźny wzrost liczby samochodów na ulicach. Pierwszy wiąże się oczywiście z końcem sezonu urlopowego i powrotami ze szkolnych wakacji. Drugi, w przypadku ośrodków, w których znajdują się wyższe uczelnie - z początkiem nowego roku akademickiego. Rzeczywiście po 1 października robi się zdecydowanie tłoczniej, co zauważają i zwykli kierowcy, i taksówkarze. Coś mi się tu jednak nie zgadza...

Zdjęcie

Czy faktycznie napływ studentów do miast akademickich oznacza znaczne zwiększenie się liczby aut na drogach? /
Czy faktycznie napływ studentów do miast akademickich oznacza znaczne zwiększenie się liczby aut na drogach?
/

W Krakowie, gdzie mieszkam,  uczy się około 200 tys. studentów. Gdzieś przeczytałem, a może usłyszałem, że w ich rękach pozostaje 60-80 tysięcy samochodów osobowych. Próbowałem znaleźć źródło i sprawdzić wiarygodność owych danych. Bezskutecznie. Wyszukiwarka internetowa po wpisaniu frazy "studenci samochody" zaprowadziła mnie za to do licznych poradników, podpowiadających żakom, jakiego auta powinni dla siebie poszukać.    

"Październik to dla studenta dobry moment, żeby w pełni zaangażować się w kwestię zakupu używanego samochodu, jeszcze przed rozpoczęciem się na dobre roku akademickiego. Poszukując taniego środka do przemieszczania się nie tylko na odcinku dom - uczelnia, trzeba jednak pamiętać. że atrakcyjna cena, to nie wszystko, ponieważ dalsza eksploatacja też nie powinna drenować portfela."

Reklama

"W codziennych obowiązkach polskiego studenta spory problem generuje logistyka, niewielu szczęśliwców mieszka tuż przy swej uczelni lub tymczasowej pracy. Dla wielu jedynym ratunkiem okazuje się tania komunikacja miejska, która jednak wymaga anielskiej cierpliwości. Alternatywą jest zakup taniego samochodu, który wytrzyma jeszcze kilka lat na drogach. Na taki cel można przeznaczyć skromne 5 tysięcy złotych. Co ciekawe, nawet za takie pieniądze możemy oczekiwać przestronnego wnętrza oraz niemałej funkcjonalności."

I tak dalej... Studentom "spory problem generuje logistyka", a mnie nie dawało spokoju pytanie o rzeczywisty poziom ich zmotoryzowania. Rozmawiałem na ten temat ze znajomym, który w latach 70. mieszkał na miasteczku studenckim AGH w Krakowie. Dzisiaj znalezienie tam miejsca do zaparkowania graniczy z cudem,  wtedy przed jego akademikiem stały trzy auta. Dobrze pamięta ich marki i właścicieli. Białym volkswagenem sirocco, prawie nówką, jeździł Marek, którego rodzice wyemigrowali do RFN. Fiatem 850 Coupe, także białym - Rysiek, syn zamożnego producenta odpustowych lizaków. Granatową ładą 1300 - Zbyszek, który robił jakieś nie do końca jasne interesy.

Żabcia70 pisze: Powinniśmy po równo jeździć jak i stać w korkach

Poniżej kolejny list do poboczem.pl. Tym razem od Żabci70. Z Łodzi. czytaj więcej

Trzysta chłopa w domu studenckim i trzy samochody... Czasy się zmieniły, ale nie opinia o studentach, jako o ludziach nie śmierdzących groszem. Wynajmujących w kilka osób tanie mieszkania, oszczędzających na jedzeniu, zmuszonych dorabiać, by przeżyć. Czy to możliwe, by stać ich było na własny wóz? Na opłacanie ubezpieczenia? Kupowanie paliwa? Serwis? Nie oszukujmy się - auto za 5 tysięcy złotych musi się psuć. Czyżby polscy studenci byli zatem zamożniejsi, niż się nam wydaje? A może nie doceniamy hojności ich rodziców, skłonnych wspierać motoryzacyjne zachcianki i potrzeby potomstwa?

Wizerunek studenta dojeżdżającego na uczelnię samochodem kłóci się nie tylko z powszechnym mniemaniem o marnej sytuacji finansowej tej grupy społecznej, ale także, jakkolwiek górnolotnie to brzmi - z jej etosem. Przecież to głównie spośród idealistycznie nastawionych do świata studentów wywodzą się sławni "rowerzyści i wegetarianie", obrońcy środowiska naturalnego, wycinanych w Puszczy Białowieskiej drzew, zagrożonych odstrzałem łosi i wilków. A tu masz ci los, okazuje się, że w rzeczywistości rozpierają się oni za kierownicami starych rzęchów, zatruwając powietrze spalinami i przyczyniając się do globalnego ocieplenia.

No i nadal jestem w kropce: czy to możliwe, by, statystycznie rzec biorąc, co trzeci student poruszał się po ulicach Krakowa samochodem, począwszy od października skutecznie je korkując?     

CLACKSON

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie CLACKSON. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar.

Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami.  Szczegóły TUTAJ.   

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Studenci drogowym problemem? Ale czy na pewno oni?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 10,

przeczytane przez: 583 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony