Świecić czy nie świecić? Oto jest pytanie…

Konstytucja to najważniejszy dla każdego państwa akt prawny. Przy wymawianiu jego nazwy powinno się właściwie stawać na baczność, jak wówczas, gdy grają mazurka, a na maszt wciągają biało-czerwoną flagę.

Zdjęcie

  O celowości używania świateł 24 godziny na dobę i 365 dni w roku /AFP
  O celowości używania świateł 24 godziny na dobę i 365 dni w roku
/AFP
Włączanie świateł w samochodzie to z kolei jedna z najbardziej prozaicznych czynności, jaką codziennie wykonują kierowcy. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co jedno z drugim może mieć wspólnego? Nie? A jednak byli tacy, którzy poświęcili na to swój czas. Efektem jest skierowany przez Prawo i Sprawiedliwość do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przepisu, nakazującego jazdę przez cały dzień z włączonymi światłami mijania.

Nie zazdrościmy sędziom TK. Mają bardzo trudny orzech do zgryzienia, albowiem roztrząsanie celowości używania świateł 24 godziny na dobę i 365 dni w roku, przypomina próbę rozstrzygnięcia sporu o wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy (lub odwrotnie).

Reklama

Oba problemy są z natury nierozwiązywalne. I zdeklarowani zwolennicy utrzymania nakazu jazdy na światłach, i zażarci przeciwnicy tego obowiązku, mają swoje, trudne do podważenia argumenty. Trudno się nawet powołać na przykłady zagraniczne, bo prawodawcy w poszczególnych krajach traktują tę kwestię w zupełnie odmienny sposób.

Jeżeli TK orzeknie, że rzeczony przepis nie kłóci się z konstytucją, nie stanie się nic wielkiego. Politycy ogłoszą, że chcieli zrobić społeczeństwu dobrze, ale prawnicza sitwa zniweczyła ten szczytny zamiar. I tyle. Inaczej, gdy zapadnie wyrok po myśli wnioskodawcy, bowiem podważy to legalność wszelkich nakazów i zakazów, narzucanych przez państwo zmotoryzowanym obywatelom.

Janusz Korwin Mikke od lat protestuje przeciwko obowiązkowi zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodach, jako przejawowi represyjności państwa. Dotychczas jego argumenty zbijano, tłumacząc, że taki wymóg jest uzasadniony troską o ludzkie życie i zdrowie oraz o finanse sytemu ubezpieczeń, na którego koszt leczone są ofiary wypadków.

Obligatoryjność włączania świateł też uzasadniano chęcią poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jeśli zatem okaże się, że możemy jeździć bez świateł, to kto nas przekona, że musimy zapinać pasy?

Zakaz rozmowy przez trzymaną w ręku komórkę, nakaz wożenia w samochodzie gaśnicy. Wszystko to w jakiś sposób ogranicza wolność osobistą człowieka. Nawet generalne ustalenie, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Dlatego stawiamy najnowsze niskoprofilówki przeciwko łysym kapciom, że Wysoki Trybunał odmówi, ze względów proceduralnych, zajęcia się problemem świateł mijania lub potwierdzi (wtedy, gdy wszyscy już o tej sprawie zapomną) zgodność nieszczęsnego przepisu z konstytucją. Dla świętego spokoju.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Świecić czy nie świecić? Oto jest pytanie…

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1312,

przeczytane przez: 2525 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony