Tajemnica złotego pociągu rozwiązana...

Znacie dowcip o zięciu, jego nowym samochodzie, teściowej i przepaści? Na pewno. A jeżeli nie, to i tak nie zamierzamy go powtarzać, bowiem jest obrzydliwy i głęboko nie zgadzamy się z jego przesłaniem.

Zdjęcie

BMW serii X /
BMW serii X
/

W każdym razie żart ten służy jako ilustracja pojęcia tzw. mieszanych uczuć. Taką samą funkcję mogłaby odgrywać wiadomość ze Stanów Zjednoczonych o wykolejeniu się pociągu z transportem BMW serii X z fabryki, w której zostały wyprodukowane, do portu, gdzie miały zostać załadowane na statek i wysłane w świat. Firma w trosce o wizerunek marki postanowiła zezłomować 120 nowiutkich aut. Informacji tej towarzyszył krótki film, pokazujący rozładunek rozbitych wagonów prowadzony za pomocą ciężkiego sprzętu.

Reklama

Wypadek, nawet bez ofiar w ludziach to zdarzenie przykre, ale jak się okazuje nie zawsze i nie dla wszystkich. Gdy dotyczy BMW, wywołuje u polskiego odbiorcy właśnie wspomniane mieszane uczucia. Niby żal, ale jednocześnie powód do perwersyjnej satysfakcji, okazja do wyrażenia swojej opinii na temat pojazdów tej marki tudzież ich właścicieli oraz do  dyskusji o roli BMW w rodzimej kulturze motoryzacyjnej. Przejawem owego wzmożenia są setki komentarzy w Internecie.

"Bmwe to wieśniacka marka, dla dresów i pozerów, może w innym kraju kupiłbym, ale nigdy w Polsce, tutaj ma taką renomę, że częściej jest postrzegana w negatywnym świetle... Człowiek z kasą i klasą kupuje volvo!!!" - oznajmia "XC90"

"W Polsce tak samo kończy 80% pojazdów tej marki. Znam i znałem kilka osób, które jeździły beemkami (w tym również kobiety) i wszystkie te osoby prędzej czy później kasowały swój samochód. Zwykle w ten sam sposób - trochę popadało, wchodzili w zakręt ze zbyt dużą prędkością i tracili przyczepność, kończąc w rowie albo na drzewie. Względnie na przeciwnym pasie. Co ciekawe, wszyscy ci mistrzowie kierownicy, po kasacji kupowali nowe auto - i było to znów BMW. Mówię oczywiście o tych, którzy mogli jeszcze kupować. Taka ciekawostka, bo na pewno te wszystkie opinie o kierowcach BMW to tylko stereotyp" - dzieli się swoimi spostrzeżeniami "X".

"Myślałem, że chodzi o auta! A to tylko BMW! Uff..." - wzdycha z ulgą "wystraszony". "zigi stardust" odwołuje się zjawisk paranormalnych: "Od dawna powtarzam, że na BMW ciąży klątwa - stale powodują wypadki i ludzi zabijają. A tu już poszły na całość i pociąg wykoleiły. One nawet w pojedynkę są niebezpieczne, a tu się ich zebrało więcej to i większych szkód narobiły."

"Lolek" z kolei zdradza talenty literackie, pisząc wstęp do opowiadania z życia prowincji: "Jak u nos na disko wpadł Grzechu czarno beemwicą po lifcie, muza grała na pół wsi, panienki piszczały jak on przygazófki robił. My wszyscy chcemy być jak Grzechu, bo on to ma branie, nawet Milena od Maćkowskich na niego leci. Ja to czasami biorę punciaka od szwagra i też rajdy odwalam koło GS, ale to nie to, co bmw Grzecha."

Cytat

A nam spodobał się komentarz, którego anonimowy autor oznajmia krótko: "I tajemnica złotego pociągu rozwiązana..."

Wiele wpisów obraca się wokół oczywistej myśli na temat przyszłych losów zezłomowanych w USA BMW: trafią do Europy Wschodniej, gdzie zostaną gospodarczym sposobem naprawione i sprzedane jako "absolutnie bezwypadkowe". Podstawę do takiego myślenia daje nie tylko codzienne doświadczenie, lecz również opublikowany przez nas niedawno film, pokazujący, jak pewien mistrz sztuki blacharskiej z Litwy doprowadza do "stanu igła" kompletnie rozbite BMW serii 2.   "Spoko, spoko. Waldek, mój znajomy blacharz, już ma namiary na to złomowisko. Za miesiąc będą w Polsce, a za około 3-4 szukajcie ogłoszeń na "nie bite, mało jeżdżone, wersja amerykańska". Waldek jedynie musi podkręcić liczniki do przodu, bo nikt nie uwierzy w zerowy przebieg" - pisze "kolega Waldka". "Handlarze z Polski już zamawiają kontenery - jak auta będą sprasowane, to nawet lepiej, więcej się zmieści do kontenera" - ironizuje "axel".

Przy okazji powstała różnica zdań, ile gotowych do sprzedaży pojazdów można zrobić ze 120 rozbitków.

"120 sztuk spadów = 60 nówek nie bitych" - twierdzi "zbiguj". Niektórzy stosują jednak inne przeliczniki. Pewien skrajny optymista pisze nawet o 140 nowych samochodach. Mielibyśmy wówczas do czynienia z cudownym rozmnożeniem bytów.  Mnóstwo komentarzy wywołał sposób, w jaki potraktowano wydobywane z pociągu samochody. 

"Film potwierdza, że Amerykany to idioci. Wyciągnęliby je delikatnie, zrobili przetarg na całość. Przypuszczam, że chętnych byłoby wielu, nawet z Polski. W autach po takim zdarzeniu większość silników raczej nie ucierpiała. Środek też nie ruszony. Może faktycznie te najgorsze oddać na złom. W większości wystarczyłoby założyć nowe blachy, szyby itd. Naprawdę szkoda niszczyć. A gdzie ich dbałość o ekologię?" - pyta "simfan"

"Przerażające marnotrawstwo - pewnie 3/4 z nich by się dało w miarę łatwo i szybko naprawić (tylko w sprzedaży powinna być informacja o przeszłości pojazdu i odpowiednio niższa cena). Ale nawet jeśli nie i powinny trafić na złom, to pytanie dlaczego nie zostały one wpierw rozebrane na części zamienne? Przecież większość blach, świateł, nie mówiąc o elementach wnętrza czy silnikach nie była uszkodzona co widać na filmie! A tak powyciągali je tymi koparami i w całości do zgniatarki... To jest karygodne z każdego punktu widzenia - ekonomicznego - zmarnowano niewiarygodną ilość nieuszkodzonych części zamiennych, ale też moralnego - do wyprodukowania tych samochodów zużyto wielką ilość surowców, wody, prądu. To nie pozostaje bez wpływu na środowisko. A teraz się tak to beztrosko niszczy, nic nie odzyskując. A dzieci w wielu krajach umierają z pragnienia, umierają z głodu (bo woda zamiast nawadniać pola uprawne idzie na przemysł, właśnie na takie BMW). To jest karygodne, osoba, która podjęła decyzję o takim postępowaniu z tymi samochodami ma na sumieniu wiele osób. A ja osobiście po obejrzeniu tego filmu wiem jedno - nigdy nie zakupię samochodu tej marki (nad czym się zastanawiałem). Jeżeli jakiś koncern dla "wizerunku" dopuszcza się takiego marnotrawstwa to niech wie, że w moich oczach stracił renomę całkowicie. Mam nadzieję, że nie tylko ja myślę w ten sposób i ten karygodny czyn odbije się im czkawką" - wypowiada się w podobnym duchu "MB".

"A to idioci ci Amerykanie. Widać u nich brak fachowców. Dwóch Polaków w dwie zmiany wyciągnęliby te 120 wózków bez dodania jednego zadrapania i poszłyby jako delikatnie uszkodzone. O masie części zamiennych już nawet nie wspomnę. Ale bogatym nikt rozumu nie dosypie. Polak potrafi, ale jest niedoceniony" - dodaje, występując z patriotycznych pozycji, "???" "Koncern BMW zachwycony: "sprzedane" wszystkie za jednym zamachem... Dealer nie musi użerać się z klientem, ucinać z ceny ... Insurance wypłaci 100% wartości aut...Zastanawia mnie tylko, czy wrzucą to na konto rankingu sprzedaży" - pisze "nipple", wykazując się znajomością realiów i przyczyn, dla których samochody z wykolejonego transportu zostały potraktowane tak brutalnie.

A nam spodobał się komentarz, którego anonimowy autor oznajmia krótko:  "I tajemnica złotego pociągu rozwiązana..."

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony