Tak budowano za Gierka. A teraz? Oto film idealnie pasujący także dzisiaj

Minister transportu Sławomir Nowak, autor robiącej błyskawiczną karierę złotej myśli, iż "drogi w mistrzostwach nie grają", zmitygował się i przeprosił za swoją wypowiedź. Zrzucił oczywiście winę na dziennikarzy, którzy "źle ją zinterpretowali". Zapewnił jednocześnie, że stara się, by w związku z Euro 2012 "wszystko zagrało", nie wyłączając dróg.


Polskie drogi, czyli powód do dumy! /poboczem.pl

Wyrobienie w Polakach przekonania, że rzeczywiście "wszystko gra", będzie wymagało od rządu intensywnych działań perswazyjnych. Na szczęście minister Nowak nie musi zamawiać za 300 tysięcy złotych (plus pół miliona premii zapisanej w poufnej klauzuli do tajnego kontraktu) zarysu wstępnej koncepcji projektu wideoklipu, prezentującego postępy w budowie autostrad. Wystarczy, że zaadaptuje scenariusz filmu propagandowego z 1976 r., czyli szczytowego okresu panowania ekipy Edwarda Gierka, a przedstawiającego walory polskich dróg. Dzieła idealnie pasującego do obecnych potrzeb, bo zrealizowanego w kontekście piłkarskim. Z pierwszoplanową postacią wystrojonego w biało-czerwony dres przystojnego futbolisty, który spieszy się na mecz. Zdąży, bowiem jedzie nowoczesną dwupasmówką.

Cytat

Wciąż aktualny pozostaje widok facetów, rozprowadzających łopatami po jezdni masę asfaltową. A i sama nawierzchnia drogi sprzed ponad 35 lat jakaś taka znajoma - łaciata

Reklama

Oczywiście konieczne będą pewne zmiany. Zacząć trzeba od zmiany marki i modelu samochodu, którym porusza się główny bohater filmu. Trudno przecież, by korzystał z fiata 125p. Dzisiaj byłaby to zapewne sportowa beemka albo jakiś wypasiony audik. Do aktualnych realiów nie przystają również pozostałe pojazdy, występujące w omawianym obrazie, na przykład legendarne "ogórki", czyli autobusy jelcz. Nasz dzielny sportowiec po wejściu do przydrożnego zakładu gastronomicznego nie dzwoniłby też do swojego trenera (notabene, jak później widzimy, całkiem podobnego do obecnego selekcjonera reprezentacji) z telefonu stacjonarnego, lecz sięgnął do kieszeni po supernowoczesny smartfon. W końcowych fragmentach potrzebne byłyby przebitki ze Stadionu Narodowego lub raczej z obiektów w Poznaniu czy Wrocławiu, bowiem z dociągnięciem autostrady A2 do Warszawy minister transportu raczej nie zdąży, więc i nie będzie czym się chwalić w propagandowych spotach.

Za to kilka innych elementów można pozostawić bez większych modyfikacji. Maszyny drogowe z 1976 r. prezentują się równie imponująco, jak te współczesne. Podobnie wyglądają także robotnicy - w gumofilcach, czapkach uszankach i rękami w kieszeniach. Wciąż aktualny pozostaje widok facetów, rozprowadzających łopatami po jezdni masę asfaltową. A i sama nawierzchnia drogi sprzed ponad 35 lat  jakaś taka znajoma - łaciata, z nierówno namalowanymi liniami... Na szczęście w ujęciu z dystrybutorem na stacji paliw nie widzimy ówczesnej ceny benzyny. 

Dialogi? Jak najbardziej do zaakceptowania. "To są rozumiesz trasy pomierzone elektronicznie, łuki, zakręty, te wszystkie przejścia...bezkolizyjne..." Sugerujemy jedynie, by to zgrabne zdanie wygłaszał na tzw. offie minister Nowak, a nie trener Smuda.

"To jest ścieżka zdrowia, a nie autostrada" - mówi do piłkarza głos ze słuchawki. Święta prawda, tym bardziej, że określenie "ścieżka zdrowia" nabrało w ciągu tych lat trochę innego znaczenia...    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony