Tam niepodzielnie rządzą kierowcy

Z polskich dróg wciąż, niestety, nie znika chamstwo, lecz spotykamy się na nich również z nieznanymi w innych krajach przejawami uprzejmości.

Zdjęcie

Na Ukrainie rządzą kierowcy  
Na Ukrainie rządzą kierowcy  
Chcesz zmienić pas ruchu. Włączasz kierunkowskaz i po chwili jeden z jadących obok kierowców lekko zwalnia, aby wpuścić cię przed siebie. Skwapliwie korzystasz z okazji i czujesz się w obowiązku podziękować za ten gest światłami awaryjnymi. Obaj czujecie się doskonale. Ty, bo zawsze przyjemnie doświadczyć czegoś miłego od bliźniego, on (nie wiedzieć czemu rzadziej ona), bo pokazał, że nie jest żadnym burakiem, tylko Europejczykiem pełną gębą.

W Polsce - wyjątek, w Europie - norma

Reklama

Gorzej, jeśli owym uprzejmym kierowcą jest Niemiec czy jakiś inny Szwajcar, bowiem w jego ojczyźnie opisane wyżej zachowanie - umożliwienie zmiany pasa ruchu - jest oczywistą oczywistością, nie wymagającą jakichkolwiek podziękowań. Dla cudzoziemca twoje miganie awaryjnymi może być zatem kompletnie niezrozumiałe lub pojmowane wręcz opacznie: "oj, coś mu się zepsuło i prosi o pomoc".

Przykład drugi. Ktoś usiłuje wpasować się w niewielką lukę na parkingu. Rezygnuje, widząc, że miejsca jest tak mało, iż byłoby ci bardzo trudno dostać się do wnętrza twojego auta. Jesteś tak zdumiony i zachwycony podobną postawą, że ze wzruszenia miałbyś ochotę wyściskać całkiem obcego ci człowieka. I nieważne, że jego decyzja wcale nie musiała wynikać z nadzwyczajnej kultury, lecz z obawy, iż otwierając drzwi i wciskając się za kierownicę mógłbyś urwać mu lusterko czy zarysować lakier na karoserii...

Zbliżasz się do przejścia dla pieszych, widząc stojącego przed nim przechodnia. Zatrzymujesz się, wielkopańskim gestem zapraszając go do wejścia na "zebrę". I znowu - w Europie Zachodniej zachowanie całkowicie normalne, wymuszone przepisami i utrwalone obyczajem, u nas bynajmniej nie tak powszechne. Ba, na tyle niezwykłe, że ów pieszy, przechodząc przez jezdnię trzy razy pochyla się w twoim kierunku w głębokim ukłonie.

Pieszy ma krótszą drogę hamowania

Zobacz również:

  • Do poziomu kultury jazdy w Niemczech, Austrii czy Szwajcarii brakuje nam sporo. Trzeba jednak zauważyć, że owa "zagraniczna", pełna uprzejmości jazda, kończy się przeważnie w momencie wjechania do Polski. więcej

Nawiasem mówiąc, postępowanie uczestników ruchu powinno być zawsze dostosowane do miejscowych uwarunkowań. Przekonaliśmy się o tym podczas niedawnych testów skód fabia i roomster na Krymie. Na drogach za naszą wschodnią granicą niepodzielnie rządzą kierowcy. Dlaczego? Tubylcy odpowiadają na to pytanie własnym: "A kto ma krótszą drogę hamowania, pieszy czy ciężarówka?" Wynikiem takiego, skądinąd logicznego rozumowania, są panujące na Ukrainie zwyczaje. To pieszy, jako bardziej "manewrowy" i łatwiej "hamujący", musi zawsze ustępować pierwszeństwa pojazdom. Nieustannie zachowywać czujność i mieć oczy dookoła głowy.

W Symferopolu czołowy samochód z naszej polskiej kolumny zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, aby przepuścić kobietę z dzieckiem. Po chwili wahania weszły one na jezdnię, by o mały włos nie zginąć pod kołami pędzącego sąsiednim pasem żiguli. Na szczęście jego kierowca wykazał się refleksem, a wóz, choć leciwy - sprawnymi hamulcami.

Wniosek: ostrożnie z uprzejmością na drodze, bo jej nadmiar może doprowadzić do tragedii.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Tam niepodzielnie rządzą kierowcy

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 119,

przeczytane przez: 178 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony