Reklama

Teksty o tym, jak oszukują i kłamią sprzedawcy aut używanych

Co raz częściej odnoszę wrażenie, że w Niemczech mieszkają sami fetyszyści silników diesla, którzy swoje ciężko zarobione pieniądze zamieniają na samochody z ,,klekotem" pod maska, a robią nimi raptem po 10.000 km rocznie.

Zdjęcie

Po obejrzeniu około dwudziestu ,,igiełek" zrezygnowałem z poszukiwań. Za to poznałem trochę Polski, wielu ciekawych ludzi small biznesu, posłuchałem i poczytałem wiele bajek na miarę braci Grimm / 
Po obejrzeniu około dwudziestu ,,igiełek" zrezygnowałem z poszukiwań. Za to poznałem trochę Polski, wielu ciekawych ludzi small biznesu, posłuchałem i poczytałem wiele bajek na miarę braci Grimm

Mało tego. Chętnie wspomogą polskiego przedsiębiorcę-importera sprzedając mu ten samochód poniżej wartości rynkowej. Ostatnio miałem okazję się o tym przekonać.

Z przyczyn rodzinnych stanąłem przed potężnym wyzwaniem. Zmieniam swoje bezsensowne coupe na rodzinne, nudne, ekonomiczne kombi. Względnie vana. Z przyczyn finansowych w kręgach mojego zainteresowania były samochody kilkuletnie, a więc używane. Miało to być auto tanie w zakupie i eksploatacji, nie zajechane na śmierć, nie odwinięte z drzewa i bez wodnych żyjątek pod wykładziną. Miało to być pewne auto z czystą przeszłością. Wszelkie mocno rozbite, utopione czy dojechane egzemplarze odpadają.

Reklama

Handlarze! Przestańcie kręcić!

Niemal codziennie otrzymujemy listy od ludzi, którzy padli ofiarą naciągaczy i komisowych oszustów. czytaj więcej

Po wytypowaniu paru modeli godnych pełnienia roli środka transportu dla mnie i mojej powiększającej się z każdym dniem żony odpaliłem pewien znany portal aukcyjny i zacząłem szukać... Szybko okazało się, że większość samochodów to auta sprowadzone, najczęściej kupione od prawnika, lekarza, emeryta, dentysty czy nauczyciela. Informacja o tym, jakiej profesji był poprzedni właściciel dla niektórych biznesmenów-importerów z dziwnych przyczyn zdaje się być kluczowa, ale dla kupującego ? Co go to interesuje? Jeśli o mnie chodzi to poprzedni właściciel mógłby być pornoaktorem, kłusownikiem, dekarzem, żeglarzem albo weterynarzem. Przecież nie nim będę jeździł.

Swoją drogą jakiej by profesji nie był sprzedający to na pewno był dobrym człowiekiem, który po śmierci pójdzie do nieba. Nie dość, że tanio sprzedał swój samochód, to jeszcze zrobił w nim przegląd, nierzadko z wymianą paska rozrządu i całej reszty fantów, które wymienia się okresowo. Oczywiście wszystko w ASO, więc dobre tysiąc euro zaoszczędzone dla przyszłego właściciela. Miłe, prawda?

Po wykonaniu paru telefonów umówiłem się na oględziny kilku wydających się ciekawymi, bezwypadkowych egzemplarzy z niskimi przebiegami. Wziąłem kolegę mechanika, miernik lakieru i do boju.

Trzy dni piłem, nic nie pamiętam!

Nie raz pisaliśmy już o nieuczciwych handlarzach, którzy jeśli raz w tygodniu nie zrobią jakiegoś przekrętu, najwyraźniej nie czują się zbyt dobrze. czytaj więcej

Ku mojemu z dziwieniu okazało się, że pojęcie bezwypadkowy wbrew pozorom nie jest pojęciem ścisłym. No bo kiedy jest wypadek? Czy jeżeli na samochód spadnie drzewo i trzeba wymienić, dosyć paskudnie zresztą, dach, to jest to wypadek? Albo jeżeli miało miejsce zdarzenie drogowe z innym samochodem, zwane potocznie wypadkiem, ale dla sprzedającego będące kolizją, to dalej mamy do czynienia z samochodem bezwypadkowym? Okazuje się, że tak.

Na moją delikatną sugestię, że kolizja to raczej lekkie zderzenie nie wymagające lakierowania całego auta, naciągania nadwozia - na jednym VW Passacie widoczne były ślady mocowania samochodu na ramie - sprzedający powiedział, że to moja interpretacja. Dla niego wypadek jest wtedy, gdy z samochodu zostaje pognieciona blacha, a pasażerów wycina straż pożarna.

Stan techniczny obejrzanych samochodów też bardzo odbiegał od tego, co było napisane w ogłoszeniu. Okazuje się, że w większości przypadków określenie ,,nie wymaga nakładów finansowych" oznacza dokładnie tyle, że samochód jeździ... Czasami nawet jako tako da się zahamować.

Nie kupuj audi od buraka

Zaczyna się od klasycznie, od zauroczenia. czytaj więcej

Jednym z ulubionych zwrotów jest ,,klimatyzacja działa, tylko wystarczy ją nabić". Więc jak to jest? Działa czy nie działa? No bo skoro trzeba ją nabić to nie działa. Śmiem przypuszczać, że nawet jest popsuta. W końcu jakoś ten gaz z niej uleciał. A miało być bez nakładów finansowych...

Jeden weekend w plecy, dwieście parę kilometrów przejechanych, sześć samochodów obejrzanych, wszystkie w bardzo dobrym stanie, bezwypadkowe, bez nakładów finansowych, serwisowane, po lekarzu, piekarzu, emerycie. Sześć obejrzanych, sześć trupów. Skuteczność 100%. Szkoda, że w totka takiej nie mam.

Ale nie ma się co poddawać, znalazłem kolejny ciekawy egzemplarz - Renault Espace, 2.0 16v w tzw. full opcji. Telefon do kumpla i jedziemy obejrzeć autobus. Okazuje się, że full opcja to kolejne względne pojęcie. Niby full, czyli wszystko, a jednak według właściciela wystarczyło, że była klimatyzacja i skórzane fotele, w dość podłym zresztą stanie. Takie luksusy jak szyberdach czy choćby elektryczne szyby w tylnych drzwiach pozostają w sferze marzeń. Taka pełna opcja to jak wykastrowany byk. Niby z zewnątrz fajnie, a jednak bez jaj. Kolejny stracony dzień.

Oszustw ciąg dalszy. "Widziały gały, co brały" i tyle

"W komisie w woj. małopolskim oglądałem samochód marki Ford Mondeo, rocznik 2006, przebieg 90 000 km. Auto jest przedstawiane jako "pierwszy właściciel, bezwypadkowy, garażowany". czytaj więcej

Okazuje się, że nie można ot tak kupić używanego auta w dobrym stanie. To wyzwanie na miarę przepłynięcia z Gdańska do Goeteborga na materacu. Na zdjęciach wszystko pięknie, przez telefon ,,Panie, przyjedziesz pan to nim wrócisz. Malina wóz.", a tak naprawdę to szkoda gadać. Malowane, szpachlowane, klepane, wnętrze aż się lepi od ,,plaka", przebieg skorygowany. Trzykrotnie.

Kupno kilkuletniego, bezwypadkowego, dobrze wyposażonego i serwisowanego auta zdaje się być motoryzacyjną mrzonką. Zamiast tego możemy kupić pełną opcję, ale bez..., samochód bezwypadkowy, ale naprawiany blacharsko, z małym przebiegiem, ale tylko na liczniku, bez wkładu finansowego, ale z połową ,,full opcji" nie działającą. Możemy stać się posiadaczem najprawdziwszej mobilnej skarbonki bez dna.

Zobacz również:

Po obejrzeniu około dwudziestu ,,igiełek" zrezygnowałem z poszukiwań. Za to poznałem trochę Polski, wielu ciekawych ludzi small biznesu, posłuchałem i poczytałem wiele bajek na miarę braci Grimm. Obejrzałem mnóstwo przykładów wesołej twórczości domorosłych ,,mechaników", ,,blacharzy" i ,,lakierników".

Ogłoszeń jest multum, a mój wciąż powiększający się dwupak kochanych kobiet dalej jest skazany na podróż niskim i twardym coupe, które chyba będę zmuszony doposażyć w bagażnik dachowy. Przynajmniej wiem, że klimatyzacja działa, to co na liczniku ma odzwierciedlenie w rzeczywistości, i że jest to full opcja bez popielniczki z tylu.

List od niezalogowanego użytkownika

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Teksty o tym, jak oszukują i kłamią sprzedawcy aut używanych

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 950,

przeczytane przez: 1425 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony