Tęsknimy za PRL. I za motoryzacją tych "wspaniałych czasów"

Ćwierć wieku po wielkim przełomie ustrojowym wciąż nie brakuje osób tęskniących do Polski sprzed 1989 r. Ba, ich liczba wciąż rośnie. To właściwie naturalne i zrozumiałe, bowiem upływ lat zawsze idealizuje wspomnienia.

Zdjęcie

Syrenka / Fot: AMZ-KUTNO /
Syrenka / Fot: AMZ-KUTNO
/

 Dziwi tylko, że czarowi minionej epoki realnego socjalizmu ulega tak wielu ludzi młodych, którzy tamte "wspaniałe czasy" znają jedynie z opowiadań i komedii Stanisława Barei.

Piewcy PRL bagatelizują ówczesne problemy: koszmar pustych półek w sklepach i upokarzających kolejek, brak możliwości swobodnego podróżowania po świecie, cenzurę w mediach, dotkliwe absurdy życia codziennego, jednocześnie uwypuklając rzeczywiste lub, częściej, wyimaginowane zalety minionego ustroju, jak choćby rzekomą dostępność tanich mieszkań.

Reklama

Owe tęsknoty dotyczą także motoryzacji, o czym świadczy sympatia, z jaką spotykają się wszelkie wzmianki o fiacie 126p czy entuzjazm, który towarzyszy doniesieniom o próbach "wskrzeszenia potęgi polskiego przemysłu   motoryzacyjnego".

"Nowa Warszawa - powrót ikony PRL-u!" - obwieszczały tytuły informacji o pomyśle Michała Koziołka, miłośnika motoryzacji i nauczyciela rysunku z Wrocławia. Wraz z grupką podobnych pasjonatów postanowił on zbudować pojazd, nawiązujący wyglądem i i nazwą do samochodu produkowanego w latach 1951-73 na Żeraniu. Auto będzie miało nadwozie wykonane z Kevlaru, superluksusowo wykończone wnętrze kabiny, potężny dziesięciocylindrowy silnik o pojemności 5 litrów i mocy 507 KM, napęd na tylną oś, przenoszony za pomocą 7-stopniowej skrzyni półautomatycznej i efektowne 22-calowe felgi. Premiera zapowiadana jest październik 2014 r. Produkcja? Kto wie, może uda się zmontować nawet 11 egzemplarzy. W ciągu trzech lat. A zatem, cóż, zapał każdego hobbysty jest godny szacunku, ale projekt "New Warsaw" trzeba zdecydowanie traktować bardziej jako ciekawostkę niż poważne wydarzenie biznesowe.

Zdjęcie

Nowa Warszawa /
Nowa Warszawa
/

W styczniu tego roku świat obiegła wiadomość, że spółka AMZ z Kutna zbudowała Syrenkę, samochód zewnętrznie bardzo przypominający inną motoryzacyjną "ikonę PRL-u". Jego prototyp już jeździ, a kutnowska firma  przymierza się ponoć do rozpoczęcia produkcji seryjnej, a nawet, jak czytamy: wielkoseryjnej. O samochodzie tym możesz poczytać tutaj.

Dlaczego auto z Kutna to Syrenka a nie Syrena? Ano dlatego, że prawo do tej drugiej marki kupił Arkadiusz Kamiński, Polak z Kanady, właściciel firmy AK Motor International Corporation. Informacja o biznesmenie, który chce "reaktywować legendarną markę polskiej motoryzacji", stała się branżową sensacją ostatnich tygodni.

Polonez III,  czyli alternatywna wersja  historii

Takie rozważania jedni nazywają alternatywną wersją historii, a inni gdybaniem. No to pogdybajmy... czytaj więcej

AK Motor International Corporation... Czapki z głów. Przy takiej nazwie nawet Volkswagen AG czy General Motors wypadają blado. Co wiemy o opatrzonej tak dumnym szyldem firmie? Wyszukiwarka internetowa odsyła do licznych publikacji w polskich mediach na temat jej zamiarów odnośnie Syreny, a także do strony nowasyrena.pl (w wersji anglojęzycznej: newsyrena.com). Raczej ubogiej w konkrety. Dowiadujemy się z niej, że AK Motor International Corporation powstała w lutym 2014 r. "Firma (...) opiera się na modelu zarządzania własnością intelektualną. Koncentrujemy się również na zarządzaniu kapitałem marki, technologicznych i biznesowych innowacjach oraz na monetyzacji własności intelektualnej i administracji licencji. W budowaniu naszej organizacji według tych wytycznych, ustanawiamy nowy model biznesu, który daje najlepszą szansę osiągnięcia sukcesu (...). Nasz model operacyjny jest znacznie szczuplejszy, dzięki niewielkim kosztom bieżącym, więc nasza marża zysku będzie bardzo konkurencyjna."

Zarządzanie kapitałem marki... Monetyzacja własności intelektualnej.... Administracja licencji... Szczupłość modelu operacyjnego...  Wszystko jasne?

Zdjęcie

Syrena Meluzyna /
Syrena Meluzyna
/

Plany AK Motor International Corporation są równie ambitne jak jej nazwa. Odrodzona Syrena ma być "nowym graczem na światowej scenie motoryzacyjnej", godnym rywalem takich modeli jak Audi TT, BMW serii 1, Mini Cooper. Autem oferowanym globalnie, a w Polsce nader dostępnym cenowo. Długość niewiele 4 metry. Pod maską silnik benzynowy, czterocylindrowy, prawdopodobnie turbodoładowany. Napęd na jedną, przednią oś, chociaż przewidywany jest także SUV 4x4, a w dalszej perspektywie wersja hybrydowa i całkowicie elektryczna. Aha, będzie też sportowa Syrena Meluzyna S, niewykluczone, że napędzana "opracowanym od podstaw polskim silnikiem". Promowana przez specjalnie zorganizowaną "ligę Syrena Sport". Uff...

Za komuny było lepiej. Były żuki, ursusy  i WSK

​PRL, zwłaszcza za rządów Edwarda Gierka, to była kraina mlekiem i miodem płynąca. Darmowa, powszechnie dostępna służba zdrowia, praca i mieszkania dla każdego, przyjazne szkoły, ład i porządek, żadnej korupcji, zero chuligaństwa. Zakładowe wczasy, kolonie, przychodnie, stołówki. Poczucie... czytaj więcej

Stworzenie od podstaw samochodu osobowego, który nie będzie garażową ciekawostką, lecz produktem przemysłowym, oferowanym na dużą skalę, wymaga gigantycznych nakładów, doświadczenia, zaplecza inżyniersko-produkcyjnego. Dostępu do odpowiednich technologii, lat pracy konstruktorów, długotrwałych testów. Czy to możliwe, by taki ciężar udźwignęła młoda firma, założona przez jednego człowieka? Zresztą Arkadiusz Kamiński szczerze informuje: "Nie planujemy posiadania własnych fabryk. Poprzez korzystanie z zasobów zewnętrznych (outsourcingu) procesów produkcyjnych, stwarzamy możliwość osiągnięcia zysku dla istniejących producentów (...) Części samochodowe do Syreny będą również dostarczane przez wybranych zewnętrznych dostawców." Pośrednio przyznaje również, że nie ma wystarczających pieniędzy. W jednym z wywiadów stwierdził, że liczy.in. na pomoc finansową państwa.

Na przywoływanej już stronie internetowej pisze górnolotnie: "W marce Syrena jest symbol, którego znaczenie przekracza granice. Trwałe wartości, które reprezentuje legendarna Syrena, dla Polaków są tymi samymi wartościami, z którymi identyfikują się wolno myślący indywidualiści na całym świecie. Syrena jest jak piękna "Syrenka" - pół kobieta, pół ryba, władająca mieczem i tarczą. Znajduje się w pełnej gotowości do walki o to, co jest piękne w życiu, o wartości, które są dla nas cenne, przez co jest symbolem piękna i walki. Syrena nie jest bóstwem, lecz jako postać, uosobieniem “Pięknej Walecznej Duszy". Bez względu na barwy polityczne, czy wiarę, Syrena jest symbolem, który każdy Polak pokocha. Ona jest jednoczącą siłą. Marka Syrena oferuje zestaw wartości dodanych, których żadna inna marka samochodowa na świecie nie posiada i dlatego właśnie ta marka musi zostać "przywrócona do życia" jako marka globalna."

Po bliższe informacje dotyczące projektu odsyła do... Facebooka. Z jego własnego profilu dowiadujemy się, że Arkadiusz Kamiński urodził się w Kielcach, mieszka w Toronto, a jego ulubionym filmem jest, jakżeby inaczej, "The Little Mermaid", czyli "Mała Syrenka".

Bardzo byśmy chcieli, by nowa Syrena, "jednocząca siła" i "Piękna Waleczna Dusza" rzeczywiście pojawiła się na drogach i podbiła światowe rynki. Intuicja podpowiada jednak, że jest to równie realne, jak wdrożenie do produkcji modelu Qcyk z naszego tegorocznego primaaprilisowego żartu. 

 

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Tęsknimy za PRL. I za motoryzacją tych "wspaniałych czasów"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 208,

przeczytane przez: 312 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony