Tirem przeleciał 6 metrów!

O nieprawdopodobnym szczęściu może mówić kierowca polskiej ciężarówki, który w nocy z wtorku na środę w Niemczech pomylił drogę i wjechał na rozbierany właśnie most.

Zdjęcie

/poboczem.pl
Zdarzenie miało miejsce w okolicach miejscowości Wuerzburg. Kierujący zestawem ciągnik - naczepa kierowca nie zauważył objazdu i z pełną prędkością wjechał na demontowany most. Zanim zdążył zareagować, jego pojazd wzbił się w powietrze i przeleciał nad 6-metrową dziurą w jezdni, powstałą w wyniku rozbiórki nawierzchni.

Lądowanie nie obyło się jednak bez pewnych problemów. Twarde przyziemienie sprawiło, że w ciężarówce pękła oś. Był to jednak szczęśliwy zbieg okoliczności, gdyż uszkodzony element zadziałał niczym hak hamujący w F18 i zestaw "stanął jak wryty". Gdyby nie zatrzymał się tak szybko, podróż zakończyłaby się 16 metrów niżej, w rzece. Kierowcy, rzecz jasna, nic się nie stało.

Reklama

Niemiecki kierowca nie zauważył zakrętu na drodze, przebił się przez barierkę, odbił od banku i wylądował na dachu kościoła - podała w poniedziałek policja w Chemnitz (na wschodzie Niemiec). czytaj więcej

Przyznacie chyba, że lądowanie 40-tonowym, pozbawionym skrzydeł, zestawem na kawałku mostu to wyczyn, którego nie podjąłby się nawet pilot dywizjonu morskiego, stacjonującego na lotniskowcu.

Po raz kolejny sprawdza się twierdzenie Bronisława Komorowskiego, że Polacy mają wrodzony talent do pilotażu i potrafią latać "nawet na drzwiach od stodoły"...

PR

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Tirem przeleciał 6 metrów!

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony