To przez to, że twój dziadek jeździł furmanką...

Niedawne dziennikarskie testy nowych Jeepów Grand Cherokee zorganizowano na Sycylii. Samochody, którymi jeździliśmy, przyciągały wzrok miejscowych kierowców i przechodniów.

Zdjęcie

Na ulicach Palermo  dominują auta nie pierwszej młodości, małe, co najwyżej segmentu B /INTERIA.PL
Na ulicach Palermo dominują auta nie pierwszej młodości, małe, co najwyżej segmentu B
/INTERIA.PL

Nie tylko z powodu atrakcyjnej prezencji. Budziły żywe zainteresowanie również dlatego, że nijak nie pasowały do miejscowego pejzażu motoryzacyjnego. Na ulicach Palermo, liczącego ponad 700 tysięcy mieszkańców największego miasta Sycylii, dominują auta nie pierwszej młodości, małe, co najwyżej segmentu B. Do tego bardzo zaniedbane - trudno byłoby znaleźć wśród nich choćby jeden pojazd "absolutnie bezwypadkowy", czy taki, który "nie wymaga drobnych poprawek lakierniczych". Wgniecione drzwi, częściowo urwane zderzaki, obtarte błotniki, porysowane maski, są normą i najwyraźniej nikt się tego typu uszkodzeniami nie przejmuje. Wiele pojazdów pokrywa gruba warstwa żółtego pyłu - to efekt wiejącego tu często wiatru scirocco, niosącego tumany drobnego piasku znad Sahary.

Cytat

Dla wielu rodaków kupno auta to bardzo poważny wydatek, więc nic dziwnego, że później się na taki nabytek chucha i dmucha

Zdaniem Marcina, Polaka od wielu lat zasiedziałego w Palermo, takie podejście lokalnej ludności do samochodów wynika z mentalności Sycylijczyków, z wyznawanej przez nich hierarchii życiowych wartości. Dla mieszkańców tej największej śródziemnomorskiej wyspy, auto, podobnie jak bardzo popularny tu skuter, jest po prostu środkiem transportu, który ma umożliwiać szybkie przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Dlatego nie zwraca się tu uwagi na markę pojazdu, związany z nią prestiż, stereotypy i uprzedzenia. Przy wyborze modelu decyduje jego użyteczność na zatłoczonych ulicach i wąskich, krętych drogach. Rocznik, wygląd, wyposażenie auta schodzą na dalszy plan.

Reklama

Zdjęcie

Na Sycylii praktycznie nieznane jest pojęcie tuningu, zwłaszcza tego wykonywanego domowym sposobem /INTERIA.PL
Na Sycylii praktycznie nieznane jest pojęcie tuningu, zwłaszcza tego wykonywanego domowym sposobem
/INTERIA.PL

Według Marcina, na Sycylii praktycznie nieznane jest pojęcie tuningu, zwłaszcza tego wykonywanego domowym sposobem. Ktoś, kto wydawałby pieniądze na kupno nowych obręczy kół tylko dlatego, że na "alusach" jego wóz efektowniej się prezentuje, zostałby uznany za człowieka niespełna rozumu. Nikt nie przejmuje się parkingowymi obcierkami, nie lamentuje z powodu drobnych kolizji, których tu, ze względu na intensywność miejskiego ruchu i raczej swobodne traktowanie przepisów, nie brakuje (za to poważne wypadki zdarzają się ponoć rzadko). Samochody na nowe wymienia się rzadko, a już na pewno nie z powodu znudzenia dotychczas używanym modelem czy pod wpływem reklamy.  Długowieczności pojazdów sprzyja klimat. Temperatura nigdy nie spada poniżej zera, dzięki czemu nie trzeba posypywać dróg solą. Dodajmy dróg o niezłej, aczkolwiek nie idealnej nawierzchni.

Cytat

Nasi dziadkowie jeździli furmankami. Dla rodziców dzisiejszych 30-40-latków własny samochód pozostawał nieosiągalnym często obiektem marzeń. Czy można się zatem dziwić, że dla świeżo zmotoryzowanego pokolenia Polaków auto nadal jest czymś więcej niż zwykłym środkiem lokomocji?

Zastanawiające, że Polacy, przynajmniej w odniesieniu do motoryzacji, wykazują mniej zdrowego rozsądku niż słynący z temperamentu i krewkiego charakteru południowcy. Jakże często samochód bywa u nas uważany wręcz za członka rodziny, któremu nadaje się imię własne, określa pieszczotliwym, infantylnym zdrobnieniem (tradycja "maluszka" zobowiązuje).

Gdyby mężczyźni - właściciele aut tak dbali o zdrowie, jak troszczą się o stan techniczny swoich pojazdów, bylibyśmy prawdopodobnie najbardziej długowiecznym narodem na świecie. Te doroczne staranne przeglądy, regularna wymiana płynów eksploatacyjnych, czułe wsłuchiwanie się w odgłosy pracy silnika, baczne obserwowanie funkcjonowania innych mechanizmów, pieszczenie kosmetykami karoserii, tapicerek, felg... Byle ryska na nadwoziu potrafi zmotoryzowanemu Polakowi spędzić sen z powiek. Byle stłuczka urasta do rangi życiowej tragedii.

Tak, wiemy, że podejście Polaków do samochodów zmienia się, ale opisana wyżej postawa wciąż nie należy do rzadkości, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach i na wsi. Z czego wynika? Ktoś powie, że z biedy. Dla wielu rodaków kupno auta to bardzo poważny wydatek, więc nic dziwnego, że później się na taki nabytek chucha i dmucha. Owszem, ale przecież i Sycylia, by pozostać przy tym przykładzie, nie należy do bogatych regionów Europy. Ba, podróżując po tej włoskiej wyspie spotyka się nieporównanie mniej okazałych domostw niż w dorzeczu Wisły. Odrapane kamienice w Palermo wyglądają o wiele gorzej niż budynki w naszych miastach.

Zamożność społeczeństwa jest istotna, ale większą rolę odgrywa zapewne historia. Nasi dziadkowie jeździli furmankami. Dla rodziców dzisiejszych 30-40-latków własny samochód pozostawał nieosiągalnym często obiektem marzeń. Czy można się zatem dziwić, że dla świeżo zmotoryzowanego pokolenia Polaków auto nadal jest czymś więcej niż zwykłym środkiem lokomocji?     

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: To przez to, że twój dziadek jeździł furmanką...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 210,

przeczytane przez: 315 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony