Top Gear boi się Pobocza?

Mówiło się, że wkrótce wystartuje. Ale nie wystartował.

Zdjęcie

/
I raczej nie pojawi się zbyt szybko. A na pewno nie w tym roku. Mowa o miesięczniku motoryzacyjnym Top Gear. A konkretnie jego polskiej wersji.

Skąd takie opóźnienie? Nie wiadomo. Informacje o Top Gear są bowiem top secret.. Czyli ściśle tajne łamane przez poufne.

Reklama

Wydawca milczy jak zaklęty, dziennikarze zatrudnieni "u Anglika" nabrali wody w usta, choć od dawna chwalą się swoimi ślicznymi czarnymi wizytówkami i dwoją się i troją testując "porównawczo" auta na torze pod Kielcami (bardzo oryginalne, bardzo), a ich szef... No cóż. On - nie uwłaczając - zawsze dużo mówi i wie najlepiej, ale w "temacie" Top Gear głosu zabrać nie chce.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Oczywiście o przyczynach braku w kioskach TG nic nie wiadomo oficjalnie. Bo nieoficjalnie w tzw. środowisku aż huczy od plotek...

"Wszyscy wiedzą" (uwielbiamy takie "precyzyjne" sformułowania), że staraniem naczelnego powstał numer zerowy Top Gear po polsku. I że oceniała go pewna bardzo znana dziennikarka-wydawca (wydawczyni?), specjalistka od niekoniecznie motoryzacyjnej prasy. I ci "wszyscy" mówią, że bardzo, ale bardzo on (tzn. numer zerowy, a nie naczelny) jej się nie spodobał. No i skutek jest taki, że polskiej wersji Top Gear nie będzie w tym roku. Ponoć zespół pracuje pełną parą na kolejną "zerówką", która ma być robiona "pod tą panią". Oby to nie była prawda...

Papierowy Top Gear po polsku

Na rynku magazynów motoryzacyjnych pojawić się ma wkrótce nowy tytuł. czytaj więcej

Zapewne nie jest też prawdą, to co mówi zawistna konkurencja, że do Top Gear nikt nie chce dawać reklam, że wydawca wścieka się płacąc od kilku miesięcy za licencję czegoś czego nie ma i że... Nie. Tego nawet "Poboczem" nie powtórzy... Mamy swoje zasady.

A jaka jest (według nas) prawda? Wybory! Wprawdzie na pierwszy rzut oka nie mają one nic wspólnego z wprowadzeniem na rynek nowego miesięcznika, ale to tylko pozory.

Wiewiórki donoszą, że zanim gazeta trafiłaby do kiosków, w całej Polsce pojawić się miały setki bilbordów, a te w czasie kampanii wyborczej okupowane były przez Tusków, Olejniczaków, Giertychów i Kaczyńskich.

Wygląda więc na to, że zwłaszcza ci ostatni mogli wystraszyć się konkurencji w postaci patrzących na nich z góry Clarksona i Frankowskiego.

Nieukrywana skromność podpowiada nam również, że w całej sprawie może istnieć też trzecie dno.

Czyżby nazywało się ono Poboczem.pl? :)))

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Top Gear boi się Pobocza?

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony