Top Gear. Zniknie nie tylko z telewizji, ale i z kiosków?

Spotkaliśmy się pod koniec maja na lotnisku w Windhoek, stolicy Namibii. Oczywiście słowo "spotkaliśmy się" jest określeniem mocno na wyrost, bowiem Jeremy Clarkson przemknął przez ciasną halę przylotów bardzo szybko, z pominięciem kontroli paszportowej i nawet nie spojrzał w kierunku grupki dziennikarzy z Polski, uczestniczących w pustynnych testach toyoty hilux. Przyleciał wraz ze swoją ekipą do Afryki niewielkim, zapewne specjalnie wyczarterowanym samolotem. Jak można przypuszczać - w związku z nową pracą dla firmy Amazon. Wciąż jest jednak powszechnie kojarzony z "Top Gear", najsłynniejszym programem motoryzacyjnym w dziejach telewizji.

Zdjęcie

. /Fot. i-Images/EAST NEWS /
.
/Fot. i-Images/EAST NEWS /

Cytat

Problemy z dotychczasowym hitem BBC odbijają się na drukowanej wersji "Top Gear", także w Polsce

No właśnie. Widzieliśmy się krótko, ale odnieśliśmy wrażenie, że dostrzegliśmy na twarzy Jeremy'ego Clarksona cień złośliwej satysfakcji. Jej źródłem mogły być wyniki oglądalności "Top Gear", realizowanego już bez jego udziału. Pierwszy odcinek  programu obejrzało w Wielkiej Brytanii prawie 6,5 mln osób. Szósty, niewiele ponad 2,6 mln. W przypadku produkcji telewizyjnej taki spadek zainteresowania to prawdziwy dramat.

Losy lubianego i oglądanego na całym świecie superprzeboju stacji BBC dają do myślenia i obalają parę utrwalonych stereotypów...

Reklama

Włodzimierz Lenin mawiał, że najważniejsze są kadry. Według menedżerów, rządzących światem współczesnych mediów, nie ma ludzi nie do zastąpienia. Sukces gwarantują pieniądze i tzw. format, czyli ogólny pomysł na program telewizyjny, serial, show, tytuł prasowy itp. Dlatego szefowie BBC bez żalu rozstali się z Clarksonem i jego najbliższymi współpracownikami, Richardem Hammondem i Jamesem Mayem. Wierzyli, że "Top Gear", dzięki swojej tematyce i sprawdzonej formule, będzie cieszył się niezmienną popularnością niezależnie od tego, kogo obsadzi się w roli gospodarzy programu.

Niestety, okazało się, że to wódz Rewolucji Październikowej miał rację. O powodzeniu każdego przedsięwzięcia, szczególnie w branży medialnej, decydują przede wszystkim ludzie - ich kompetencje, zapał, kreatywność i osobowość. W przypadku "To Gear" nie pomógł  nawet dobór nowego, rozszerzonego składu prezenterów w oparciu o badania socjologiczne widowni. Uważacie, że program był zanadto skierowany do męskiej, białej widowni? No to zatrudniamy kobietę i czarnoskórego. Dzisiejszy świat jest światem Internetu? W takim razie bierzemy gwiazdę You Tube'a...   

Losy "Top Gear" obnażyły jeszcze inny błąd, mianowicie przekonanie, że obywatele demokratycznej części świata nade wszystko cenią sobie poprawność polityczną, stonowanie poglądów, szacunek dla praw różnego mniejszości itd. Jednocześnie brzydzą się przemocą, mobbingiem, seksizmem, odrzucają wszelkie skrajne postawy i poglądy. Jak wiadomo, Jeremy Clarkson nigdy nie przebierał w słowach. Wiele my wybaczano. Robotę stracił dopiero po rękoczynach, których dopuścił się wobec jednego z producentów programu. Ci, którzy go zwolnili, sądzili zapewne, że ich decyzja spotka się z powszechnym zrozumieniem i akceptacją odbiorców. Tak się jednak nie stało. Okazało się, że dla widzów ogromną, być może nawet największą zaletą "Top Gear" była wyrazistość jego głównego twórcy i aktora, kontrowersyjność ocen, brak poszanowania świętości. Kiedy tego zabrakło - odwrócili się od programu.

Kto wie, może gdyby przełożeni niesfornego dziennikarza zdawali sobie z tego sprawę, przed podjęciem swojej decyzji zarządziliby referendum na temat Clarksexitu? Niestety, teraz jest za późno...

Zdjęcie

. /INTERIA.PL
.
/INTERIA.PL

Problemy z dotychczasowym hitem BBC odbijają się na drukowanej wersji "Top Gear", także w Polsce. W maju 2016 r. (to najświeższe dostępne dane) liczona rok do roku sprzedaż miesięcznika o tej nazwie zmalała aż o 35 proc., do niespełna 21 tys. egzemplarzy. Mówi się, że wspomniany tytuł może całkowicie zniknąć z naszego kraju, chyba że ktoś przejmie licencję na jego wydawanie (obecnie ma ją Ringier Axel Springer Polska). Warto dodać, że zdecydowanymi liderami na rynku czasopism motoryzacyjnych są: "Motor" (tygodniki) i "Auto-Moto" (miesięczniki).         

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Top Gear. Zniknie nie tylko z telewizji, ale i z kiosków?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 32,

przeczytane przez: 3864 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony