Trąbił na policję. Został skuty i trafił do celi

"Pójdę do pracy w policji. Pewna robota, niezły socjal, wcześniejsza emerytura... No i to miłe poczucie bezkarności... Nareszcie nie będę musiał przejmować się tymi wszystkimi głupimi nakazami, zakazami i ograniczeniami. A jak zajadę radiowozem pod blok i zaparkuję na chodniku tuż przed drzwiami do swojej klatki schodowej albo na przejściu dla pieszych, to kumplom z osiedla oko zbieleje z zazdrości. Zobaczą, kto tu rządzi..."

Zdjęcie

Wielka Brytania  to wzór przykładnych stosunków między stróżami porządku a zwykłymi obywatelami /
Wielka Brytania to wzór przykładnych stosunków między stróżami porządku a zwykłymi obywatelami
/

Jeżeli ktoś tak myśli, może przeżyć rozczarowanie. Zwłaszcza jeżeli chodzi o ostatni punkt przytoczonej litanii marzeń i oczekiwań. Czasy się zmieniły. Dzisiaj policjanci znajdują się pod nieustanną obserwacją. Są fotografowani, filmowani, krytykowani, wykpiwani, piętnowani. W każdej chwili mogą stać się niesławnymi bohaterami Internetu. Co oznacza nie tylko wstyd, ale też często nieprzyjemności ze strony przełożonych, którzy, wywołani przez media, chcąc nie chcąc muszą jakoś zareagować na występki podwładnych.

Cytat

Niezależnie od szerokości geograficznej służby mundurowe mają wiele cech wspólnych

Tylko patrzeć, gdy policjanci pójdą w ślady górników i rozpoczną akcję protestacyjną. I nie będzie nimi powodował bynajmniej strach przed "wygaszaniem" komisariatów. Na pierwszym miejscu listy postulatów znajdzie się żądanie wprowadzenia zakazu "utrwalania wizerunku funkcjonariuszy oraz obrazu ich wyposażenia, ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów służbowych, na wszelkiego rodzaju nośnikach". Z uzasadnieniem, że obniża to autorytet policji w społeczeństwie, ośmiela świat przestępczy, a tak w ogóle szkaluje, osłabia i frustruje. Po całonocnych negocjacjach z rządem dojdzie do kompromisu i słowo "utrwalania" zostanie zastąpione słowem "publikowania". Też dobrze.

Reklama

Nieprzejednani krytycy polskiej policji nie zdają sobie sprawy, że niezależnie od szerokości geograficznej służby mundurowe mają wiele cech wspólnych. Dotyczy to również Wielkiej Brytanii, ojczyzny dżentelmenów, stawianej często za wzór przykładnych stosunków między stróżami porządku a zwykłymi obywatelami.

Tamtejsza prasa rozpisywała się ostatnio o perypetiach niejakiego Paula Samary, z zawodu maszynisty kolejowego. Pewnego wieczoru wracał on po pracy do domu ulicami Blackpool. Przed jego samochodem jechał oznakowany policyjny van. Poruszał się bardzo powoli, wielokrotnie przystając, co zmuszało Paula do nagłego hamowania.

Zirytowany mężczyzna za każdym razem naciskał w takiej sytuacji klakson. Jak się okazało, był to z jego strony brzemienny w skutki błąd. W końcu bowiem radiowóz zatrzymał się, a do wozu Mr. Samary podeszła funkcjonariuszka i nakazała mu otwarcie szyby w aucie. Potem wyjaśniła, że jedzie tak, jak jedzie, ponieważ szuka zaginionego dziecka. Paul odrzekł, jak twierdzi bardzo grzecznie, że zachowanie kierowcy policyjnego auta było niebezpieczne, a on jako maszynista pociągu zawsze w podobnych sytuacjach używa sygnałów dźwiękowych. Taki zawodowy nawyk. Policjantka wyraziła oburzenie jego postawą i poinformowała, że jeżeli Mr. Samara będzie miał  kiedyś jakiekolwiek problemy, to niech nie liczy na pomoc miejscowej policji. Na to Mr. Samara zapowiedział, że złoży na postępowanie funkcjonariuszki oficjalną skargę.

Wtedy pojawił się kolega policjantki z patrolu i polecił Paulowi wysiąść z auta. Mężczyzna został skuty kajdankami i trafił na kilka godzin do celi. Sfotografowano go, pobrano odciski palców i próbkę DNA, a następnie poinformowano, że stanie przed sądem pod zarzutem "obraźliwego i niebezpiecznego zachowania wobec policji".

Ostatecznie, po upływie pół roku, sąd sprawę umorzył uznając oskarżenie za słabo udokumentowane i błahe. A Paul Samara opowiedział swoją historię dziennikarzom, żaląc się, że cała sprawa doprowadziła go, ojca dwojga dzieci, który nigdy dotąd nie miał żadnych zatargów z prawem, do ciężkiego rozstroju nerwowego. I co wy na to?            

    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Trąbił na policję. Został skuty i trafił do celi

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 340,

przeczytane przez: 510 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony