"Ty chamie w matizie", czyli jazda po polsku

Jeśli chodzi o organizację ruchu i zwyczaje panujące na drogach, zmotoryzowany świat można podzielić na trzy obszary. Pierwszy, największy, obejmuje Afrykę oraz znaczną część Azji i Ameryki Południowej.

Zdjęcie

  Czy istnieje jakieś rozwiązanie problemu? Pewnie tak. Długofalowo - przez szkolenie podczas kursów na prawo jazdy. Doraźnie - przez ustawianie przy drogach tablic instruujących zasady i zalety jazdy "na suwak". Wciąż dla wielu, zwłaszcza kierowców starszej daty, dziwnej i niezrozumiałej /INTERIA.PL
  Czy istnieje jakieś rozwiązanie problemu? Pewnie tak. Długofalowo - przez szkolenie podczas kursów na prawo jazdy. Doraźnie - przez ustawianie przy drogach tablic instruujących zasady i zalety jazdy "na suwak". Wciąż dla wielu, zwłaszcza kierowców starszej daty, dziwnej i niezrozumiałej
/INTERIA.PL
Obowiązuje tam jedna, podstawowa zasada: brak jakichkolwiek zasad. Radź sobie jak umiesz. Pamiętaj, że klakson jest podstawowym narzędziem komunikowania się z innymi użytkownikami dróg. Nie zwracaj uwagi na oznakowania, sygnalizację świetlną itp. Nie okazuj wahania, po prostu jedź. Silniejszy ma zawsze rację. Słabszy nadrabia niedostatek siły sprytem. I jakoś to funkcjonuje, chociaż nie nawykły do ulicznego chaosu Delhi czy Kairu kierowca, zmuszony nagle do prowadzenia samochodu w takich warunkach, po kilku minutach wpadnie w kompletną panikę.

Cytat

Szwajcarzy, Niemcy, Norwegowie i przedstawiciele kilku innych nacji nauczyli się jeździć metodą "na suwak", dzięki czemu ruch też odbywa się sprawnie. A Polacy?
W Europie miastami reprezentującymi ten nurt, aczkolwiek w wersji bardzo złagodzonej, soft, są m.in. Ateny i Rzym.

Reklama

Na przeciwstawnym biegunie mamy nieporównanie mniej liczną grupę państw o ruchu idealnie uporządkowanym. Tam każdy, nawet najbardziej absurdalny przepis jest traktowany z pełnym respektem. Na równej jak stół, szerokiej drodze ustawiono znak zakazujący jazdy szybszej niż 50 km na godzinę? No to wszyscy, nie wyłączając właścicieli sportowych aut, w których pod maską buzuje 250 koni mechanicznych, jadą karnie co najwyżej pięćdziesiątką, nie zastanawiając się nad absurdalnością takiego ograniczenia. Nie tylko ze strachu przed horrendalnie wysokimi mandatami. Także dlatego, że nauczono ich, że prawo jest prawem i należy go zawsze przestrzegać.

Pomiędzy tymi skrajnościami mieszczą się kraje takie, jak Polska. Owszem, z rozbudowanymi kodeksami drogowymi, lecz uważanymi za zbiór luźnych, w sumie niezobowiązujących wskazówek i przestróg. Ograniczenie do 50 km/godz. na równej, szerokiej drodze? Aha, to znaczy, że jeżeli nadzieję się na policyjny patrol z radarem, to zapłacę mandat. Ale przecież nie będę z tego powodu zwalniał, bo tylko idiota mógłby stosować się do znaku ustawionego w takim miejscu przez innego kretyna...

Niestety, są sytuacje, w których takie podejście - lekceważenie wielu przepisów w połączeniu z wciąż niską kulturą jazdy, słabym wyszkoleniem i brakiem wyobraźni kierowców - absolutnie się nie sprawdza. Oto list, przysłany nam przez jednego z Czytelników...

Cytat

Jedni znak informujący, że za 800 metrów remontowana droga zwęża się do jednego pasa uznają za nakaz natychmiastowego ustawienia się na pasie prawym. Inni jadą dalej, ale gdzieś tak po 400 metrach puszczają im nerwy i próbują, uporczywie sygnalizując ten zamiar kierunkowskazem, zjechać na prawy pas. Nieliczni, którzy dotrą do miejsca zwężenia, często długo czekają na możliwość włączenia się do ruchu. Są uznawani za cwaniaków ("przecież widzieli, że jest zwężenie, więc dlaczego, tak jak my, nie zjechali wcześniej na pas prawy"), narażając się na wyzwiska i chamskie gesty.
"Trwa remont i budowa wiaduktu na zakopiance w Mogilanach. (...) Po prawej stronie kilometrowy korek, a lewa strona pusta. Jadę więc stroną lewą i kiedy dojadę do zwężenia, sygnalizuję kierunkowskazem zamiar włączenia się na prawy pas ruchu. I wtedy - zderzak przy zderzaku, byle bym nie wjechał. Spotkałem się nawet z nieprzyjazną gestykulacją, a przecież jadę prawidłowo (...). Najbardziej niezrozumiały jest dla mnie widok, kiedy ktoś w połowie korka, jadąc po stronie lewej, zatrzyma się i wyraża kierunkowskazem chęć zjazdu na prawo, blokując pustą przestrzeń na lewym pasie, by dalej, jak ktoś wpuści, jechać prosto, nie skręcając nigdzie w boczną drogę. (...) Raz nawet słyszałem w moją stronę rzucone słowa, jak chciałem z lewego pasa na zwężeniu wjechać na pas prawy: ^Ty chamie w matizie^".

No właśnie. W Indiach czy Egipcie w takich miejscach jedzie się na żywioł. Klaksony, pokrzykiwania, przepychanki, z teoretycznie dwóch pasów szosy nagle tworzą się cztery i więcej, lecz całość w niezrozumiały sposób jakoś porusza się przodu. Z kolei Szwajcarzy, Niemcy, Norwegowie i przedstawiciele kilku innych nacji nauczyli się jeździć metodą "na suwak", dzięki czemu ruch też odbywa się sprawnie. A Polacy?

No cóż. Jedni znak informujący, że za 800 metrów remontowana droga zwęża się do jednego pasa uznają za nakaz natychmiastowego ustawienia się na pasie prawym. Inni jadą dalej, ale gdzieś tak po 400 metrach puszczają im nerwy i próbują, uporczywie sygnalizując ten zamiar kierunkowskazem, zjechać na prawy pas. Nieliczni, którzy dotrą do miejsca zwężenia, często długo czekają na możliwość włączenia się do ruchu. Są uznawani za cwaniaków ("przecież widzieli, że jest zwężenie, więc dlaczego, tak jak my, nie zjechali wcześniej na pas prawy"), narażając się na wyzwiska i chamskie gesty.

Czy istnieje jakieś rozwiązanie problemu? Pewnie tak. Długofalowo - przez szkolenie podczas kursów na prawo jazdy. Doraźnie - przez ustawianie przy drogach tablic instruujących zasady i zalety jazdy "na suwak". Wciąż dla wielu, zwłaszcza kierowców starszej daty, dziwnej i niezrozumiałej.

Blokady lewego pasa organizują często kierowcy tirów. Zobacz film:

Jazda na "zamek błyskawiczny" była tematem wielu programów telewizyjnych...

Materiał telewizyjny pochodzi ze strony TVP Kraków

Poniżej film z testu przeprowadzonego w Niemczech przy użyciu 30 aut:.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: "Ty chamie w matizie", czyli jazda po polsku

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 197,

przeczytane przez: 295 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony