Ty też wierzysz w te bzdury?

Kilka miesięcy temu fani Aston Martina przeżyli szok, gdy portale internetowe obiegło zdjęcie, przypominającego wózek sklepowy mikrosamochodziku z charakterystycznym dla brytyjskiej marki grillem.

Zdjęcie

Badanie czystości spalin
/AFP
Wielu internautów twierdziło wówczas, że to jedynie fotomontaż profanujący dorobek legendarnego producenta. Szybko okazało się jednak, że samochód nie powstał wcale na ekranie komputera jakiegoś zafascynowanego photoshopem wyrostka. Szefostwo Aston Martina potwierdziło bowiem, że firma pracuje właśnie nad tego typu pojazdem, który miałby trafić do produkcji jeszcze przed 2012 rokiem.

Dlaczego zamiast opracować własną konstrukcję inżynierowie Aston Martina postanowili zwrócić się o pomoc do Toyoty, która użyczyła im do tego celu modelu IQ? Czyżby słynący z technicznego kunsztu Anglicy nie potrafili samodzielnie opracować nowego auta? Oczywiście, że nie. Chodziło rzecz jasna o czas.

Reklama

W tym miejscu wypada wyjaśnić, że zgodnie z kalendarzem Majów w 2012 roku nastąpić ma koniec cywilizowanego świata. To prawda, Tyle tylko, że zamiast ludzi, na "pierwszy ogień" pójdą najpewniej samochody. Wszystko dlatego, że grupie pracujących przy Parlamencie Europejskim lobbystów udało się przekonać polityków, że za całe zło współczesnego świata odpowiada motoryzacja. Samochód, który jeszcze kilka lat temu był motorem gospodarki, dziś, "dzięki" paru upapranych w ekologicznym oborniku dewiantom, stał się narzędziem zbrodni, odpowiadającym za huragany, tsunami, wypadki i choroby weneryczne.

Zobacz również:

Pod naciskiem pseudoekologów, którzy nie rozumieją, że gazy cieplarniane emitowane przez wszystkie samochody świata to jedynie ułamek tego, co fundują nam samoloty i przemysł ciężki (w Polsce ponad 16 milionów samochodów emituje niecałe 11% gazów cieplarnianych, przemysł ciężki niemal 60%), Komisja Europejska postanowiła, że od 2012 roku każdego producenta aut obowiązywać będą nowe normy emisji spalin. Zgodnie z tymi przepisami, średnia emisja dwutlenku węgla samochodów sprzedawanych przez jednego producenta nie będzie mogła przekraczać 130 gramów na kilometr.

O tym, jak wyśrubowane są to normy, świadczy fakt, że przeciętny człowiek emituje w ciągu doby około 550 litrów dwutlenku węgla, co w przeliczeniu na masę daje wynik około 1,1 kg. To około 23 litry CO2 na godzinę, czyli - na okrągło - 42 gramy. Samochód, który spełnia nowe normy, po przejechaniu 100 km (przy prędkości 50 km/h) wyda z siebie 13 kg CO2 i pokona ten dystans czasie 2 godzin.

Zakładając, że człowiek, bez specjalnego przemęczania się, jest w stanie przejść w ciągu godziny dystans 4 km (tak, aby przy zwiększeniu wysiłku nie wzrosła emisja CO2) przez 12 godzin pokona on odległość niecałych 50 km. Z prostej matematyki wynika więc, że przeciętny mieszkaniec naszej planety, by pieszo oddalić się o 100 km od miejsca zamieszkania potrzebować będzie, co najmniej, 48 godzin (uwzględniając przerwy na posiłek i sen) i wyemituje do atmosfery 2,2 kg CO2.

W tym miejscy wypada zauważyć, że większość samochodów jest w stanie zabrać na pokład pięciu ludzi, więc uzyskany wynik śmiało pomnożyć można razy pięć. Wówczas okaże się, że pięcioosobowa rodzina, spacerując na dystansie 100 km wyemituje 11 kg CO2, czyli tylko 2 kg mniej, niż auto. Jej podróż będzie jednak dłuższa od samochodowej aż o 46 godzin!

Dlatego właśnie, by dostosować swoje pojazdy do nowych przepisów, producenci robią teraz wszystko, by obniżyć "średnią" emisję CO2 konkretnej marki. Problem w tym, że w grę wchodzi tutaj statystyka, a jak wiadomo - statystycznie - wychodząc na spacer z psem, każdy z nas ma po trzy nogi.

Tak więc jednym z rozwiązań jest właśnie produkcja małych, nikomu niepotrzebnych jeździdełek, pod szyldem najbardziej utytułowanych marek. Z tego właśnie względu do "dorosłych" aston martinów firma "dorzucać" będzie niewielkiego cygneta, Ferrari chce wprowadzić do swojej oferty "specjalne" wersje opracowywanego właśnie fiata topolino, a Lamborghini obdarzy właścicieli murcielago opracowywanym przez Audi modelem E1.

Zdjęcie

Elektrownia w Pątnowie pod Poznaniem
/AFP
Z tego samego względu, coraz większa liczba producentów zamierza też wprowadzić do oferty samochody z napędem elektrycznym. BMW zaprezentowało właśnie pierwsze zdjęcia serii jeden (coupe) na prąd, Mitsubishi chwali się przed całym światem produkcyjną wersją elektrycznego modelu I miev.

Co nikogo nie powinno dziwić, również Polska może się pochwalić pierwszymi "ekologicznymi" osiągnięciami w dziedzinie ochrony środowiska przed podstępnym działaniem samochodów. W Warszawie uruchomiono już pierwsze (z planowanych 100) specjalne gniazdko, które służyć ma do ładowania samochodów elektrycznych (ich produkcję uruchomiono niedawno w Pruszowie).

Czy inwestowanie w tego typu pojazdy pomoże oszczędzić nasze środowisko? Zdaniem ekologów, zapewne tak. Tyle tylko, że niekoniecznie...

W Polsce nie mamy obecnie ani jednej atomowej, więc stosunkowo "czystej" elektrowni. Nasza energetyka opiera się w przeważającej mierze na węglu, a ten, jak wiadomo, nie należy do paliw, które uznać można za przyjazne środowisku. Pamiętajmy, że 60% emitowanych przez Polskę gazów cieplarnianych pochodzi z przemysłu ciężkiego. 1/3 z tego wyniku to właśnie "zasługa" elektrowni, które, póki co, nie muszą jeszcze wytwarzać dodatkowego prądu dla nowych, "przyjaznych dla środowiska", samochodów...

***

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

Paweł Rygas

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Ty też wierzysz w te bzdury?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 127,

przeczytane przez: 190 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony