Unijne uderzenie w polski handel używanymi autami...

​Polska Agencja Prasowa, powołując się na "Dziennik Gazetę Prawną", poinformowała, że jeszcze w połowie kwietnia Parlament Europejski przyjmie przepisy, zgodnie z któ­rymi wszyst­kie pań­stwa UE będą musiały wzajemnie honorować dokumenty oraz wyniki badań technicznych, wydawane przez zagraniczne urzędy.

Zdjęcie

Import i uzdrawianie używanych samochodów to potężna gałąź przemysłu... /poboczem.pl
Import i uzdrawianie używanych samochodów to potężna gałąź przemysłu...
/poboczem.pl

 Ma to zlikwidować proceder "uzdrawiania" i wprowadzania na rynek aut powypadkowych, uznanych wcześniej za nadające się jedynie na złom.

Zauważmy, że nawet autor wspomnianej depeszy agencyjnej rozumie powagę sytuacji, bowiem w dalszej części pisze: "Są i dobre wiadomości...". Skoro dalej następują te dobre, zatem ta o przeciwdziałaniu handlu pojazdami ze szrotu została przez niego uznana za złą.

Powiało grozą. Przecież Polska, kraj ludzi zaradnych i oszczędnych, przoduje w Europie pod względem liczby sprowadzanych używanych aut. Handel nimi, jak też, powiedzmy... obsługa przedsprzedażna, stanowią ważną gałąź gospodarki narodowej. Wszelkie biurokratyczne bariery, utrudniające prowadzenie tego biznesu, mogą niekorzystnie wpłynąć na poziom naszego PKB, zagrozić tysiącom miejsc pracy, wpędzić w głęboką frustrację rzesze obywateli zainteresowanych kupnem "nie zajeżdżonego kombi w dieslu do 20 tys. zł". Godzą zatem w naszą rację stanu.

Używane auto? Zobacz jak "załatwić" oszusta!

​O tym, że kupowanie w Polsce samochodu używanego przypomina stąpanie po polu minowym wiemy wszyscy. Rynek wtórny zdominowany jest przez pojazdy z prywatnego importu - znalezienie auta, którego stan odpowiadałby temu, co napisane jest w ogłoszeniu graniczy z cudem. czytaj więcej

Potem okazało się, że Bruksela daje na przystosowanie się do nowego prawa, czy, jak się to teraz mądrze mówi: jego "zaimplementowanie", trzy lata, co oznacza, że jeszcze trochę pożyjemy. Jeszcze bardziej potem przyszły refleksje i wątpliwości...

Czy zapowiadane przepisy rzeczywiście w jakimkolwiek stopniu nas dotkną? Owszem, do Polski rokrocznie przyjeżdża 700 tysięcy używanych samochodów, ale są to wszak wyłącznie pojazdy "bezwypadkowe" lub "absolutnie bezwypadkowe" (jaka to różnica? Ano taka, jak między psem "rasowym" a "bardzo rasowym"). Co najwyżej z "drobnymi poprawkami lakierniczymi po obcierkach parkingowych". Nie wymagające wkładu finansowego "igiełki" odkupione od niemieckich emerytów, którzy zalewali się rzewnymi łzami, rozstając się ze swoimi wypieszczonymi cackami. Nie ma zatem powodu do strachu.

Reklama

Handlarz szczerze o autach z Niemiec

W odpowiedzi na artykuły, odsądzające handlarzy samochodów od czci i wiary, chciałbym zwrócić uwagę, że głównym zadaniem sprzedawcy jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom klienta, i to właśnie te oczekiwania w głównej mierze determinują większość podejmowanych przez nas kroków. czytaj więcej

Poza tym owszem, wedle statystyk większość sprowadzanych do Polski aut liczy dziesięć i więcej lat, czy jednak można nazwać je, jak się to utarło mówić: "złomem na kołach"? Przecież pojazd, który Niemcowi, Szwajcarowi czy Holendrowi z daleka pachnie szrotem, wedle polskich kryteriów bywa "prawie nówką". Wyeksploatowana do cna fura, na którą nawet nad Wisłą trudno znaleźć kupca, w takim na przykład Afganistanie zostanie powitana z otwartymi rękami.

Złom - pojęcie względne. Co zatem można by uznać za wadę trwale dyskwalifikującą samochód? Na pewno poważne uszkodzenia, które trwale naruszają strukturę nadwozia, uniemożliwiają ustawienie właściwej geometrii kół, doprowadzenie do porządku układu kierowniczego i hamulcowego. Cała reszta to w gruncie rzeczy drobiazgi.

Do Polski napłynie fala tanich, używanych samochodów

Powraca sprawa rejestracji w Polsce samochodów z kierownicą po prawej stronie. Dyskusję ożywiła wypowiedź rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (nawiasem mówiąc, jak to dumnie brzmi: rzecznik generalny). czytaj więcej

Silnik? W razie czego wstawi się inny, używany, ale w lepszym stanie. To samo ze skrzynią biegów. Korozja? Do usunięcia lub zamaskowania, zresztą trochę rdzy jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Brak poduszek powietrznych? Polak ufa opiece Opatrzności, a jeśli niewierzący - prezentuje postawę fatalistyczną. Co ma wisieć,nie utonie. Zresztą kuzyn szwagra jechał kiedyś autem, w którym wystrzeliła poduszka i całą gębę mu pokiereszowało, więc nawet lepiej, gdy tego cholerstwa nie mamy na pokładzie. Szwankująca elektronika? Ważne, żeby samochód jechał. Te wszystkie nowomodne gadżety są nam zupełnie niepotrzebne. Jeżeli auto "pali na dotyk" i nie traci mocy - nie warto się ich usterkami przejmować. Rura wydechowa wyrzuca kłęby dymu? No i co z tego? Ekologia to wymysł zachodnioeuropejskich pięknoduchów. My twardo stąpamy po ziemi i nawet poważne motoryzacyjne magazyny doradzają kierowcom, jak usunąć z auta filtry DPF i inne zbędne cudactwa.

Tak, złom jest pojęciem względnym, a polska złota rączka, jak stwierdził jeden z komentatorów w sieci, nawet z rozbitego przystanku autobusowego potrafi wyklepać lśniące BMW. A nowe unijne przepisy, by zacytować innego internautę, to zwykłe "straszenie małpy bananem".

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Unijne uderzenie w polski handel używanymi autami...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 513,

przeczytane przez: 769 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony