Uwaga, jedzie lewus!

W zasadzie nie ma żadnych ogólnych przeszkód prawnych, aby w Polsce rejestrować pojazdy z kierownicą umieszczoną po prawej stronie i przystosowane do ruchu lewostronnego, ale w każdym indywidualnym przypadku zgodę na taką rejestrację powinien wydać minister właściwy do spraw transportu - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.

Zdjęcie

  W Polsce pojawia się coraz więcej aut z Anglii
To przykład iście salomonowego wyroku, który zapewne trafi do akademickich podręczników prawa. Przypomina rozwiązanie innego problemu. Czy wolno jeździć tramwajem bez biletu? Wolno, o ile uzyska się na to zgodę "pracownika właściwego do spraw kontroli biletów", czyli kanara.

Teraz następny ruch należy do "ministra właściwego etc.", który powinien wydać stosowne rozporządzenie w sprawie warunków rejestracji "anglików". Nasuwa się nam tu kilka pomysłów...

Reklama

Zdjęcie

  Pojazd przystosowany do jazdy lewą stroną drogi powinien być odpowiednio oznaczony
Pierwszy, to lekarskie zaświadczenie o leworęczności, gwarantujące wnioskującemu o rejestrację sprawną zmianę biegów w samochodzie z kierownicą po prawej stronie. Warto też narzucić kilkakrotnie wyższe stawki ubezpieczenia dla takich aut, a to ze względu na większe zagrożenie, które stwarzają na drogach. Podobno taki zabieg, skutecznie blokujący rejestrację samochodów z części Europy o ruchu prawostronnym, jest stosowany w Wielkiej Brytanii.

Pojazd przystosowany do jazdy lewą stroną drogi powinien być odpowiednio oznaczony. Na przykład z daleka widocznymi naklejkami z napisem: "Uwaga, lewus!".

Zdjęcie

  Może wystarczy lekarskie zaświadczenie o leworęczności?
Można też pomyśleć o obowiązkowym wprowadzeniu, skądinąd także już ponoć znanych, rozwiązań technicznych. Na przykład montowanej na przednim lewym słupku kamery, przekazującej obraz na ekran umieszczony na osłonie przeciwsłonecznej po stronie kierowcy. Zamiennikiem kamery mógłby być siedzący obok kierowcy pasażer - oczywiście posiadający prawo jazdy i po odpowiednim przeszkoleniu tudzież egzaminie - obserwujący drogę i informujący o możliwości wyprzedzania.

Z tym ostatnim nie byłoby żadnego problemu, bowiem pojęcie "back seat driver", czyli "kierowcy z bocznego siedzenia", jest znane od dawna. Taką funkcję pełni najczęściej mąż lub żona, którzy lepiej od kierowcy właściwego wiedzą, kiedy hamować, przyspieszać i wyprzedzać. W "angliku" też z pewnością świetnie by się sprawdzili.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Polska myśl urzędnicza kontra obywatel.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Uwaga, jedzie lewus!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 380,

przeczytane przez: 570 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony