Uważasz, że twój kumpel jest piratem drogowym?

Uważasz, że twój kumpel jest piratem drogowym? Napisz fikcyjny niby-gazetowy artykuł o jego śmierci w wypadku, a tekst ten pojawi się na najmodniejszym portalu społecznościowym i zostanie wysłany do samego "nieboszczyka".

Zdjęcie

  Czy  problem młodych kierowców został wyolbrzymiony przez media? Fot. archiwum /PAP
  Czy problem młodych kierowców został wyolbrzymiony przez media? Fot. archiwum
/PAP
Zainaugurowana w Belgii kampania, mająca zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, została uznana za na tyle szokującą, że wiadomość o niej trafiła do serwisów informacyjnych na całym świecie. Nie jest to oczywiście pierwszy tego typu kontrowersyjny pomysł. Przy okazji warto też zadać sobie pytanie, czy jakakolwiek akcja propagandowa może przywołać do porządku młodych, brawurowo jeżdżących kierowców?

Przed laty w polskich miastach pojawiły się czarno-białe plakaty z sugestywnymi ilustracjami i towarzyszącymi im hasłami. "To jest twoja nowa bryka" - a obok zdjęcie wózka inwalidzkiego. "To jest twoja nowa laska" - przy fotografii przedstawiającej kule, używane przez osoby niepełnosprawne. "To jest twój nowy drink" - i odnośnik do szpitalnego stojaka z kroplówką. Zgrabne, zwracające uwagę, ale czy potraficie wyobrazić sobie kogoś, kto na widok podobnych plakatów zmienia swoje nawyki za kierownicą i zaczyna jeździć ostrożniej? A były przecież jeszcze mocniejsze akcje, na przykład telewizyjne spoty z inscenizowanymi dramatycznymi wydarzeniami: ciemny wieczór, deszcz, zapłakany, przerażony sprawca tragedii na drodze, pakowane do worka zwłoki zabitego przez niego dziecka... Sytuacja jak z sennego koszmaru.

Reklama

Cytat

Młodość ma swoje prawa. Hormony buzują, adrenalina nie daje spokoju, fantazja ponosi. Młodzi kierowcy chcą zaimponować znajomym swoimi furami i umiejętnościami. Poczuć euforię związaną z szybką jazdą samochodem czy motocyklem. Do tego dochodzi naturalna dla wielu osób skłonność do ryzyka i "syndrom gracza komputerowego", czyli przekonanie, że po jednym życiu będzie następne i następne...
Niektórzy idą jeszcze dalej i postanawiają działać "w realu", aranżując spotkania uczestników kursów na prawo jazdy lub zatrzymanych przez policję za piratowanie młodocianych kierowców z ciężko poszkodowanymi, często na całe życie unieruchomionymi ofiarami wypadków. Rozmowa z takimi ludźmi zawsze robi wrażenie, ale czy pozostawia trwały ślad w psychice, zdoła czegoś na dłużej nauczyć? Wszyscy chyba znają z mediów Janusza Świtaja, młodego mężczyznę sparaliżowanego po wypadku motocyklowym, jego wstrząsający apel o zgodę na eutanazję, a później walkę o powrót do normalnego życia (o ile oczywiście słowo "normalne" jest tu w jakimkolwiek stopniu uprawnione). Czy potraficie jednak wskazać choćby jednego motocyklistę, który pod wpływem tej historii zaprzestał szarżowania na drodze? Przeciwnie. Dochodzą słuchy, że w tych środowiskach istnieje wręcz moda na epatowanie poczuciem zagrożenia, przynależnością do swoistego "cyrku straceńców", na pisanie testamentów itp. Śmierć na motocyklu obrasta legendą, przydaje zmarłemu mołojeckiej sławy. Jest on traktowany przez pozostałych przy życiu kolegów jak bohater poległy na polu chwały.

Filmy nakręcone na miejscu wypadków drogowych, ociekające krwią wystawy fotograficzne... Czy wywierają jeszcze jakiekolwiek wrażenie na przedstawicielach pokolenia wychowanego na serwowanych codziennie w telewizji i internecie co najmniej równie dramatycznych obrazach? Na miłośnikach horrorów i obfitujących w krwawe jatki filmów akcji, zajadających spokojnie popcorn w momentach, gdy przeciętnie wrażliwy śmiertelnik nieco starszej daty odwraca wzrok ze strachu lub obrzydzenia?

Inicjatorzy propagandowych kampanii i ci, którzy zarabiają pieniądze na ich przygotowywaniu, rzecz jasna zawsze będą przekonywać o słuszności swoich działań. Usłyszymy oklepany argument, że "jeżeli dzięki naszym akcjom udało się ocalić choćby jedno życie, to warto się starać" itd. Czcze gadanie, bowiem cały szkopuł w tym, że nijak nie da się udowodnić, iż wspomniane wysiłki rzeczywiście odnoszą jakiś pozytywny skutek. Jest tak, jak z powtarzanymi od lat apelami o zachowanie ostrożności nad wodą. Każdy wie, że kąpiel po wypiciu alkoholu, pływanie w niedozwolonych miejscach, skoki w nieznaną wodę, są śmiertelnie niebezpieczne. I co roku setki ludzi topią się po pijaku, wchodzą tam, gdzie nie powinni, łamią kręgosłupy...

Może zatem dać sobie spokój i po prostu uznać, że młodość ma swoje prawa i musi się wyszumieć. A że to "szumienie" miewa tragiczne skutki? Cóż, jak tłumaczył studentom pewien oficer ze studium wojskowego: "Jakieś straty zawsze muszą być, albo w ludziach, albo w sprzęcie". Inny mędrzec po zamieszkach z 11 listopada wyjaśniał w telewizji, że dawniej młodzi mężczyźni ginęli na wojnach, dzisiaj wyżywają się w ulicznych i stadionowych zadymach. I - dodajmy - szaleją na drogach. W sumie winniśmy być wdzięczni losowi, bo przecież mogłoby być dużo gorzej...

Zobacz również:

  • Kto jest dobrym kierowcą? Łatwiej odpowiedzieć na pytanie, kto nim nie jest. No więc w powszechnym przekonaniu dobrymi kierowcami nie są młodzieńcy, wsiadający tuż po otrzymaniu prawa jazdy do szybkich, sportowych wozów, importowanych z zachodnioeuropejskich złomowisk (kiedyś nazwę BMW odczytywano w Polsce jako "Będziesz Miał Wydatki"; obecnie skrót ten ma nowe rozwinięcie: "Bolid Młodego Wieśniaka"). więcej

Fakt, młodość ma swoje prawa. Hormony buzują, adrenalina nie daje spokoju, fantazja ponosi. Młodzi kierowcy chcą zaimponować znajomym swoimi furami i umiejętnościami. Poczuć euforię związaną z szybką jazdą samochodem czy motocyklem. Do tego dochodzi naturalna dla wielu osób skłonność do ryzyka i "syndrom gracza komputerowego", czyli przekonanie, że po jednym życiu będzie następne i następne...

Nie ma się czemu dziwić. Co wcale nie oznacza, że mamy się pokornie godzić ze śmiercią czy kalectwem tych ludzi. Jednak sposobem na poprawę obecnej sytuacji nie są akcje propagandowe - nader wątpliwe z punktu widzenia skuteczności, aczkolwiek efektowne. Zdecydowanie sensowniej byłoby wydać pieniądze, marnotrawione teraz na idącą w gwizdek parę, na podnoszenie kwalifikacji młodych adeptów kierownicy. Fundować im atrakcyjne - z naciskiem na "fundować" i "atrakcyjne" - dodatkowe szkolenia, na przykład z udziałem kierowców rajdowych, cieszących się w tych kręgach niekwestionowanym autorytetem, którzy uczyliby jazdy dynamicznej, ale jednocześnie rozsądnej i bezpiecznej.

Zobacz również:

Niektórzy twierdzą zresztą, że problem młodych kierowców został wyolbrzymiony przez media. "Dlaczego piszecie, że > młody kierowca bmw zabił na drodze dwóch przechodniów <, ale gdy sprawca nieszczęścia był człowiekiem, powiedzmy po czterdziestce, wówczas nigdy nie odnosicie się do jego wieku?" - pytają. Niby racja, jednak statystyki nie kłamią - to właśnie mało doświadczeni kierowcy poniżej 24 roku życia powodują najwięcej wypadków i, co równie tragiczne, padają najczęściej ich ofiarami.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Uważasz, że twój kumpel jest piratem drogowym?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 96,

przeczytane przez: 144 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony