Volkswagen, nic się nie stało!

"Polacy nic się nie stało... Polacy nic się nie stało..." - brzmią słowa jednej z naszych najpopularniejszych pieśni narodowych. Teraz spokojnie mogą ją zaadaptować na swoje potrzeby Niemcy. Trzeba tylko w miejsce "Polacy" podstawić "Volkswagen". Nawet liczba sylab się zgadza, co ułatwi śpiew.

Zdjęcie

Volkswagen się przyznał do oszustw bo... się pomylił! /AFP
Volkswagen się przyznał do oszustw bo... się pomylił!
/AFP

Koncern z Wolfsburga przyznał się do... braku winy. Afera? Jaka afera... Co najwyżej mało istotny błąd. Oszukańcze manipulacje? Jakie manipulacje... To tylko drobna wada oprogramowania. Nadmierne zużycie paliwa? Oj tam, oj tam - raptem 0,1-0,2 litra na 100 km ponad to, co podają dane katalogowe. Jeżeli twój wóz pali więcej, to możesz obwiniać wyłącznie siebie, jako kierowcę.  800 000 felernych samochodów? Eeee... zaledwie 36 000, i to niszowych wersji: polo 1.0 TSI DSG, jetta 1.2 TSI, sirocco 2.0 TDI i takie tam...

Tak wykazały wewnętrzne kontrole, które wkrótce z pewnością znajdą potwierdzenie w badaniach niezależnych. W sumie nie ma o czym gadać. Przepraszamy, że przepraszaliśmy. I niepotrzebnie straszyliśmy akcjonariuszy liczonymi miliardy euro stratami.

Reklama

Być może tak jest w istocie, ale mleko się rozlało i niemieckiemu gigantowi będzie bardzo trudno odzyskać zaufanie. Widać to choćby w komentarzach polskich internautów, którzy nie dają wiary wyjaśnieniom Volkswagena, podejrzewając korupcję i wielki spisek na szczytach władzy i biznesu.

"Tak się ratuje własny przemysł. Oszustów bierze się pod opiekę. Takie mamy teraz prawo w UE. Przestępcy, oszuści koncerny, banki są pod ochroną. Ich ofiary nie" - pisze "net".

"Drodzy miłośnicy motoryzacji, cała ta "unia" lobbuje przemysł motoryzacyjny. Pod pozorem emisji spalin zmusza producentów do produkowania małych silniczków doładowanych. Klienci łapią się na to jak muchy na lep. Okazuje się że silniki te są awaryjne i co jakiś czas przy małych jeszcze przebiegach należy dokonywać wymiany części. Części, które trzeba wyprodukować - emitując CO2. I być może bilans CO2 jest taki sam, tylko kieszenie klientów są nieco bardziej wyczyszczone" - dodaje "Troja".

"Hehehe... jaaasnee... a świstak zawija w sreberka. Swoją drogą ciekawe, ile VW kosztował ten "niespodziewany zwrot akcji"? Ile kasy musiało zmienić właściciela żeby taki zwrot akcji był możliwy?" - pyta "darooost".

"To tak jak w przypadku Toyoty kilka lat temu i afery z samoczynnie przyspieszającymi samochodami. Byli na szczycie, za dobrze im szło, trzeba było trochę ich przyhamować. Dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce teraz z VW" - naświetla sprawę z inne j strony "poki". 

"Jutro przeczytamy, że VW zawyżał wyniki pomiarów, żeby nie wprawiać konkurencji w zakłopotanie. Ot, przejaw litości i miłosierdzia!!!" - ironizuje "GGG".

"No i stał się cud!! Miliony (aut) ozdrowiały!! Volkswagen santo subito!!" - wypowiada się w podobnym duchu "pyton".

"To po co przesłali mi pismo z przeprosinami mówiące, że mam wadliwy silnik! To mam, czy nie mam?" - zastanawia się "Miki".

Niektórzy z internautów pytają, czy w tej sytuacji nie powinno się przywrócić do pracy, z odpowiednim odszkodowaniem za szkody moralne i nadszarpniętą reputację, licznych menedżerów, którzy odeszli w ostatnim czasie z koncernu, z prezesem VW Martinem Winterkornem na czele. Jednocześnie należałoby wyciągnąć surowe konsekwencje wobec osób, które swoim przedwczesnym kajaniem się i błaganiami o wybaczenie godziły w dobre imię firmy. Na przykład członków rady nadzorczej, autorów błyskawicznie wydanego po wybuchu afery oświadczenia, w którym napisali, iż prezydium tejże rady "z głębokim smutkiem przyjmuje do wiadomości zaistniałe zdarzenia. Jego członkowie są świadomi nie tylko szkód finansowych, jakie się z nimi wiążą, lecz przede wszystkim utraty zaufania wielu klientów na całym świecie."

Niewielu komentatorów zwróciło uwagę na ostatnie zdanie w najnowszym, uspokajającym komunikacie VW, gdzie czytamy, że "dane zawarte w tej informacji nie dotyczą produktów i usług oferowanych przez Volkswagen Group of America oraz Volkswagen Canada."

No właśnie. Pamiętajmy, że osią dieselszwindlu były zarzuty dotyczące manipulacji przy pomiarze emisji spalin przede wszystkim odnośnie tlenków azotu, a nie dwutlenku węgla. Obecny zwrot akcji wcale zatem nie oznacza zakończenia sprawy. Chyba, że wkrótce dowiemy się, iż również w przypadku związków azotu alarm został wszczęty zupełnie niepotrzebnie...       

Zobacz również: Volkswagen: Nie oszukiwaliśmy w sprawie emisji CO2

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Volkswagen, nic się nie stało!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 114,

przeczytane przez: 3511 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony