W BMW byli zdziwieni...

Jak podał serwis Automotive News, aż 80 proc. osób, które po raz pierwszy kupują bmw 1, nie wie, że ich pojazd ma tylny napęd. Podobno kierownictwo monachijskiego koncernu było tą informacją niezmiernie zdumione. Czy słusznie?

Zdjęcie

  Aż 80 proc. osób, które po raz pierwszy kupują bmw serii 1, nie wie, że ich pojazd ma tylny napęd
  Aż 80 proc. osób, które po raz pierwszy kupują bmw serii 1, nie wie, że ich pojazd ma tylny napęd
Pamiętacie dowcip o dwóch blondynkach, właścicielkach fiatów 126 p?

- Ktoś mi ukradł silnik! - woła ze zgrozą jedna z nich, podnosząc maskę malucha.

Reklama

- Nic się nie martw. Weźmiesz mój. Mam z tyłu zapasowy - uspokaja koleżankę druga.

Zabawne, ale przecież podobny poziom wiedzy o samochodach prezentują nie tylko blondynki i nie tylko kobiety. Ilu spośród milionów kierowców zagłębia się w szczegóły techniczne, dotyczące aut, którymi jeżdżą? Rodzaj paliwa, które należy wlać do baku, pojemność i moc silnika (w koniach mechanicznych, bo już przeliczenie ich na kilowaty - i odwrotnie - jest zadaniem zbyt trudnym dla zwykłego śmiertelnika). To zazwyczaj wszystko. Liczba cylindrów? Rozmiar ogumienia? Z odpowiedzią na te pytania bywa dużo gorzej.

Ludzie wiedzą, czy w ich autach jest klimatyzacja, na ogół orientują się też z grubsza co do określanej w litrach pojemności bagażnika. Na temat zawieszenia i rozrządu już jednak raczej nie pogadasz. Chyba, że trafisz na hobbystę.

Dawniej... Cóż, było trochę inaczej. Uczestnicy kursów na prawo jazdy musieli dokładnie poznać budowę poszczególnych podzespołów samochodu. Znali cykl pracy silnika czterosuwowego i wiedzieli, czym czterosuw różni się od dwusuwu. Potrafili wyjaśnić zasadę działania mechanizmu różnicowego i docisku sprzęgła. Prostota konstrukcji aut w połączeniu z niedostatkami usług autoserwisów powodowały, że wielu napraw dokonywało się samodzielnie, na podwórku lub w garażu, co też sprzyjało poszerzaniu wiedzy technicznej zmotoryzowanej części społeczeństwa.

Czasy się zmieniły. Dzisiaj domorosły mechanik w zetknięciu z nowoczesnym, naszpikowanym elektroniką pojazdem jest całkowicie bezradny. Coraz częściej nawet tak banalna na pozór operacja, jak wymiana żarówki w reflektorze, okazuje się zbyt trudna dla kogoś, kto nie dysponuje odpowiednimi umiejętnościami i specjalistycznym sprzętem. Zresztą sami producenci aut wychodzą z założenia, że użytkownik powinien umieć sprawdzić i uzupełnić poziom oleju w silniku, dolać płyn do spryskiwacza, ewentualnie dopompować koła, resztę pozostawiając fachowcom. Kiedyś niezbędnym elementem fabrycznego wyposażenia nowego auta był zestaw podstawowych narzędzi. Dziś ostał się z niego jedynie klucz do kół. Zrezygnowano nawet ze śrubokręta.

Kto w takiej sytuacji, poza garstką motoryzacyjnych pasjonatów, będzie zaprzątał sobie głowę zastanawianiem się nad rolą sondy lambda czy próbą zrozumienia, jak funkcjonuje system common rail? Albo pytaniem sprzedawcy, czy auto ma przedni czy tylny napęd.

Samochód ma jeździć, nie psuć się, mało palić. I tyle.

***

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: W BMW byli zdziwieni...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 57,

przeczytane przez: 85 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony