W sztok pijani policjanci. Mieli po dwa promile we krwi

Takie wydarzenia komentuje się zwykle westchnieniem i cytatem z Wyspiańskiego: "A to Polska właśnie..."

Zdjęcie

. /Piotr Jędzura /Reporter
.
/Piotr Jędzura /Reporter

Kiedy ostatni raz widzieliście kolejową drezynę? Dawno? Nic dziwnego, gdyż jest to pojazd raczej niezbyt często spotykany. Tymczasem pewien kierowca opla vectry drezynę zobaczył i to bardzo prawdopodobne, że nie jedną, lecz dwie, bowiem wiózł w swoim organizmie okrągły promil alkoholu, która to substancja, jak wiadomo, sprzyja podwajaniu się obrazów. Ba, nie tylko ją ujrzał, ale miał nieszczęście się z nią zderzyć, na niestrzeżonym przejeździe w Buchcicach (powiat tarnowski). Smaczku sprawie dodaje informacja, że drezyniarz też był nie do końca trzeźwy...    

Na osiedlu Rąbin w Inowrocławiu kierowca renault przegrał walkę z zakrętem, wypadł z drogi i staranował trzy zaparkowane samochody. Po czym wraz z towarzyszącym mu pasażerem błyskawicznie oddalił się z miejsca zdarzenia, zapewne pod wpływem szoku. Kiedy obaj panowie zostali zatrzymani, okazało się, że są to koledzy z pracy - policyjni dzielnicowi. W sztok pijani - każdy z funkcjonariuszy miał po dwa promile we krwi.

Reklama

A to Polska właśnie... Przytoczone wyżej informacje zbiegły się w czasie z zapowiedzią wielkiej akcji, podczas której stołeczna drogówka sprawdzała trzeźwość zatrzymywanych na ulicach Warszawy kierowców. Operacja o kryptonimie "Nie prowadzę po alkoholu" wywołała burzliwą dyskusję wśród internautów. Spór dotyczył m.in. legalności tego typu działań policyjnych. Czy faktycznie, jak twierdzą niektórzy, przepisy jasno stanowią, że "policjant może przeprowadzić kontrolę trzeźwości, jeśli kierowca popełnił wykroczenie lub też gdy ma uzasadnione podejrzenie, że kierujący jest nietrzeźwy". Tymczasem "Przy masowym kontrolowaniu wszystkich jadących drogą, żaden z tych przypadków nie ma miejsca. Policja ma więc szczytny cel, ale metody stosuje bezprawne."

"Antygłupek" cytuje art. 129 pkt 2 ust. 3 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym ("Policjant jest uprawniony do żądania poddania się przez kierującego pojazdem lub przez inną osobę w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogła kierować pojazdem, badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu") po czym stwierdza: "Dla osób nie umiejących czytać ze zrozumieniem tłumaczę: uzasadnione podejrzenie dotyczy możliwości przebadania innej osoby (np. pasażera), która mogła kierować pojazdem. Nie ma w przepisie nic o tym, że uzasadnione podejrzenie ma dotyczyć tego, że kierowca może być pod wpływem alkoholu. Tak więc rutynowe kontrole trzeźwości są jak najbardziej legalne".

Nie brakuje komentatorów twierdzących, że mówienie o pladze pijaństwa wśród polskich kierowców to histeria, której źródłem jest zbyt nisko ustawiony oficjalny próg nietrzeźwości. "(...) ktoś ma 0,21 i już wielki pijak, bo dziabnął browarka do golonki. Nigdy w Polsce się nie szanowało obywatela. Polska to Azja i czytając wpisy co niektórych tutaj osób tylko to potwierdza" - zauważa "Ali".

"Wmawiają nam, że jesteśmy pijakami, a jak pokazują statystyki, to wcale w spożyciu alkoholu nie jesteśmy w czołówce. Ale najlepiej nękać ludzi i jeszcze mówić, że dla ich dobra" - wtóruje mu "paok".

A "Hawirzek" konstatuje: "Tak się kontroluje naród i trzyma za pysk."

Niektórzy sięgają po, dość pokrętną, logikę i zauważają, że skoro 93 proc. wypadków powodują trzeźwi kierowcy, a tylko 7 proc. pijani, to większe zagrożenie na drogach powodują ci pierwsi.

Bardzo podzielone są zdania również na temat sensowności i uciążliwości masowych kontroli trzeźwości. 

"Każdy kto nie wsiada za kierownice po alkoholu na pewno nie ma nic przeciwko takim kontrolom" - twierdzi "trzeźwy kierowca".

"Ja mam przeciwko dlatego właśnie, że nie wsiadam po użyciu alkoholu, więc i nie widzę podstawy do kontrolowania" - kontruje "pt@"

"A jak pijany kierowca zabije kogoś z waszej rodziny, to wtedy "gdzie byla policja". Mnie to nie przeszkadza i cieszę się z takich akcji. Zbawi was te dwie do trzech minut?" - pyta "Zoeya".

Cóż, jak widać i na ten temat zgody w narodzie nie ma i chyba nie będzie. Warto jednak pamiętać, że możliwość wpadki, zagrożenie utratą prawa jazdy i wyrokiem więzienia wiele osób zniechęca do siadania za kierownicę pod wpływem alkoholu. Dlatego policyjne kontrole mimo wszelkich zastrzeżeń trzeba uznać za pożyteczne. A jeżeli nie mają mocnej podstawy prawnej, to najwyższy czas taką stworzyć.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: W sztok pijani policjanci. Mieli po dwa promile we krwi

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 318,

przeczytane przez: 16 105 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony