Walentynki, czyli miłość człowieka do samochodu

14 lutego wiele się mówi o miłości, która bywa szeroko pojmowana. Ale czy ktoś pamięta o tym, że niektórzy kochają również swoje samochody?

Zdjęcie

Czy można pokochać samochód? /
Czy można pokochać samochód?
/

Zebranie aktywu robotniczego w Związku Radzieckim. Prelegent wyjaśnia  znaczenie miłości w życiu społeczeństwa socjalistycznego.

- Jednym z przejawów zepsucia krajów kapitalistycznych jest praktykowana tam często miłość kobiety do kobiety i mężczyzny do mężczyzny - mówi. - Na szczęście u nas w ogóle ona nie występuje. W ZSRR mężczyźni kochają kobiety, a kobiety mężczyzn, zgodnie z odwiecznymi prawami natury. Możemy wyróżnić także miłość dorosłych do dzieci, ludzi do zwierząt. Jednak w naszym ustroju najwyższą formą miłości jest powszechna miłość narodu do partii. Czy są jakieś pytania?

Reklama

 - To może ja.. - zgłasza się nieśmiało jeden z zebranych. - Chciałbym zapytać o ten ostatni z wymienionych przez towarzysza związków, czyli miłość narodu do partii. Otóż interesuje mnie, kto kogo p...li?

Przypominamy ten stary, pochodzący z dawno minionej epoki dowcip, aby zwrócić uwagę na poważny brak w wywodzie partyjnego prelegenta. Otóż zupełnie pominął on jeszcze jeden powszechnie występujący rodzaj miłości: człowieka do samochodu.

Owszem, są tacy, dla których auto jest po prostu przedmiotem użytkowym, środkiem transportu umożliwiającym sprawne i wygodne przemieszczanie się z punktu A do B. Nie brakuje jednak osób, które czują głęboką, wręcz intymną więź z użytkowanym (fe, co to za brzydkie w tym kontekście słowo...) pojazdem, traktując samochód jak bliskiego kompana, członka rodziny czy, tak, nie bójmy się tego określenia - kochanka lub kochankę. W końcu mówi się przecież o miłośnikach motoryzacji...

Odniesienia człowieka do samochodu mają wiele wspólnego z relacjami typowo międzyludzkimi.

Oczarowanie, czyli faza romantyczna. Zobaczyłeś auto na zdjęciu lub ulicy i już wiesz, że to jest wóz jakby stworzony dla ciebie. To jest miłość od pierwszego wejrzenia. Niekiedy uczucie przychodzi nieco później, gdy mamy okazję zasiąść  we wnętrzu samochodu, posłuchać brzmienia silnika, odbyć jazdę próbną. Wtedy mamy do czynienia z miłością od pierwszego jeżdżenia. Zdarza się także, że samochód, kupiony z rozsądku a nie z potrzeby serca, zatem początkowo traktowany obojętnie lub wręcz niechętnie, dopiero z biegiem  kilometrów zdobywa sobie uznanie właściciela. Kto wie, czy takie właśnie związki - stopniowo dojrzewające, a nie oparte wyłącznie na emocjach - nie są najtrwalsze.

Samochód bywa niezawodnym afrodyzjakiem

Pewien lis zalecał się do lisicy. Wdzięczył się, stroił miny, prężył muskuły. Kiedy wreszcie partnerkę oczarował, posadził ją na swoją wspaniałą lisią kitę i powiódł do swojej nory. Scenę tę obserwował zza krzaka zając, który, zachwycony sukcesem lisa, postanowił pójść jego śladem. Niestety,... czytaj więcej

Pożądanie, czyli ciąg dalszy fazy romantycznej. Już wiesz, że to jest samochód, który musisz, po prostu musisz mieć. Nie zawsze osiągnięcie celu jest łatwe, choćby ze względów finansowych, ale zakochany w konkretnym modelu auta człowiek potrafi zdobyć się na wiele wyrzeczeń, by posiąść obiekt swoich marzeń. Zrezygnuje z wakacji, weźmie dodatkową pracę, zapożyczy się, ale w końcu dopnie swego.

Codzienna troska, czyli faza stabilizacji. Minął już okres wstępnych uniesień, nie czujesz przyspieszonego bicia serca przy każdym przekręceniu kluczyka w stacyjce, ale przecież nadal kochasz. Myjesz, odkurzasz, woskujesz. Regularnie sprawdzasz stan płynów eksploatacyjnych, pilnujesz terminów przeglądów, wsłuchujesz się w każdy niepokojący dźwięk, dochodzący z okolic silnika czy podwozia. Każda ryska na lakierze przyprawia cię o wręcz fizyczny ból. Dbasz o stan techniczny auta dużo bardziej niż o własne zdrowie. Nie szczędzisz pieniędzy na zakup nowych alusek, wypasionego radia czy fajnych gadżecików. O stanie twoich uczuć świadczą pieszczotliwe, zdrobniałe określenia, jakimi obdarzasz samochód. Jesteś wobec swojej Żabki, Pszczółki, Kaczuszki, Madzi, Reni, Misia, Gwiazdki, Alfika, Lwiątka bardzo pobłażliwy. Potrafisz wiele jej (mu) wybaczyć, znajdując obiektywne,  zewnętrzne przyczyny rozmaitych niedomagań. Śledzisz fora internetowe, gromadzące takich jak ty przysięgłych miłośników konkretnych marek i modeli aut. 

Rozstanie, czyli faza sercowych rozterek. Tak, jesteś wierny. Nie przyjmujesz do wiadomości, że są auta lepsze, piękniejsze i nowocześniejsze od twojego. Niestety, wcześniej czy później, ale zawsze przychodzi chwila rozstania. Wbrew obiegowym  opiniom o uldze, towarzyszącej sprzedaży samochodu, bywa ona bardzo bolesna. Znamy ludzi, którzy natychmiast po sfinalizowaniu transakcji uciekają, byle tylko nie widzieć ukochanego wozu odjeżdżającego z nowym właścicielem. A zezłomowanie pojazdu? Toż to jak oddanie psa do uśpienia! Cóż, stało się. Co dalej? Wiele osób nie ma tu żadnych wątpliwości i podąża ustaloną drogą uczuć i przyzwyczajeń. Kupuje samochód tej samej marki, często tego samego modelu, tyle że egzemplarz młodszy, po liftingu, albo reprezentujący kolejną generację. Znacie facetów, których każda kolejna partnerka jest w gruncie rzeczy podobna do poprzedniej? Otóż tak samo jest z miłośnikami aut. Mają swoje gusty i nic ich nie zmieni. Chociaż bywa również inaczej. Nagle, ni stąd ni zowąd, pod wpływem impulsu, porzucamy dotychczasowe preferencje i decydujemy się na całkowitą woltę. Zamiast klasycznego, europejskiego kombi "w dieslu" idziemy za modą i kupujemy azjatyckiego hybrydowego crossovera. Potem często mamy wyrzuty sumienia i żałujemy swojej decyzji, tęsknimy za przeszłością i wychwalamy poprzedni wóz. Jak to w życiu...       

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Walentynki, czyli miłość człowieka do samochodu

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1,

przeczytane przez: 30 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony