Walka o parking

​Pamiętacie film "Walka o ogień"? Gdyby miał odnosić się do obecnych realiów, nosiłby tytuł "Walka o parking". Ogólna koncepcja scenariusza mogłaby pozostać jednak nie zmieniona, ze względu na podobieństwa między oboma zjawiskami.

Zdjęcie

Walka o parkingi jest bezpardonowa /poboczem.pl
Walka o parkingi jest bezpardonowa
/poboczem.pl
I jedno, i drugie można rozpatrywać zarówno w wymiarze wspólnotowym, jak i indywidualnym.

Ogień był czynnikiem warunkującym przetrwanie, spajającym grupę, zasiedlającą określony teren. Dlatego zazdrośnie strzegła go ona przed obcymi, zagradzając dostęp do swojej jaskini głazami, kolczastymi krzewami itp. Mieszkańcy współczesnych, budowanych przez deweloperów osiedli, stawiają wysokie płoty, szlabany, znaki zakazujące wjazdu i parkowania samochodów, należących do osób spoza chronionego w ten sposób blokowiska, instalują systemy monitoringu.

Reklama

Odzianych w skóry strażników, pilnujących  okolic jaskini, zastąpili umundurowani portierzy i ochroniarze. Złodziejom ognia groził cios maczugą czy krzemiennym toporkiem. Intruzom, którzy zostawiliby swój pojazd auto na zarezerwowanym dla kogoś innego miejscu, straszy się zapowiedzią odholowania auta, tu i ówdzie zakłada się blokady na koła, żądając haraczu za ich zdjęcie.

Wysoce pożądanym przywilejem członków wyższej kadry menedżerskiej we współczesnych korporacjach jest, obok odpowiedniej klasy samochodu służbowego, wygodne, zarezerwowane specjalnie dla nich miejsce postojowe na parkingach biurowców. Kiedyś podobny prestiż i poczucie wysokiej pozycji w hierarchii społecznej musiał dawać nieograniczony, stały dostęp do ognia.

I przeciwnie. Osobnicy nie dopuszczani do ogniska czuli się zapewne pariasami, podobnie jak dziś czują się szeregowi pracownicy bez karty wjazdu na służbowy parking, długo krążący po bliższej i dalszej okolicy w poszukiwaniu jakiegokolwiek miejsca, umożliwiającego pozostawienie pojazdu bez narażenia się na mandat.

Zdjęcie

Obcym wjazd wzbroniony /poboczem.pl
Obcym wjazd wzbroniony
/poboczem.pl

Gdy w zamierzchłej przeszłości ktoś wreszcie dorwał się do płonącej żagwi, strzegł jej zazdrośnie, pielęgnował i podtrzymywał płomień, uzurpując sobie do niego wyłączne prawo. Niestety, rzadko honorowane przez współplemieńców, co prowadziło do ostrych konfliktów. Kiedy dziś zmotoryzowany mieszkaniec wielkiego miasta upatrzy sobie kawałek miejsca postojowego, próbuje je zaanektować, malując koperty, wpisując numery rejestracyjne swojego samochodu, stawiając pachołki lub instalując zamykane na kluczyk barierki. Niestety, jego działania wywołują na ogół gorący sprzeciw innych pretendentów do cennego kawałka placu.

Zdjęcie

Zakaz ruchu czy parkowania? /poboczem.pl
Zakaz ruchu czy parkowania?
/poboczem.pl

Walka o ogień... Walka o parking... Obok analogii są jednak i różnice. O ile się orientujemy, nasi prapraprzodkowie nie płacili podatków. Przekazanie bliźniemu zapalonej szczapy w zamian za kawałek udźca mamuta nie było obłożone VAT-em, akcyzą czy cłem. Pod tym względem w ciągu stuleci dzielących nas od epoki jaskiniowców dokonał się niebywały postęp. Dziś nie łupie się kamienia, lecz łupi obywateli. I to w nader skomplikowany, niepojmowalny dla pozaurzędniczego umysłu sposób. Właściciele miejsc postojowych z wydzieloną księgą wieczystą płacą dziesięciokrotnie wyższy podatek od nieruchomości niż ci, którzy korzystają z identycznego parkingu, ale kupionego razem z mieszkaniem, stanowiącego niejako jego część. Ostatnio Najwyższy Sąd Administracyjny orzekł, że jest to jak najbardziej zgodne z prawem.

Zdjęcie

Nie dotyczy mieszkańców /poboczem.pl
Nie dotyczy mieszkańców
/poboczem.pl

Uchwała NSA wzbudziła liczne komentarze, tymczasem problem nie jest nowy. Już wiele lat temu fiskus próbował rozstrzygnąć, czy mój garaż, znajdujący się poza obrysem budynku mieszkalnego, ale trwale z domem połączony, to garaż pod tarasem, czy też mamy raczej do czynienia z tarasem na garażu. Okazało się, że ma to kapitalne znaczenie dla wymiaru podatku od nieruchomości.

Gdyby współczesnych urzędników skarbowych przenieść do epoki lodowcowej, zastanawialiby się zapewne, czy ognisko pali się w jaskini, czy też jaskinia otacza ognisko. Z konkretnymi konsekwencjami dla kieszeni jej gospodarzy. O ile oczywiście istniały już wówczas kieszenie...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Walka o parking

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 35,

przeczytane przez: 52 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony