Reklama

Więcej takich motocyklistów!

Witam redakcję i wszystkich kierowców - od jednego do bardzo wielu kółek. Ten list jest odpowiedzią na list pewnej krakowianki, w którym stara się ukazać grupę motocyklistów, dla których zapewne motocykl to pasja, a pogłębianie swoich umiejętności jazdy jest motywacją do kreatywnego i radosnego życia. (*)

Zdjęcie

SLU już bez tabliczki VIP
SLU już bez tabliczki VIP
Po wstępie przeanalizujmy cały film, który jest powodem tych prawdziwie bezsensownych sprzeczek. W sieci można znaleźć tysiące dużo bardziej niebezpiecznych zachowań motocyklistów i nie mniej kierowców samochodów. Czy naprawdę jest przez co się denerwować?

Zacznijmy od początku tekstu.

Reklama

Jak nazwać takich ludzi? Przede wszystkim - motocykliści. Motocykliści pasjonaci, osoby pragnące wyłamać się z szarej codzienności, ludzie, którzy są na tyle odważni, że nie boją się przekraczać powszechnie ustalonych granic "co jest dobre, a co nie". Użyję także określenia, że są to bardzo rozsądni ludzie, którzy cenią sobie zdrowie. Potrafią dostrzec granicę między ryzykowaniem życia dla szaleństwa, a dbaniem o siebie.

Dlaczego nie nazywam ich, jak autorka, do której kieruję, ale nie tylko, te słowa, "kretynami", "zabójcami"? Dlatego, że po zobaczeniu tego krótkiego, ale jakże wciągającego filmu, na myśl przychodzą mi inne spostrzeżenia.

Wszyscy z motocyklistów jeżdżą ubrani w grube, skórzane kurtki, każdy z nich ma na głowie kask i to nie są kaski za 100 czy 200 zł. Każdy z nich jest ubrany tak, żeby w przypadku jakiegoś złego zdarzenia, obrażenia były jak najmniejsze. Każdy, oprócz w motocykl, zainwestował w ochronę własnego ciała i życia.

Proszę o nie pisanie odpowiedzi, że chłopak w czarnej koszulce tego nie robi. Jeśli ktoś chce, to zauważy, że na łokciach ma ochraniacze, na nogach skórzane, porządne spodnie, na głowie kask, na plecach plecak, który jednak też się przydaje. Jest dodatkową warstwą do ścierania, która ratuje plecy w przypadku ślizgu na nim. Również ma rękawice. Nie byłbym zdziwiony, gdyby pod koszulką miał żółwia, czyli ochraniacz na plecy, który jest naprawdę mało widoczny podczas jazdy.

Kolejną poruszaną sprawą przez autorkę jest jazda w nocy, gdyż podobno motocykliści boją się jeździć w dzień. Nie mogłoby być inaczej - muszę się z tym nie zgodzić.

Proszę pomyśleć, dlaczego motocykliści nie jeżdżą w dzień przy zatłoczonych ulicach, kiedy ruch na drogach nie pozwala na spokojne pokonanie kilkudziesięciu metrów? Ludzie w dzień chodzą przy drogach, często przebiegają bez ostrzeżenia przez jezdnie po to, by zdążyć na autobus, który właśnie wjechał na przystanek. Jest to niebezpieczne dla wszystkich.

Dlatego właśnie jeździ się w nocy. Wtedy, gdy prawdopodobieństwo spotkania pieszego jest bardzo małe, a ruch samochodowy jest minimalny, jeśli w ogóle występuje. Na filmie było to bardzo dobrze widoczne. Obejrzałem film raz na szybko, raz dokładniej, ale ani raz nie widziałem tam pieszych.

Motocykliści - pasjonaci, wybierali drogi, na których nie było w ich kierunki żadnego ruchu, w kierunku przeciwnym od czasu do czasu przejeżdżał samochód, ale znajdował się za betonowym murem lub barierkami i kilkumetrową przestrzenią zieleni. Place przed sklepami, na których znajdowali się tylko oni i nikt więcej. W końcu zamknięte odcinki dróg, na których nie wyrządzą szkody ani sobie, ani nikomu innemu. Zdecydowanie pomyśleli, zanim się gdziekolwiek wybrali.

Tylko w jednym miejscu widać na skrzyżowaniu oczekujące samochody. Mogłoby to jakoś wpłynąć na moją ocenę, gdyby nie fakt, że po prawej stronie były 2 wolne pasy. Jestem przekonany, że osoba poruszająca się motocyklem, była świadoma swoich możliwości, znała dokładnie teren, w którym jechała, więc jeśli nie byłaby pewna swojego, to by jechała tam zdecydowanie inaczej. Mało tego, tam prawie nie ma domów mieszkalnych. Nie przeszkadzali nikomu.

Naprawdę nie wiem skąd to całe zamieszanie o możliwości zabicia kogoś. W tym przypadku nie było tam nikogo, oprócz ludzi, którzy mają do siebie zaufanie i wiedzą na co ich stać.

W przeciwieństwie do autorki, chciałbym, żeby takich motocyklistów było więcej. Ludzie przyzwyczailiby się do tego i ta "niebezpieczna" zabawa zostałaby zauważona przez osoby na wyższych stanowiskach, którzy, chcąc zdobyć poparcie w różnego typu wyborach, poruszyliby ten temat i pomogli w budowaniu wyznaczonych miejsc, a także organizacji ulicznych, legalnych wyścigów.

To są bardzo mądrzy ludzie i nie chce, żeby ktoś, kto nie ma pojęcia o czym mówi, zabierał w tej sprawie głos, do tego obrażając ich. Jaki poziom prezentuje autorka rzucając "mięsem" na wszystkich, którzy mają w życiu inne cele niż ona? Na pewno nie jest to wysoki poziom kultury osobistej. Jeżeli chce się być traktowanym jako osoba kulturalna, to trzeba być osobą kulturalną. Z tym chyba każdy się zgodzi, bo to wynika samo z siebie.

W czytanych pobieżnie komentarzach nie widziałem natomiast żadnej wzmianki na temat prędkości motocyklistów w tym krótkim filmie. Nie dziwi mnie to, ponieważ nie jeździli wcale szybko. Jeździli odpowiednio do tego, co robili. Wbrew pozorom łatwiej jest wykonywać niektóre ewolucje przy większej prędkości. Kto nie wierzy, niech spróbuje nawet na rowerze. Żeby jechać stabilnie, trzeba nadać pewną prędkość.

Przykro się robi, gdy się czyta złośliwe teksty. Autorka ma nadzieję, że zostaną wyłapani a motocykle pójdą na złom. Szkoda, że nie wszyscy są w stanie ogarnąć myślenie ludzi, którzy chcą czegoś więcej niż pójście do pracy i odsiedzenie kilku godzin, wrócenie do domu i czekanie na następny dzień pracy. Ich przede wszystkim stać na tą rozrywkę, więc jestem przekonany, że w życiu zawodowym radzą sobie dobrze. Niestety są narażeni na osoby, które są ograniczone w swoim rozumowaniu i bezmyślnie mogą stwarzać zagrożenie dla zwykłych użytkowników dróg.

Nie trzeba wiele. Wystarczy, że jakaś zajęta malowaniem się do lusterka kobieta, nagle zauważy na drodze dziurę i bez zastanowienia wciśnie hamulec, a co gorsze - ucieknie w bok zmieniając swój pas ruchu, a tam będzie jechał zwykły, przepisowo jadący motocyklista, który nie pomyślał, że osoba poruszająca się 40 km/h w obszarze zabudowanym, nagle poczuje niepohamowaną chęć skręcenia bez kierunkowskazu, a większości przypadków - nawet jeśli go użyje, to w czasie wykonywania manewru, a nie przed nim.

Cóż, mogę przytoczyć słowa pewnej osoby, które brzmią "nie liczę, że oni zmądrzeją". Oni - kierowcy, bez względu na płeć. "Na to chyba nie ma szans". Ktoś, kto za wszelką cenę szuka powodu do agresywnego zachowania, zawsze go znajdzie. Wszyscy pewnie z radością poczekamy, aż autorka będzie miała kolizję i odda swój samochód na złom. Powinna tak zrobić, bo dołączy wtedy do osób niebezpiecznych, a ich na drodze widzieć nie chcemy.

Ktoś, kto nie oddala się od miasta na więcej niż kilkanaście metrów, nie może wiedzieć jak jest naprawdę. Wszyscy przecież widzimy, jak zdecydowana większość motocyklistów jeździ po drogach. Czy to sportowe, turystyczne, czy choppery, jeżdżą tak, jak każdy inny kierowca samochodu. Kto z nas nie przekracza w samochodzie prędkości? Może tylko autorka wcześniej wspomnianego tekstu? Myślę jednak, że też to robi.

Na koniec chciałbym dodać coś na temat "fizjologicznych ułomności". Nie wiem jaki to ma związek z tym, że robią to, co kochają, ale skoro temat został poruszony, to sądzę, że odpowiedzieć można.

Pani Marleno M. Z takiego uzasadnienia można wyciągnąć kilka wniosków. Jednym z nich jest próba podniesienia własnej samooceny. Jeżeli najlepszą obroną jest atak, to zdecydowanie jest to odpowiedź mająca na celu odwrócenie uwagi (być może tylko swojej) od własnej "ułomności".

Zobacz również:

Proszę nie budować lepszej opinii o sobie, kierując obraźliwe słowa do innych osób.

Innym powodem może być natomiast przykre doświadczenie życiowe, gdzie, podobnie jak wyżej, poniżając inną osobę, podnosi się własną samoocenę. Na przyszłość argumenty niech będą przemyślane. Pisane impulsywnie komentarze mogą się negatywnie odbić, co jeszcze bardziej kogoś może zdenerwować. A przecież każdy może spokojnie żyć, jeśli wszyscy będą dla siebie choć trochę bardziej uprzejmi.

Zobacz również:

  • Witam redakcję i wszystkich czytelników. Chciałabym zabrać głos w sprawie tekstu pt. Ostro o motocyklistach. Na początku muszę zaznaczyć, że nie jestem motocyklistką, nie mam faceta motocyklisty i takie tam... Otóż całkowicie popieram zachowanie motocyklistów na ulicach i drogach całej Polski. (*) więcej

A do motocyklistów (głównie chopperów, bo to one mają najostrzejszy dźwięk) i kierowców tuningowanych samochodów - głośny, strzelający tłumik nie jest przyjemny dla nikogo i o żadnej porze dnia. W sportowych przynajmniej jest łagodny, ciągły, a nie wydaje dźwięk jak wystrzał z karabinu przy samej głowie.

W sprawie tematu myślę, że opisałem wszystko bez większych emocji, bardziej obiektywnie niż p. Marlena. Nie jestem w jakikolwiek sposób związany z tą grupą motocyklistów, nie znam ich. Nie mam motocykla, za to jeżdżę samochodem dalej niż do sklepu i z powrotem.

Nie jest trudno być kulturalnym, jeśli się właśnie tego chce.

(*) - list do redakcji. Autor: Mackwap

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Więcej takich motocyklistów!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

70040

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 0,62 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (146)

Dodaj komentarz
Frank

~Frank -

Niestety nie oglądałem tego programu. Ale catyzjąc powyższy wpis oraz komentarze z pl.comp.www no co mam napisać wiele spraw jest jednak prawdziwych. Finanse nie odbiegają daleko od tego o czym piszesz, sprzęt cena zbyt niska ale konfiguracja prawdziwa (niezależnie od stanowiska), zarobki myślę, że blisko, 3 miechy na projekt to często minimum, klienci indywidualni nie przedostają się, załoga duuuużo za mała została wskazana itd.Jeśli mf3wimy o dużych agencjach to opierając się na powyższym Twoim opisie nie odbiega to zbyt mocno od rzeczywistości

MAGDA

~MAGDA -

Prędkość wichury - 150km/h to huragan wyrywający drzewa z korzeniami, więc bzdurą jest zabezpieczenie motocyklisty odzieżą. Młodzieńcy świadomi czym grozi ostra jazda chcą ujarzmiać maszyny na terenach bezkolizyjnych (parkingi przy marketach po godzinach ich zamknięcia, tereny pofabryczne), ale są PRZEPĘDZANI. Większość brawurowych kierowców po wypadkach wykazuje "stan pod wpływem", a kto testuje samobójców na 2 kółkach? .

Queenie

~Queenie -

Grazi for maknig it nice and EZ.

Olaf

~Olaf -

Chciałbym trochę inaczej choć na ten sam temat. Po przeczytaniu powyższego tekstu odnoszę wrażenie, że cały problem bierze się stąd, że motocykliści oczekują jednak czegoś w rodzaju specjalnego traktowania choć są takimi samymi użytkownikami dróg jak samochodziarze. Prosty przykład: obowiązuje ograniczenie do 70km/h. Samochody - bądźmy realistami - jadą wtedy zwykle ok. 90. A motocykliści... a nie... oni muszą 130 (i więcej) i nie przyjdzie im do głowy jechać spokojnie w kolumnie. Muszą wyprzedzać. Autostrada - nominalnie 140 - wiadomo, że ludziska jadą i pod 160. Ale motocyklista MUSI 200 i wyprzedzić kogo się da, bo przecież jest motocyklistą i wstyd by mu było jechać spokojnie za kimś. Teraz filmik, który rozpoczął dyskusję. A gdyby tak kierowca na drodze publicznej zaczął ćwiczyć poślizgi i piruety? A przecież właściciel samochodu też może (cytuję) "chcieć czegoś więcej niż pójście do pracy i odsiedzenie kilku godzin, wrócenie do domu i czekanie na następny dzień pracy". Więc jak, motocykliście wolno a jemu nie? Przepisy ruchu drogowego obowiązują WSZYSTKICH i sądzę, że jeśli tylko motocykliści będą się do nich stosować to zadrażnień będzie na pewno mniej (nie mówię że w ogóle). Natomiast domaganie się przez motocyklistów akceptacji zachowań sprzecznych z kodeksem drogowym (vide załączony filmik) jest oględnie mówiąc bezczelnością i wywołuje takie reakcje ja osoby, która ten filmik nakręciła. I trudno jej się dziwić.

Ja

~Ja -

Ja też kocham jak na drodze dwupasmowej mijacie nas (jadąc między dwoma snurami aut jadących w tą samą stronę) z zawrotną prędkością... Ja też kocham sytuacje kiedy jadę sobie ulicą patrzę w lusterko, zmieniam pas i tu nagle leci jakiś pajac 160km/h i ledwo przejeżdża między mną a krawężnikiem... WIĘC NIE PIERNICZCIE "KIEROWCO PATRZ W LUSTERKA"!!!! BO GDY JADĘ 50KM/H A WY ZBLIŻACIE SIĘ Z PRĘDKOŚCIĄ GRUBO PONAD 100KM/H TO MI PATRZENIE W LUSTERKA DUŻO NIE POMAGA... WAM Z RESZTĄ TEŻ... BO CAŁE ŻYCIE GDZIEŚ WAM SIĘ TAK STRASZNIE ŚPIESZY... A GDZIE JEST NAPISANE ŻE WY MOŻECIE PRZEKRACZAĆ DOZWOLONĄ PRĘDKOŚĆ... ALBO ŻE MOŻECIE JEŹDZIĆ MIĘDZY AUTAMI STOJĄCYMI W KORKACH...!

just...

~just... -

Jakkolwiek chcielibyśmy określać tych ludzi, jedno określenie na pewno do nich nie pasuje: "dawcy narządów". Od zaprzyjaźnionego lekarza wiem, że po wypadku przy takich prędkościach ŻADNE NARZĄDY nie nadają się to wtórnego użytku... Pozdrawiam.

motomann30_kawasaki ZZR 1100

~motomann30_kawasaki ZZR 1100 -

dziękuję za taki właśnie list. tylko co on zmieni? motocykliści zawsze będą ginąć, samochodziarze też, piesi też znajdą swój czarny worek podobnie jak rowerzyści itd. nigdy wszyscy nie będą zadowoleni! może w trosce o bezpieczeństwo odwołają przymus jazdy na światłach przez pojazdy samochodowe w okresie letnim; dla czego? motocykl ma z reguły jedno światło (nawet jak są dwa to i tak blisko siebie) więc jadąc nawet wbrew przepisom i używając niezgodnie świateł drogowych GINĘ w morzu i potoku świateł samochodów... nie jestem widoczny używając kamizelki. to trochę przypomina kajak lub ponton na oceanie. jeżdżę motocyklem od wielu lat, nie jestem nadgorliwie przepisowym nawet jeśli muszę przemieścić się pojazdem dwuśladowym, ale staram się wyprzedzać myśli i zachowanie innych uczestników ruchu oraz kieruję się zasadą: nawet jak mam pierwszeństwo to i go nie mam. wracając do jazdy po mieście: nie mogę zrozumieć kolegów motonitów. którzy prawie całe swoje życie spędzając "włócząc się" po drogach miast-szukają wyjazdu(?), staram się unikać takiej jazdy, a na pewno nie urządzam sobie przejażdżek czy to w dzień czy w nocy. owszem przejeżdżam się nawet wokół komina, ale wybieram możliwe mniej uczęszczane drogi nie tylko jest bezpieczniej, ale również taniej;). prawdopodobnie tak też robią prawdziwi motocykliści bo przecież lepiej przejechać więcej kilometrów, a i tak się nie spóźnimy i mamy więcej przyjemności poruszając się z punktu A do punktu B przez punkty C i D itd.najchętniej z uwagi na bezpieczeństwo swoje i innych jeździł bym tylko po torze. niestety to duuuużo kosztuje więc tylko od czasu do czasu tam się wybieram (Tor Poznań-jedyny cóż) polecam wszystkim, również popieram wszelkiego rodzaju akcje podnoszenia swoich umiejętności techniki jazdy- to może uchronić przed wypadkiem tak jak dobrej jakości kask, buty, rękawice, kurtka i spodnie. to już koniec sezonu więc będzie spokojniej, tylko w weekendy jeszcze paru z nas wyjedzie, a mimo to nie wszyscy wrócą. DROGA JEST NASZYM DOMEM!

Arti

~Arti -

I wszystko na temat,brawo dla autora listu.Ale pacząc na negatywne komentarze,widać jasno jak ten naród jest ograniczony i zawistny.Same aniołki i eksperci.......

jasiu

~jasiu -

Ten artykuł to pieprzenie w bambus. "Motocykliści to pasjonaci, podnoszący swoje umiejętności" - czy jak bokser będzie chodził ulicą i zaczepiał ludzi to też będzie podnoszenie umiejętności czy chuligaństwo? Niech motocykliści podnoszą swoje umiejętności na zamknietych torach, a nie jeżdżą w terenie zabudowanym 150km/h

POOL

~POOL -

Kultura nie wybiera obojętnie czy to motocyklista czy kierowca samochodu wszędzie się znajdują czarne owce tylko, że te na motocyklach tylko jak jest ciepło. Może to dlatego tak kontrastuje a do piratów samochodowych już się przyzwyczailiśmy.

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony