Wielka motoryzacyjna afera w Niemczech

Stosunek Polaków do świata szeroko pojętej niemieckiej motoryzacji najlepiej chyba określa słowo: schizofreniczny. Jesteśmy jednocześnie na "tak" i na "nie".

Zdjęcie

Fałszerstwa w prestiżowym plebiscycie "Motorwelt" podważają wyniki wszelkich innych testów i rankingów sygnowanych przez ADAC /AFP
Fałszerstwa w prestiżowym plebiscycie "Motorwelt" podważają wyniki wszelkich innych testów i rankingów sygnowanych przez ADAC
/AFP

Narodowa megalomania miesza się z kompleksem niższości. Podziwiamy i gardzimy.

W Internecie aż roi się od kąśliwych uwag wobec "wieśwagenów", "audików w tedeiku" oraz ich właścicieli, co nie przeszkadza, by do Polski co roku przywożono dziesiątki tysięcy pojazdów marek należących do Volkswagena.

Reklama


Techniczny szmelc czy "bolid młodego wieśniaka"?


Wciąż powtarzana  jest opinia, że współcześnie produkowane Mercedesy to techniczny szmelc i rdzewiejące szybko badziewie, lecz w wielu kręgach samochody z gwiazdą na masce pozostają szczytem marzeń i symbolem doskonałości. BMW to wyśmiewany "bolid młodego wieśniaka" i przedmiot skrytego pożądania licznych Polaków.

Wytykamy niemieckim koncernom ich niejasną przeszłość, rolę jaką odegrały w okresie III Rzeszy i zazdrościmy obecnej globalnej potęgi, zwłaszcza na tle mizerii polskiego przemysłu motoryzacyjnego, sprowadzonego do funkcji bezwolnych wykonawców zleceń obcych zleceniodawców.

 Szlag nas trafia na myśl, że nasi zachodni sąsiedzi dorobili się znakomitej infrastruktury drogowej podczas gdy my w ciągu ćwierć wieku od odzyskania suwerenności nie zdołaliśmy zbudować nawet podstawowej sieci autostrad. Jednocześnie jednak tkwimy w głębokim przekonaniu, że mimo wszystko tzw. siła moralna jest po naszej stronie...

Kolos na glinianych nogach?


Sceptycy, twierdzący, że niemiecka motopotęga to kolos na glinianych nogach, zwykła ściema oparta na utrwalaniu stereotypów i marketingowych sztuczkach, niespodziewanie dostali do ręki bardzo poważny argument - skandal w ADAC, czyli Allgemeiner Deustcher Automobil-Club.

Cytat

Fałszerstwa w prestiżowym plebiscycie "Motorwelt" podważają wyniki wszelkich innych testów i rankingów sygnowanych przez ADAC

Okazało się, że redakcja "Motorwelt", czasopisma wydawanego przez ADAC, manipulowała wynikami plebiscytu na ulubiony samochód Niemców ("Lieblingsauto der Deutschen"). I to jak manipulowała! Na tegorocznego zwycięzcę, VW Golfa VII, oddano nie, jak oficjalnie podano, 34 299 głosów, ale jedynie 3409. W całym plebiscycie uczestniczyło nie 290 000 czytelników, lecz tylko 76 000.

Aby zrozumieć znaczenie tej afery, trzeba uświadomić sobie rolę, jaką odgrywa niemiecki automobilklub w życiu tamtejszego zmotoryzowanego społeczeństwa. ADAC liczy 19 mln członków, wielokrotnie więcej niż jakakolwiek partia polityczna. Opłacają oni składki w wysokości 84-134 euro rocznie, za co mogą liczyć na rozliczne porady, pomoc w przygotowaniu podróży i w razie awarii na drodze.

Potężna instytucja lobbingowa i opiniotwórcza


 Ale to nie wszystko. Karta kredytowa sygnowana przez ADAC uprawnia do 3-proc. zniżki na stacjach paliw. Członkowie ADAC otrzymują na rabaty w sieciach telefonii komórkowej. ADAC to ubezpieczenia, wypożyczalnia samochodów, popularne biuro turystyczne, system rezerwacji miejsc w hotelach, sklep internetowy. To również potężna instytucja lobbingowa i opiniotwórcza, której oceny mają ogromny wpływ na decyzje zakupowe Niemców. I nie tylko Niemców, bowiem publikowane przez ADAC rankingi i oceny najróżniejszych produktów są rozpowszechniane na całym świecie.


Żółty Anioł czy Belzebub?


Czy w tej sytuacji można się dziwić, że obecna afera tak mocno wstrząsnęła Niemcami, wywołała falę krytyki nie tylko ze strony zwykłych kierowców, ale także polityków, w tym ministrów rządu w Berlinie? Oznacza przecież poważny kryzys wiarygodności jednej z najważniejszych organizacji w kraju. Kryzys, z którego trudno będzie wydobyć.

Już teraz zwraca się uwagę, że fałszerstwa w prestiżowym plebiscycie "Motorwelt" podważają wyniki wszelkich innych testów i rankingów sygnowanych przez ADAC. Stawiają też w mocno niezręcznej sytuacji koncern Volkswagen. Zwycięzca plebiscytu "Motorwelt" otrzymuje tradycyjnie statuetkę Żółtego Anioła (Gelber Engel). "Żółty Anioł czy Belzebub?" - pyta złośliwie niemiecka prasa. I zastanawia się, czy Golf VII rzeczywiście potrzebował manipulacji ze strony redaktora naczelnego "Motorwelt" Michaela Ramstettera (już zrezygnował ze wszelkich funkcji w ADAC), by zostać uznanym za ulubiony samochód Niemców.     

Czytaj również: "Wielka motoryzacyjna afera w Niemczech". To tam także stanowisko Volkswagena na temat wpadki ADAC

          

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Wielka motoryzacyjna afera w Niemczech

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 432,

przeczytane przez: 648 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony