​Władza bynajmniej nie oddaliła się od społeczeństwa. Pije i jeździ tak samo

1 września ubiegłego roku aktorka Joanna L. na jednej z warszawskich ulic wjechała swoim Porsche w dwa inne samochody. A ponieważ miała w organizmie 1,2 promile alkoholu, więc sąd odebrał jej prawo jazdy, nakazał zapłacenie grzywny i skazał na pięć miesięcy pracy społecznej. Jak właśnie poinformowano, miejscem wykonania ostatniej części kary będzie "jedno z przedszkoli w powiecie piaseczyńskim".

Zdjęcie

Bohaterka naszego tekstu  przy swoim Porsche /Fot. Mateusz Jagielski /East News
Bohaterka naszego tekstu przy swoim Porsche
/Fot. Mateusz Jagielski /East News


To będzie wielkie święto w życiu tej placówki. Już widzimy te tabuny paparazzi, czających się w okolicy. Obiektywy aparatów i kamer wycelowane w podjazd przed drzwi wejściowe. Wystrojone "na galowo" maluchy. Radośnie podniecony przybyciem gwiazdy personel. Kolejki po autografy. Można być pewnym, że ze względu na znane walory pani L. w te niezwykłe dni zwiększy się zdecydowanie liczba tatusiów, przyjeżdżających po odbiór swoich dzieci. O ile oczywiście na pozwolą im na to ich połowice.

Kierownictwo przedszkola zarzeka się, że nie ma mowy, by skazana za jazdę na podwójnym gazie celebrytka opiekowała się dziećmi, ale trudno jakoś uwierzyć, że zostanie ona zagoniona do szorowania podłóg i garów. Wrodzony wdzięk spowoduje zapewne, że "ciocia Joasia" szybko zaskarbi sobie sympatię najmłodszych i będzie im opowiadała bajki z wychowawczym morałem. Na przykład o zgubnym wpływie wypitego przy kolacji wina na zdolność do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Kto wie, może nawet dostanie w przedszkolu własną szafkę z muchomorkiem? Z odpowiednią tablicą pamiątkową...

Reklama

Wiadomość o perypetiach artystki L. nie jest jedynym w ostatnich dniach doniesieniem z frontu walki z pijaństwem na drogach.

Od wyborów samorządowych minęły ledwie trzy miesiące, a niektórzy z nowo wybranych gospodarzy polskich miast i wsi już przystąpili do działania. W nocy z 21 na 22 lutego policja zatrzymała kierowcę, który na ulicy Krakowskiej w Chrzanowie wjechał autem w drewniany płot. Mężczyzną, u którego stwierdzono 1,7 promila alkoholu, okazał się nowy burmistrz tego miasta, Marek N. W ten sposób wpisał się on na długą listę lokalnych włodarzy, którzy mają na sumieniu podobne grzeszki. Jak widać ludzie na świeczniku się zmieniają, ale tradycja w narodzie nie ginie...

Czerwiec 2014. Policja zatrzymuje prowadzącego samochód burmistrza Sławkowa Bronisława G. Wynik badania: ponad 1 prom. alkoholu we krwi. Co ciekawe, burmistrz G. był niejako recydywistą. Pół roku wcześniej wjechał w płot posesji jednej z mieszkanek. Jak twierdziła kobieta, był pijany. Burmistrz zbiegł z miejsca zdarzenia i zabarykadował się w domu. Wezwani policjanci długo nakłaniali go, by opuścił swoją kryjówkę.

Czerwiec 2013. Burmistrz Białołęki jedzie na rowerze z 0,9 prom. alkoholu w organizmie. Przyłapany przez policję honorowo zrzeka się pełnionej funkcji.

Styczeń 2012. Prokuratura stawia zarzuty burmistrzowi Gostynina, który kompletnie pijany w grudniu poprzedniego roku wjechał autem do rowu.

2010. Nietrzeźwy (1,7 prom.) burmistrz Trzciela taranuje swoim Audi policyjny radiowóz. Nazajutrz po uroczystości, podczas której podpisał z Komendą Miejską Policji porozumienie o zakupie nowoczesnych alkotestów dla miejscowej drogówki.

2009. Burmistrz Łaskarzewa uderza swoim samochodem w dwa inne auta zaparkowane na jednej z ulic w tym mieście. W wydychanym powietrzu miał 2,1 prom. alkoholu.

Czego dowodzą powyższe zdarzenia? Ano tego, że wbrew powszechnym narzekaniom władza bynajmniej nie oddaliła się od społeczeństwa. Pije i jeździ tak samo, jak piją i jeżdżą zwykli obywatele...

A wracając do nieszczęsnego burmistrza Chrzanowa... Jest on prawnikiem, filozofem, doktorem nauk humanistycznych, a także poetą. W piątek, 20 lutego, uczestniczył w wieczorze autorskim w chrzanowskim klubie Stara Kotłownia. Jeden z wierszy Marka N., zatytułowany "O sobie samym", brzmi tak:

"Ja, który wiecznie mknę po nocy

Nie mam pomocy

Póki mnie mroki gonić będą

Wszystko mi jedno

Ni się załamię, ni zachwieję

Próżne nadzieje

By mnie nie zwabił żaden zamęt

Próżne czekanie

Tak aby spocząć choć na chwilę

Utwierdzić w sile

Uciekać z siebie w noc i we dnie

Choć świt już blednie

Nikt nigdy tego nie spamięta

Rozum zamknięty

Cóż ma do tego żywot słaby

I łez, i sławy

Ani co było, lecz już nie jest

Los znów się śmieje

Lecz mnie się dzisiaj już nie zdaje

Że sam powstaję

Rety! Skromny samorządowiec-poeta urasta do rangi wieszcza! Czyż bowiem w kontekście zdarzeń z następnej nocy nie jest to utwór proroczy?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Władza bynajmniej nie oddaliła się od społeczeństwa. Pije i jeździ tak samo

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 361,

przeczytane przez: 713 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony