Wstyd? Gorzej. Żenada!

Przystąpienie do strefy Schengen miało dla Polski symboliczny wyraz.

Zdjęcie

/poboczem.pl
W końcu przestaliśmy być traktowani jak obywatele drugiej kategorii, jako państwo stanowiące wschodnią granicę Unii obdarzono nas ogromnym zaufaniem. I co? I nic. Zrobiliśmy to, co zawsze wychodziło nam najlepiej. Wszystko spapraliśmy...

O tym, co dzieje się na naszej wschodniej granicy mówią wszystkie większe światowe agencje prasowe. Ciężarówki stoją w gigantycznych kolejkach, samochody czekające na odprawę ustawiają się już przed Chełmem (kolejka sięgnęła 44 km). Wstyd? Gorzej. Żenada!

Reklama

Niespełna w miesiąc od wstąpienia do strefy Schengen udało nam się udowodnić całemu światu, że jesteśmy nie tylko skrajnie nieodpowiedzialni, ale też kompletnie bezradni.

Oczywiście rozumiemy względy celników i to, że w demokratycznym kraju każdy ma prawo protestować. Nie ma chyba w Polsce człowieka, który nie chciał by zarabiać więcej. Problem w tym, że nie każda grupa zawodowa powinna komunikować się z pracodawcą poprzez strajk. Zwłaszcza, jeśli ten ostatni uderza już nie tylko w Bogu ducha winnych kierowców (lub np. pacjentów), ale kładzie się cieniem na dobrym wizerunku całego kraju.

To prawda, że przez lata zmieniło się niewiele, a obecny rząd obiecał więcej, niż jest to w stanie pojąć przeciętny człowiek, ale - na Boga - trochę szacunku dla kraju! Jak można podkreślać swoją przynależność do służb mundurowych równocześnie dopuszczając się sabotażu? Karta przetargowa w postaci zainteresowania światowych mediów to potężny oręż do walki z rządem, ale czy te kilkaset złotych jest warte robienia z kraju pośmiewiska?

Każdy ma prawo do godnego wynagrodzenia za wykonywaną pracę - to kwestia bezdyskusyjna. Ale czy naprawdę od razu wytaczać trzeba najcięższe działa? Czy nie wystarczyłaby np. sama wizyta w Warszawie? Oczywiście, koczowanie w "celnym" miasteczku pod sejmem wymaga czegoś więcej, niż tylko wzięcia sobie dnia urlopu na życzenie. Trzeba dogadać się z poszczególnymi związkami, ustalić jedno stanowisko...

Jasne, że wygodniej wysługiwać się kierowcami, nie wychodząc z domu. Pytanie tylko, czy tego typu działania przysporzą społecznego poparcia i zrozumienia? Czy ktokolwiek pochyli głowę nad ciężkim losem celnika widząc brudnego, zmarzniętego kierowcę ciężarówki, który przez tego właśnie celnika od 6 dni koczuje w ciasnej szoferce o chlebie i wodzie?

Czy ta cała szopka naprawdę warta jest (śmiechu) zachodu? Panowie, trochę rozwagi, w końcu chodzicie w mundurach z orzełkiem w klapie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Wstyd? Gorzej. Żenada!

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony