Wyprzedzanie. Polak ma to we krwi!

Pół biedy, gdy mocniejszy wyprzedza słabszego. Wtedy słabszy zaciska zęby i postanawia sobie, że gdy wreszcie kupi sobie wymarzoną beemkę-prawie-nówkę, wówczas pokaże światu, na co go stać.

Zdjęcie

  Elementem strategii defensywnej jest pilne obserwowanie we wstecznym lusterku, co robi mocniejszy
Mamy to we krwi. Taka przypadłość genetyczna, pozostała po przodkach. Kiedy praprapradziadek Litawor, jadąc swoim zaprzężonym w dwa szybkie kłusaki wozem, widział przed sobą jednokonną furmankę praprapradziadka Dobromira, czuł, że musi, po prostu musi go wyprzedzić. Nie bacząc na ostry zakręt gościńca i groźbę, że w krzakach może czyhać patrol wojów z pobliskiego grodziska, gotowy ukarać wyprzedzającego pręgierzem i chłostą.

Kiedy prapraprawnuk Litawora, Stanisław, jadąc swoim ciągnikiem ursus C 360 zobaczy przed sobą ursusa C 330 Eugeniusza, prapraprawnuka Dobromira, czuje, że musi, po prostu musi go wyprzedzić. Nie bacząc na ostry zakręt szosy i groźbę, że w krzakach może czyhać patrol drogówki z pobliskiego miasteczka, gotowy ukarać wyprzedzającego mandatem.

Reklama

A co dopiero, gdy synowie Stanisława i Eugeniusza przesiedli się z ciągników do samochodów osobowych...

Walka słabszego z mocniejszym

Pół biedy, gdy mocniejszy wyprzedza słabszego. Wtedy słabszy zaciska zęby i postanawia sobie, że gdy wreszcie kupi sobie wymarzoną beemkę-prawie-nówkę, wówczas pokaże światu, na co go stać. Co ambitniejsi próbują jednak odgryźć się od razu. Czekają na stosowną chwilę, gdy mocniejszy się zagapi, zagada przez komórkę albo zacznie szukać w leżącej na fotelu pasażera torbie drugiego śniadaniu. Wtedy słabszy daje ostro po gazie i hop, już jest przed mocniejszym. Przynajmniej na chwilę.

To taktyka ofensywna. Istnieje też defensywna. Polega na uporczywym utrudnianiu mocniejszemu manewru wyprzedzania. Przede wszystkim trzeba trzymać się zderzaka poprzedzającego auta. Jeżeli ni stąd zowąd słabszemu strzeli do głowy pomysł przestrzegania przepisu o zachowywaniu bezpiecznej odległości między pojazdami - przegrał. Powstanie bowiem luka, którą mocniejszy niewątpliwie wykorzysta i natychmiast wepchnie się przed słabszego.

Zobacz również:

Innym elementem strategii defensywnej jest pilne obserwowanie we wstecznym lusterku, co robi mocniejszy. Jeżeli przyspiesza i włącza lewy kierunkowskaz, wówczas słabszy, aby nie wyjść na frajera, powinien również maksymalnie przyspieszyć, jednocześnie lekko przesuwając się ku osi jezdni. Jest nadzieja, że po paru bezskutecznych próbach wyprzedzenia słabszego, mocniejszy da sobie spokój i zatrzyma się przy przydrożnym barze na kawę, aby uspokoić skołatane nerwy.

Mocniejszy ma gorzej

Zdjęcie

  Pirat w ciężarówce /Policja
  Pirat w ciężarówce
/Policja
Zwycięstwo w starciu z mocniejszym to dla słabszego powód do prawdziwej satysfakcji, porażka nie przynosi mu ujmy. Mocniejszy, psychologicznie, znajduje się w trudniejszej sytuacji. Dla niego pokonanie słabszego to żadna frajda, ot, zwyczajny obowiązek. Za to przegrana, w przekonaniu mocniejszego, okrywa go hańbą. Czuje się tak, jakby słabszy ośmieszył jego męskość, obraził matkę, znieważył żonę, skrzywdził dzieci. Dlatego mocniejszy, wyprzedzony przez słabszego, bezzwłocznie stara się mu zrewanżować. A później zamienić w znikający punkt na szosie, by nie pozostawić jakichkolwiek złudzeń, kto tu rządzi.

Bardzo emocjonujące są również pojedynki równorzędnych rywali: słabego ze słabym i mocnego z mocnym.

Zobacz również:

  • Niestety nasze realia uliczne są takie jakie są a kierowcy są… (zgadliście) tacy jacy są. Tym razem chciałem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi nauczycieli na naszych drogach. (*) więcej

Niektórzy lubią bezpośrednie starcia: lusterko w lusterko, wygrywa bardziej odporny nerwowo i zdeterminowany. Inni stawiają na spryt. Niby im nie zależy, niby jadą relaksowo, ale to tylko przyczajka. Gdy uda im się wreszcie uśpić czujność przeciwnika, od razu wyskakują do przodu. Adrenalina w fazie walki, spływająca na serce słodycz po zwycięstwie.

Szalone ciężarówki

Polską specjalnością są szosowe wyścigi ciężarówek. Za granicą takie pojazdy jeżdżą grzecznie, jeden za drugim. U nas, gdy kierowca "gruszki" z betonem zauważy przed sobą ciut wolniejszy pojazd, wiozący drewno do tartaku czy trzodę chlewną do rzeźni, czuje, że musi, po prostu musi go wyprzedzić. Nie ma wtedy żadnych wątpliwości - za kierownicami tych bolidów na pewno siedzą potomkowie Litawora i Dobromira...

Pirat za kierownicą ciężarówki:

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Wyprzedzanie. Polak ma to we krwi!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 242,

przeczytane przez: 363 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony