Z zawodu dyrektor...

Jeszcze do niedawna polski sport samochodowy stał nad przepaścią. Od tego czasu zrobiliśmy duży krok naprzód... W sobotę, 30 czerwca odbył się krajowy zjazd delegatów Polskiego Związku Motorowego, na którym wybrano jego nowe władze. Tak dla odmiany, prezesem zarządu po raz kolejny został pan Andrzej Witkowski, sprawujący tę funkcję od 1989 roku, czyli przez skromne osiemnaście lat.

Zdjęcie

/
Wszystko odbywało się, jak za starych "dobrych" czasów. Witkowski był jedynym kandydatem, a w tajnym głosowaniu poparło go 135 z pośród 142 delegatów. Zdumiewająca lojalność.

Nie mamy rzecz jasna niczego przeciwko panu Andrzejowi. Objęcie w 1989 roku funkcji prezesa PZM nie przyszło mu przecież łatwo. W czasach PRL-u był on wieloletnim działaczem kilku organizacji młodzieżowych, następnie w latach osiemdziesiątych, piastował funkcję dyrektora w Urzędzie Rady Ministrów, był również doradcą wicepremiera. Warty odnotowania jest fakt, że nie kieruje on Polskim Związkiem Motorowym dla pieniędzy, lecz robi to z zamiłowania. Od 1996 roku jest on bowiem przewodniczącym rady nadzorczej Kredyt Banku, a od wczoraj - 1 lipca 2007 - czasowo wykonuje również czynności członka zarządu owego banku.

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Jak zapewne większość zdążyła już zauważyć, polski sport samochodowy, z roku na rok, prezentuje się coraz bardziej interesująco. W wyścigowych rozgrywkach pucharowych od dawna nie ma już ani Alfy Romeo,ani Fiata, w kłębach czarnego dymu zniknął również "kulczykowy" puchar golfa TDI. Wyścigi formuł również nie przetrwały zderzenia z twardą bandą naszej rzeczywistości, nie udało się nawet wprowadzić w Polsce popularnej w Europie Formuły X-Sport, z którą wielu młodych zawodników wiązało niemałe nadzieje.

Coraz częściej, z powodów finansowych odwołuje się kolejne eliminacje Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, a te którym udaje się przetrwać, często przypominają organizowane "wokół trzepaka" KJS-y. Piloci służą jedynie jako wymagany przepisami balast, bo pokonując ten sam odcinek specjalny trzykrotnie w ciągu jednego dnia zawodnicy jeżdżą na pamięć.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Co gorsza, kilka dni temu, wyścigową społecznością wstrząsnęła wiadomość o tym, że z powodu złego stanu nawierzchni zamknięty został tor w Kielcach. Asfalt na leśnym odcinku toru pamięta nawet poprzedników nowego-starego prezesa PZM - ma 30 lat i w związku z tym zagraża bezpieczeństwu zawodników. Obecnie trwają działania mające na celu pozyskanie funduszy niezbędnych do przeprowadzenia remontu, więc ani w tym, ani w przyszłym sezonie w Kielcach nie zobaczymy wyścigówek, w Polsce pozostał więc jeden jedyny tor wyścigowy w Poznaniu...

Cóż, mamy jedynie nadzieje, że owe rewolucyjne zmiany w kierownictwie związku przyczynią się do poprawy sytuacji, która na papierze nie wygląda nawet w połowie tak żałośnie, jak w rzeczywistości. Nie możemy mieć jednak pretensji do panów z PZMot-u o to, że nie panują nad tym całym bałaganem. Wszak zarząd krajowy związku liczy skromne 50 osób, z których każda ma przecież pełne ręce roboty...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Z zawodu dyrektor...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1,

przeczytane przez: 3 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony