Za komuny było lepiej?

Chociaż modne ostatnio "biadolenie" jakoby "za komuny było lepiej" świadczy zazwyczaj o dziurach w pamięci starszych rodaków, w paru kwestiach nie sposób się z tym twierdzeniem nie zgodzić.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Jedną z nich jest np. poziom szkolenia kandydatów na kierowców. Dawniej jako pojazdy nauki jazdy wykorzystywano wszystko, co tylko było w stanie poruszać się o własnych siłach. Większość egzaminów zdawana była na maluchach, ale flota samochodów szkoleniowych obejmowała niemal wszystkie wytwory naszej motoryzacji. Były warszawy, syreny, duże fiaty.

Nigdzie nie jesteś bezpieczny...

W życiu większości ludzi przychodzi w końcu taki moment, kiedy trzeba usiąść za kierownicą. czytaj więcej

Oczywiście po przesiadce z takiego auta na "egzaminowego" malucha kursant przeżywał szok, ale przyzwyczajony do większych gabarytów, nie miał problemów z manewrowaniem. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Szkoły nauki jazdy robią wszystko, by mieć w swoich flotach dokładnie takie auta, na jakich zdaje się egzaminy.

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
"Pachołek między zagłówkami - 2 obroty w lewo, pachołek przy lusterku - 1,5 obrotu w prawo. Zaparkowałeś, gratuluje...". Tak właśnie wygląda dziś szkolenie młodego kierowcy. To, czego nauczy się on na kursie mało kogo zdaje się interesować, najważniejsze, żeby zdał. Później już jakoś to będzie...

Typujemy absurd roku - nowe egzaminy na prawa jazdy

Latka lecą, świat idzie do przodu, a Polska nadal pozostaje krajem absurdów. Pisaliśmy już o autostradach i zamieszaniu z bezprawnie naliczanym podatkiem akcyzowym. czytaj więcej

Niski poziom szkolenia to głownie wina instruktorów i egzaminatorów, ale nie tylko. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kursanci uczą się jeździć na coraz lepszych samochodach. Nie trzeba hamować pulsacyjnie, bo zrobi to za nas ABS, w zakręcie pomoże nam kontrola trakcji, a na parkingu - wspomaganie kierownicy. Technologiczne dążenie do perfekcji skutkuje niestety tym, że mury szkół nauki jazdy każdego dnia opuszczają dziesiątki motoryzacyjnych analfabetów, którzy w pewnym stopniu potrafią posługiwać się samochodem, ale niekoniecznie potrafią nim jeździć.

Zdjęcie

Klilnij
/
Dlatego właśnie zdjęcia, jakie przysłał nam jeden z czytelników, tchnęły w naszą redakcję odrobinę nadziei. Być może nauka jazdy na starym polonezie trąci nieco sadyzmem, ale, naszym zdaniem, kilka godzin za kierownicą tego typu samochodu na pewno nie zaszkodzi.

Cóż, nie ma elektroniki, nie ma wspomagania, leniwie przyspiesza, hamuje z jeszcze większą dozą tolerancji... Twierdzisz, że 80 km/h na obwodnicy to za mało? To spróbuj się cwaniaczku zatrzymać! Myślisz, że zmiana kierunku polega na kręceniu kierownicą? Puść gaz jadąc po łuku...

Wysłalibyście swoje pociechy do szkoły jazdy, w której kilka godzin praktyki odbywałoby się na polonezie? Naszym zdaniem to niezły pomysł, by młody kierowca nauczył się szacunku do samochodu, prędkości i innych uczestników ruchu. Czy nie jest tak, że im bardziej znienawidzony nauczyciel, tym więcej pamiętamy z jego lekcji...?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Za komuny było lepiej?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1,

przeczytane przez: 16 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony