Za komuny za granicę...

Świece zapłonowe, kopułka, palec rozdzielacza, cewka, przewody wysokiego napięcia, linka gazu, pływak gaźnika, cylinderki hamulcowe z tłoczkami, zapasowa dętka, wentylki, komplet narzędzi z łyżkami do zdejmowania opon, bańka oleju, butelka z płynem hamulcowym, kanister z benzyną, kij zastępujący urwaną linkę rozrusznika...

Zdjęcie

  To należy zabrać ze sobą, by nie narazić się na mandat podczas zagranicznej podróży
To tylko niektóre elementy obowiązkowego wyposażenia właściciela fiata 126p, wybierającego się w czasach głębokiej komuny za granicę.

Dzisiaj wcale nie jest lepiej, choć oczywiście nikt nie pakuje do bagażnika drugiego auta w częściach zamiennych. Musi jednak pamiętać, co zabrać ze sobą, by nie narazić się na mandat podczas zagranicznej podróży. Trzeba bowiem pamiętać, że choć żyjemy we wspólnej Europie, obowiązują konwencje ujednolicające obowiązkowe wyposażenie samochodu, to i tak każdy kraj określa własne wymogi w tej kwestii. Dzięki temu podkreśla swoją suwerenność, a przy okazji wyciągnie trochę grosza od nieświadomych owych różnic kierowców.

Przygotowując się do zagranicznej podróży samochodem mamy do wyboru kilka strategii.

Strategia nr 1: "Jakoś to będzie". Niczym się nie przejmujemy, po prostu wsiadamy i jedziemy. Mamy nadzieję, że nikt nas nie zatrzyma i nie będzie sprawdzał wyposażenia auta, a jeżeli nawet to powołamy się na unijne przepisy i bez trudu wybrniemy z kłopotów. Cóż, można i tak, jednak spróbujcie podjąć dyskusję na temat międzynarodowych traktatów z węgierskim policjantem, zimowym wieczorem gdzieś na szosie koło Miskolca. Życzymy powodzenia.

Reklama

Strategia nr 2: "Prawo jest prawem i trzeba go przestrzegać". Zwolennicy tej zasady będą przed wyjazdem studiować rady i przestrogi na forach internetowych. Godzinami szukać szczegółowych przepisów, okreśaljacych minimalną grubość gumowych rękawiczek w apteczce przy przejeździe przez terytorium Czech. I dzwonić do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z pytaniem, w jakim pudełku należy przewozić bezpieczniki, których okazania może zażądać policjant na Słowacji. Wyruszając w transeuropejską trasę, połowę bagażnika wypełniają przedmiotami z kategorii "musisz to mieć".

Strategia nr 3: "Najważniejszy jest zdrowy rozsądek". Jej wyznawcy rozumują tak: "Po co mi zapasowe żarówki, skoro i tak w moim aucie można je wymienić dopiero po zdemontowaniu zderzaka?". "Nie będę zabierał podnośnika i klucza do kół, skoro wożę zestaw naprawczy". Co sądzić o takiej postawie? Patrz uwagi przy strategii nr 1.

Wreszcie strategia nr 4: "P..., nigdzie nie jadę". Nie będzie mi żaden Niemiec (Szwed, Włoch, Białorusin...) grzebał w bagażniku. Mam swoją godność.

Jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Za komuny za granicę...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 28,

przeczytane przez: 42 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony